Zapiski z codzienności,1 maja 2016

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Trwa piękny, majowy weekend. Pogoda dopisuje. Znowu tysiące turystów szwendających się po okolicy. 
Podsłuchałem dzisiaj dwie turystki na Rynku; rozmawiały głośno: … „wiesz w tym Kazimierzu to się nic nie zmienia. Byłyśmy tutaj kilka lat temu, pamiętasz? Czas w tym miasteczku jakby stoi w miejscu. Ten sam zapyziały Rynek, odrapane kamienice i krzywe bruki. Co tutaj robić? Na górze już byłyśmy. Brudno tutaj, drogo i nie ma się nawet gdzie wysikać –tam, nad Wisłę już nie zdążę. Czekaj, zamówimy kawę w tej kawiarence, to pójdę do toalety…”  

Teraz, kiedy ponownie zerknąłem na swoje notatki, znalazłem tekst, który pisałem przed dwoma laty. Przeczytałem go ponownie i stwierdziłem, że wciąż jest aktualny. Trwa budowa szkoły, widać już jej imponujące efekty. Niektórym dech to zapiera i nie widzą już wtedy innych spraw w miasteczku. W miejscu, gdzie góruje wciąż mała skala -małych domków, ogródków, szop i uroczych zakamarków. To one tworzą klimat Kazimierza. Nie żadne molochy, albo betonowe budowle, którymi zamierzają nas uraczyć niektórzy. 

PROGRAM NAPRAWY MIASTA KAZIMIERZ DOLNY (MARZEC – KWIECIEŃ 2014)

Jakie jest "miejsce" Polski w Europie i jakie jest miejsce naszego pięknego miasteczka nad Wisłą
w Polsce? Że pięknego to nie ulega wątpliwości, wystarczy obejrzeć jego panoramy z sąsiednich wzgórz, albo obrazy malarzy je przedstawiających.
Jesteśmy wciąż daleko w tyle za głównymi gospodarkami Europy i ciężko będzie je dogonić, albo nie dogonimy ich nigdy. Można to zwalić na to ze w Polsce były zabory, okupacja niemiecka, następnie sowiecka i kraj był zacofany. Od przemian politycznych w Polsce minęło już ponad 20 i kilka lat, a my wciąż jesteśmy biedni i na nic nas nie stać. To sposób rządzenia w naszym kraju po roku 1989 ma na to decydujący wpływ.
Tutaj, w Kazimierzu, przez ostatnie 25 lat kolejne ekipy rządzące miasteczkiem nie miały żadnej wizji, żadnego ogólnego nawet planu na to by wyciągnąć z marazmu to miejsce i wpisać je na trwale w polską narodową Kulturę. Nigdy takiego planu nie miały.

Jedną z najważniejszych rzeczy w każdym biznesie jest mieć swoją wizję i codziennie podążać za tą wizją. Musimy też stale tę swoją uaktualniać, bo z biegiem czasu świat się zmienia i my się zmieniamy, więc zmienia się też nasza perspektywa widzenia świata i ta dynamika sprawia, że nasza wizja się także z biegiem czasu zmienia. Jeśli tego nie czynimy, nie mamy wizji, a nawet, jeśli ją mamy, a nie zmieniamy jej to tylko skostniali tkwimy w marazmie.
Taki wszechogarniający marazm mamy od lat w Kazimierzu Dolnym. 

