Debaty nie będzie! Co czeka nasze Miasto?

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Debaty nie będzie. Mimo usilnych moich starań o doprowadzenie do konfrontacji na oczach mieszkańców Kazimierza obydwu kandydatów przed II turą wyborów nie dowiemy się o wielu ważnych kwestiach:

  • Jakie są plany inwestycyjne i skąd nieuzasadnione zmiany w budżecie.
  • W jaki sposób obaj Panowie zamierzają pozyskiwać fundusze na inwestycje w infrastrukturę czy na sprawy bieżące.
  • Jaki Pan Dunia ma powód do unikania tematu dotyczącego  studium, które rozpoczęto opracowywać jeszcze podczas kadencji Pana Szczypy.W marcu tego roku miało być pokazane mieszkańcom. Jednak od owego terminu minęło wiele już miesięcy, zapewne jednak plan unaoczniony zostanie dopiero po wyborach. To oczywista spekulacja!
  • Jaki kierunek działań przyjmą kandydaci w sprawie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i rozwóju miasta. Czy w miasteczku o niepowtarzalnej, intymnej wręcz atmosferze powstaną obiekty o wielkości 2000 m²? I to w najpiękniejszych miejscach widokowych. Wszystko wskazuje na to, że tak, a to dzięki przyzwoleniu Pana Duni.
  • Czy miasto zachowa swoja tożsamość? Czy przyzwolenie na budowanie tak ogromnych obiektów jest potrzebne. Zapewne stworzy precedens do budowania większych i więcej, więcej... Dlaczego Pan, Panie Dunia nie chce odpowiedzieć!

W ostatnim dziesięcioleciu skala zniszczeń  złą architekturą jest większa niż w całej historii powojennej Polski. Niestety nie możemy liczyć na służby  zajmujące się ochroną zabytków ani na organizacje społeczne oraz  tzw. Autorytety. Dbanie o dziedzictwo kulturowe to nasz obywatelski obowiązek i wymaga to od nas wzniesienia się ponad partykularne interesy i uwolnienia się z kokonu konformizmu. Zauważyłem, że po eksplozji, wręcz „pospolitego ruszenia” jaka miała miejsce w 2009 roku, kiedy powstał SKOKK w sprawie ochrony kamieniołomów, establishment gminy zamilkł. Ludzie ważni, poważni i wpływowi jak również opiniotwórcze media schowali głowy w piach i milczą. Zapanowała wszechobecna ludzka znieczulica na zło. Konsekwentnie i z zimną krwią niszczone jest miasto i jego zabytki a specjaliści stoją i przyglądają się temu. Zero reakcji.

Mega inwestycja w historycznym miejscu na Górze trzech Krzyży gdzie nasi przodkowie postawili ten święty znak dziękując Bogu za wolność od dziesiątkującej ludność epidemii jest dla mnie skandalem. Ale nasza gmina się tym szczyci...

Jeszcze 4 lata temu w Kazimierzu budowle o pow. 400 m² gorszyły pejzaż. Dziś 2 000 m² okazało się być normą. Kiedy zwracałem się o pomoc do ludzi wpływowych do mediów o nagłośnienie sprawy w celu  „wymuszenia” opamiętania padało pytanie kto jest inwestorem! Nie interesowała ich treść merytoryczna  tylko personalia!!! Przykro ale wniosek z tego taki, jak mówi przysłowie, „każdy sobie rzepkę skrobie”. Ja odbieram to następująco:  my mieliśmy interes w tym, żeby chronić kamieniołomy wiec zorganizowaliśmy się  i zatrzymaliśmy zapędy burmistrza a wam jak przeszkadzają inne budowy  to sobie je chrońcie a nas w to proszę nie mieszać. Tak... zrozumiałem i przyjąłem do wiadomości. Dlatego też starałem się aby burmistrz jeden bądź drugi obiecał, że nie zniszczy miasta, że wspólnie z Radą Miejską powstrzymamy zapędy  teraźniejszych Hunów. Chciałbym, żeby przyszły burmistrz  chronił zabytki. Trzeba ratować - zamek? owszem ale co ze spichlerzami świadomie doprowadzanymi do rujnacji z cichym przyzwoleniem tych organów władzy, które zostały powołane do ich ochrony. Co z kamienicami w centrum miasta, co z zespołem klasztornym. Co z planem zagospodarowania przestrzennego, dokumentem ważnym na miarę lokalnej konstytucji. Co z wyznaczonymi miejscami pod zabudowę w najbardziej unikatowych pod względem krajobrazowym miejscach. Co?

Plan, jak się wydaje w znacznej części zaspokaja potrzeby  i  partykularne interesy  najbliższego otoczenia Pana Grzesia. Oczywiście przy milczącej aprobacie Radnych. Ale o tym po wyborach. Jak obiecałem! Nie chodzi tu o jakieś  mniejsze lub większe „sprawki”. Istotą jest bowiem rozwoj miasta. A ten kierunek wyznacza Rada wraz z Burmistrzem.

Moim głównym, zamierzonym celem debaty miała być dyskusja nad tymi zagadnieniami. Ale na moim blogu oraz w bezpośredniej konfrontacji przed mieszkańcami żadnych odpowiedzi na kluczowe pytania o przyszłość miasta nie usłyszymy od urzędującego burmistrza Grzegorza Duni. Czym ta ignorancja została spowodowana? Pewną zwycięstwa, czy brakiem  odwagi, żeby nie powiedzieć tchórzostwem. Pewnością siebie?  dążeniem do mitycznej Europy ? czy lekceważeniem spuścizny przodków? Jakimi standardami chcemy się pochwalić w Kazimierzu, czy takimi jak w przedrozbiorowej XVIII-wiecznej Polsce? Już to przerabialiśmy! I nie pomoże tu oda do radości słuchana w „urzędowym telefonie”. Zarówno ja jak i zdecydowana większość społeczeństwa  czekaliśmy na debatę. Niestety zostaliśmy zignorowani.

Czytany 8215 razy

Komentarze

+2
#4 mieszkaniec 05-12-2010 19:51
z przyjemnością bym wysłuchał co mają obaj panowie do powiedzenia na temat przyszłości naszego miasta.chciałbym się dowiedzieć jakie ma wizje mistrz a jakie jego uczeń.
+2
#3 R2 03-12-2010 21:41
Swoje slajdy już pokazał , więc zbrakło mu tematów...Może by poopowiadał jak zjednywał sobie wyborców wśród swoich podwładnych i ich rodzin!
+1
#2 kamil 03-12-2010 20:20
Boi się odpowiedzi na poważne pytania ,albo nie ma nic do powiedzenia P.Dunia.....
+1
#1 AAA 03-12-2010 13:46
Dunia się nie popisał, odmawiając debaty, odbieram to osobiście: ma mnie w nosie. Boi się odpowiadać na pytania, ciekawe dlaczego?

Dodaj komentarz