Zmarnowano ogromną szansę. Można było znacznie więcej. Wystarczyło tylko wciągnąć do prac młodych ludzi, kilku specjalistów i tych paru wizjonerów, którzy kochając to miejsce
z ogromnym uporem coś tutaj tworzą. Wystarczyło zaprosić do prac kilku artystów, architektów, albo socjologów. Dać im jakieś biuro, miejsce do spotkań. Urzędnicy niech sobie urzędują i pilnują podatków, ale rada miejska powinna składać się z ludzi światłych i wykształconych.
Są tacy, nie brakuje ich tutaj. Teraz jednak, po 25 latach „niepodległości” ludzie przestali już wierzyć, że cokolwiek zmienią. Trwają tylko w swoim codziennym kieracie i już nie chcą się angażować w żadne społeczne działania, a Ci, którzy to robią, nie czynią tego bezinteresownie.
Krótki okres entuzjazmu społecznego w latach 90-ch ubiegłego stulecia, kiedy to wyzwoliły się zwykłe, ludzkie chęci do tworzenia wszystkich tych galerii, lokalików i pensjonatów, bezpowrotnie minął jakieś 10 lat temu. Teraz mamy już tylko kolejny okres stagnacji i upadku. Okres popadania w ruinę. Nie naprawią tego duże, spektakularne remonty ani budowy z „funduszy unijnych” (Fara, Kościół, Zamek, Szalet itd.).
Poza splendorem miejscowych urzędników nic one nie wnoszą do codziennego życia w miasteczku.
Nie przybyło miejsc pracy. Nic nie jest łatwiej. Miasteczko wcześniej już zostało wyposażone we wszystkie niezbędne instalacje. Teraz nie potrafimy nawet wyremontować tego, co zostało po poprzedniej epoce. Grodarz –kanał, którego dnem czasem płynie woda, pilnie wymaga remontu. Podobnie jest z większością pozostałości własności gminnej. Walące się w Rynku zabytkowe kamienice.
Resztki własności społecznej zostały sprzedane; Łaźnia Witkiewicza, Szalety miejskie, Szkoła Zawodowa…   

-Jeśli coś tworzymy systematycznie, codziennie, jeśli tylko godzinę dziennie poświęcamy jakiejś idei, to po roku jest to 365 godzin (tj. 45 dni roboczych po 8 godzin dziennie). To już bardzo znaczący wynik.
Uparta, ale celowa i codzienna praca daje niebywałe efekty w skali mikro i również makro.
Wystarczy, więc jeśli uparcie, powoli remontujemy jakiś obiekt, albo ulicę, to po jakimś czasie cel będzie osiągnięty prawie niezauważalni e. Nie potrzebujemy do tego wielkich środków by wyremontować kawałek ulicy w mieście, albo zadbać o walący się budynek. Jeden, albo dwóch ludzi zatrudnionych codziennie w tym samym celu potrafi przełożyć cały bruk na odcinku kilometra ulicy w ciągu roku
(3 -4 mb dziennie) i w ten systematyczny sposób możemy w ciągu dziesięciu lat wyremontować znaczną część ulic w małym miasteczku. Jeśli tego nie robimy jednak wcale to po dziesięciu latach potrzebujemy już wielu milionów by naprawić zniszczone nawierzchnie. Tak jest ze wszystkim, zaniedbania się nakładają. Wie to znakomicie każdy właściciel domu, albo nieruchomości…

1. Ogólny wizerunek miasteczka jest negatywny: brud, kurz i zrujnowana infrastruktura…
Takie wrażenie odnoszą wszyscy przyjeżdżający tutaj turyści.
Po każdym większym deszczu ulice zasypuje spływający ze wzgórz less. 
2. Fatalny stan dróg i nawierzchni w miasteczku i w okolicy. Dużo gorszy niż w innych regionach Polski!
3. Przyjeżdżające wciąż tysiące wielbicieli Kazimierza szwendają się bez celu po koślawych brukach nie znajdując w miasteczku niczego interesującego. Biuro informacyjne w Rynku nie spełnia oczekiwań przyjeżdżających tutaj ludzi.
Miasto tej wielkości, co Kazimierz Dolny nie może się w Polsce samo finansować, zwłaszcza, że nie ma tutaj żadnego przemysłu, handlu ani zakładów naukowych. Jedynym źródłem dochodów dla miasteczka i przyległych wsi są turyści tłumnie odwiedzający to miejsce
w sezonie letnim, prymitywna uprawa roli na kamienistych polach, oraz kilkaset miejsc pracy w miejscowych usługach, czy kilku sklepikach. Miasto, w rozumieniu standardów europejskich czy światowych jest biedne. Żyje się tutaj trudno. Szczególnie zimą przy mroźnej i śnieżnej pogodzie, kiedy trzeba ogrzewać stare, kamienne mury, albo stare drewniane domy, tak bardzo malownicze latem.  Trudno w skrócie wymienić wszystkie przeciwności, z jakimi borykać się musi tutaj przeciętny mieszkaniec.
Zamożność jest w Kazimierzu rzadka. Najczęściej wyniesiona z pracy gdzieś z zewnątrz. Przywieziona zza granicy, albo z wielkich miast.
Kiedy miasto było bogate, a miało to miejsce kilkaset lat temu, w wiekach XVI i XVII-ym, było tutaj kilkadziesiąt spichlerzy zbożowych, garbarnie, składy suszonych owoców, skór
i drewna, które spławiano w dół Wisły. Setki drobnych warsztatów -miasto tętniło wtedy życiem i dawało zamożność wielu jego mieszkańcom. Teraz nie ma tutaj nic poza sklepikami z marnymi pamiątkami, pensjonatami i galeriami. Młodzi uciekają stąd do Puław, albo dalej w Europę…

NIE TRAFIONE INWESTYCJE I DECYZJE WŁADZ GMINNYCH W KAZIMIERZU DOLNYM, PRZEZ OSTATNIE 20 LAT.
Kiedy się zastanawiam co zrobiono w miasteczku przez ostatnie 20 lat to właściwie nie mogę wyspecyfikować jakiejś sensownej listy. Znacznie łatwiej jest napisać czego nie zrobiono.
a/ zaniedbano totalnie, jakby celowo!, obie szkoły, co w efekcie skończyło się wybuchem gazu w szkole podstawowej i jej rozbiórką.
b/ zaniedbano perełkę miasteczka Rynek!, który aktualnie jest tylko latem eksploatowany bezsensownie i ku utrapieniu lokalnych mieszkańców.
c/ zaniedbano totalnie nawierzchnie miasteczka, ulice i chodniki.
Nie ma żadnej ulicy w Kazimierzu, która mogłaby być uznana za wykonaną poprawnie.
d/ Grodarz –ciek, kanał, którym sporadycznie spływa znaczna ilość wody pilnie wymaga remontu.
Listę tę można by mnożyć w bardzo długą.

Chybione i kontrowersyjne posunięcia, oraz inwestycje z ostatnich lat w miasteczku:

1. Rozbiórka szkoły: (Przedtem wybuch w szkole i następnie postawienie kosztownych kontenerów). Najbardziej kontrowersyjna decyzja władz gminnych.
2. Marina, port jachtowy nad Wisłą: Niepotrzebnie wydane miliony, które niczego dla miasteczka nie wnoszą.
3. Szalet publiczny nad Wisłą… Wydano na ten cel około 1,3 mln. zł. Budzi ogromne kontrowersje…. W Kazimierzu bywa w weekendy kilka tysięcy turystów.
Należałoby raczej urządzić kilka mniejszych punktów WC, rozlokowanych
w różnych punktach miasta…
4. Remont ruin Zamku i wzgórza zamkowego z jednoczesnym zamknięciem obiektu do zwiedzania. Ruiny można było remontować partiami, rozłożyć to w czasie. (m.in. za pieniądze odwiedzających je turystów).
Bardzo kosztowna i wykonana w dyskusyjny sposób inwestycja.
5. Sprzedaż Łaźni Witkiewicza (wyłącznie po to żeby łatać budżet gminy?).
6. Remont ulicy Krakowskiej. Poprowadzony w sposób urągający sztuce inżynierskiej...
7. Kamieniołomy. Od kilkunastu lat niemożność ściągnięcia do Kazimierza poważnych inwestorów, którzy zechcieliby coś w tych wyrobiskach po kamieniołomach zrobić…
8. Niemożność odbudowy restauracji „Berensa” (Esterki)…
9. Nowy budynek Muzeum przy Rynku, z „ciekawą” wystawą na jego otwarcie.
Muzeum nie pełni żadnej pozytywnej roli w miasteczku –np. kształcącej młodzież itp. Znowu wydano miliony bez wizji…
10.  Brak odpowiedniego nadzoru budowlanego; przez ostatnie kilkanaście lat powstało w Kazimierzu i okolicy dziesiątki „koszmarków” –budowli szpecących pejzaż
i urągających dobremu smakowi.
Zakończę tę listę tylko na 10-ciu punktach.



Moja wizja:
Zarządzanie gminą i małym miasteczkiem jest podobnym zarządzaniem jak średniej wielkości firmą. Jeśli nic nie produkujemy, a tylko się zadłużamy i wyprzedajemy majątek by funkcjonować, to w końcu spotyka nas niechlubne bankructwo… 

1. Rzeczą najważniejszą w gminie Kazimierz Dolny jest Szkoła. Jej brak jest skandalem na skalę ogólnopolską. Pierwszym punktem naszego programu jest rozpoczęcie realnych prac przy budowie szkoły. Powołanie społecznego komitetu jej budowy.
Zbiórka ogólnopolska funduszy na jej budowę.
2. a/ Zakończyć prace nad „Studium”. W sposób taki by zaspokoić podstawowe żądania mieszkańców przy przekształcaniu działek.
b/ Opracować kompleksowy plan rozwoju miasta i okolic Kazimierza przy udziale socjologów, ekonomistów, architektów i artystów plastyków, którzy w miasteczku powinni mieć swoją szczególną pozycję. Naszkicować ogólną koncepcję funkcjonowania miasteczka, jego chłonność turystyczną, rolę w regionie i w Polsce.
Stworzyć program budowy nowych miejsc pracy. Powstrzymać ucieczkę młodych ludzi
z miasteczka. 
3. Wyremontować nawierzchnie ulic i szlaków przecinających miasteczko. Usprawnić infrastrukturę, unowocześnić jej działanie. Usprawnić ruch samochodowy i parkowanie samochodów (policzyć pojemność parkingów!). Uporządkować Kanał Grodarza,
Plac Zabaw, trawniki i zieleńce, Mały Rynek. 
Pozyskać do tego celu europejskie i ogólnokrajowe fundusze z uwagi na rangę historyczną miasteczka.
4. Uporządkować sprawy szkół w Kazimierzu… Szkolnictwo powinno być kazimierską specjalnością. Szkoły: Zawodowa, Szkoła Sztuk Plastycznych, Szkoła Filmowa, mogą ożywić miasteczko, dać kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset nowych miejsc pracy.
5. Rynek i przyległe uliczki powinny być wizytówką miasta. Przy udziale architektów
i artystów plastyków przywrócić prawdziwą rangę Rynku. Wyremontować nawierzchnię Rynku. Kolejno uporządkować wszystkie budynki w Rynku i w jego sąsiedztwie.
6. Opracować program naprawy rolnictwa dla okolicznych wsi.
7. Zaprosić do prac nad wizją miasteczka kilku niezależnych socjologów, ekonomistów, artystów
i architektów. Rada miejska powinna składać się z ludzi światłych, otwartych na zmiany
i wykształconych.
8. Podnieść rangę miasteczka i podnieść jego atrakcyjność opracować program przyciągnięcia do gminy i miasteczka zamożnych inwestorów. Pozbyć się wreszcie wyrobiska po kamieniołomach na rzecz sensownego inwestora.
9. Wyremontowany Zamek powinien przynosić dochody –imprezy.
10.  Uporządkować sprawę festiwali, powinny być dochodowe dla miasteczka –zbiórka funduszy na rzecz szkoły!.
11. Przywrócić urząd konserwatora w Kazimierzu. Biuro konserwatora powinno być jednocześnie miejscem opiniotwórczym i doradczym dla budujących się mieszkańców. 

-Artur Besarowski (przed dwoma laty)

Czytany 3379 razy

Komentarze

+1
#6 sor 17-05-2016 10:23
Cytuję grymas50:
Cytuję lisik:
Śmieszny grymasie. Przyjedź i spróbuj zamknąć naszymi rękami budowaną szkołę w Bochotnicy. Prędzej tej zapyziałej budy nie będzie w Kazimierzu. Karmanowice to żarcik będzie przy tym. Szkoła była, jest i będzie w Bochotnicy. Wbij sobie to raz na zawsze do głowy!

Naprawdę rozśmieszyłem Cię ?. Cieszę się .
ps. dlaczego nie stajesz w OBRONIE Skowieszynka, Dabrówki , EGOISTO Jeden.

Każdy walczy o swoje miejsce pracy przeciez praca nauczyciela jest teraz w cenie, dodatek motywacyjny funkcyjny czesto dodatek wiejski trzynaska nagrody razem spokojnie ponad 5 tys brutto dużo czasu wolnego zaraz usłyszę że sprawdzają klasówki w domu czy szykują się do zajęć owszen na początku kariery trzeba wszystko przygotować jednak gdy już ma się wypracowane schematy czasu wolnego jest coraz więcej no i do tego emerytura pomostowa zaraz usłyszę że trzeba było zostać nauczycielem, zostałem w prywatnej szkole(w publicznych nie było miejsc tzn brak znajomości) na umowę o prace. Rozumię nauczycieli bromiących miejsc pracy i karty nauczyciela jednak statystyki są nieubłagane i kiedyś musi się to skończyć
-1
#5 grymas50 04-05-2016 07:10
Cytuję lisik:
Śmieszny grymasie. Przyjedź i spróbuj zamknąć naszymi rękami budowaną szkołę w Bochotnicy. Prędzej tej zapyziałej budy nie będzie w Kazimierzu. Karmanowice to żarcik będzie przy tym. Szkoła była, jest i będzie w Bochotnicy. Wbij sobie to raz na zawsze do głowy!

Naprawdę rozśmieszyłem Cię ?. Cieszę się .
ps. dlaczego nie stajesz w OBRONIE Skowieszynka, Dabrówki , EGOISTO Jeden.
+4
#4 lisik 03-05-2016 23:21
Śmieszny grymasie. Przyjedź i spróbuj zamknąć naszymi rękami budowaną szkołę w Bochotnicy. Prędzej tej zapyziałej budy nie będzie w Kazimierzu. Karmanowice to żarcik będzie przy tym. Szkoła była, jest i będzie w Bochotnicy. Wbij sobie to raz na zawsze do głowy!
0
#3 Rozpacz 01-05-2016 23:12
Trzeba się znać na zarządzaniu gminą i miastem a my wybieramy ludzi z łapanki co za grosz nie mają pojęcia. Nie wspomnę o tym że ani bałagan ich nie wzrusza. Jak by się urwali z filmu ,,Chłopi,,
-4
#2 grymas50 01-05-2016 20:12
". Rzeczą najważniejszą w gminie Kazimierz Dolny jest Szkoła. Jej brak jest skandalem na skalę ogólnopolską. Pierwszym punktem naszego programu jest rozpoczęcie realnych prac przy budowie szkoły. Powołanie społecznego komitetu jej budowy.
Zbiórka ogólnopolska funduszy na jej budowę."
Daj Pan SPOKÓJ. Skandal skandalem, a Szkoła jest. Idzie teraz o UCZNIOW: Skowieszynek, Dabrówka, Bochotnica nie maja racji bytu.
+4
#1 Wandzia Andzia 01-05-2016 18:03
Zarządzanie gminą i małym miasteczkiem jest podobnym zarządzaniem jak średniej wielkości firmą. Jeśli nic nie produkujemy, a tylko się zadłużamy i wyprzedajemy majątek by funkcjonować, to w końcu spotyka nas niechlubne bankructwo…

Zgadzam się, święta prawda.

Dodaj komentarz