Co dalej ze szkołą?

Oceń ten artykuł
(19 głosów)

Wkrótce druga rocznica wybuchu gazu w szkole, w wyniku którego uszkodzona została znaczna część budynku. W efekcie tego dramatu szkolnictwo gminne zostało rozłożone na łopatki. Od początku byłem zdania, że do czasu odbudowy szkoły uczniowie powinni uczęszczać do placówek oświatowych znajdujących się na terenie naszej gminy. Natychmiast temu sprzeciwiła się radna Ewa Wolna, która stwierdziła, że zdaniem psychologów dzieci z miasta nie mogą jeździć do szkół położonych na wsi (to nie żart). Oczywiście nikt nie wie, który z psychologów wydał taką opinię.

W następstwie takiej decyzji konieczne było znalezienie innego rozwiązania. Stąd też dyrektor GZS Jerzy Arbuz wspólnie z burmistrzem Grzegorzem Dunią wpadli na pomysł, by dzieci na czas odbudowy umieścić w kontenerach. Początkowo dyrektor Arbuz przekonywał, że koszt dzierżawy szkoły modułowej wyniesie 30-40 tys. miesięcznie. Rada ów pomysł zaakceptowała jednogłośnie. Niestety rzeczywisty koszt dzierżawy wrósł dwukrotnie. I tak rocznie za dzierżawę kontenerów płacimy 1,2 mln złotych. Pieniędzy z subwencji celowej wystarczy do czerwca przyszłego roku. Pytanie co dalej?

Inną kwestię stanowią uciążliwości nauczania w takich warunkach. Coraz głośniej słychać narzekania nauczycieli, nawet tych, którzy z pełnym optymizmem odnosili się do szkoły kontenerowej. Teraz okazuje się, że kontenery są duszne, akustyka fatalna itp. Wcześniej duża część uczniów odeszła do innych szkół, zarówno puławskich jak i gminnych.

Podstępnie przemycono pomysł budowy nowej szkoły od podstaw. Spece wymyślili sobie, że w przypadku konkursu na projekt odbudowy szkoły, należy dopuścić możliwość budowy nowej szkoły (z wyburzeniem części, która nie ucierpiała w wyniku wybuchu). Poprosili więc radę o zgodę. Oczywiście chodziło jedynie o dopuszczenie takiego rozwiązania. Dla manipulatorów i ignorantów, których absolutnie nie obchodziły kwestie finansowe, było oczywiste, że radni są za budową nowej szkoły. Oczywiście dla projektanta prościej jest zaprojektować nową szkołę i zgarnąć za projekt grube miliony niż doprojektować zniszczone skrzydło za „marne” kilkaset tysięcy złotych.

Okłamano radnych w kwestii stanu technicznego szkoły po wybuchu. Inspektor Nadzoru Budowlanego w Puławach oceniła, że zniszczenia sięgają 25 %. Oczywiście przyjęto, że całe wschodnie skrzydło kwalifikuje się do rozbiórki. Co do tego nie było wątpliwości, chociaż sporządzona ekspertyza budowlana nie wykluczała możliwości remontu skrzydła wschodniego. Pan Stanisław Mazur w czasie omawiania opracowanej ekspertyzy stwierdził, że remont i odbudowa skrzydła wschodniego jest możliwy, ale nie jest ekonomicznie uzasadniony. Z tego względu zalecił jego całkowitą rozbiórkę. Natomiast pozostała część szkoły w następstwie wybuchu nie ucierpiała znacząco i nadaje się do remontu.

Niestety lokalna propaganda, nakręcana wizjonerskimi marzeniami władz, nie dopuszczała myśli aby szkołę remontować. Każde słowo odrębne było niszczone w zarodku. Na spotkaniach odbierano mikrofony, zakrzykiwano, agresywnie ubliżano tym, którzy ośmielili się mieć inne zdanie. Szkalowano każdą osobę, która uważała inaczej niż burmistrz. Niestety na czele tej akcji stali nauczyciele. Oczywiście nie wszyscy. Ci którzy myśleli racjonalnie i nie zgadzali się z opinią wizjonerów, po prostu wylatywali z pracy.

W wyniku konkursu otrzymaliśmy szkołę dwukrotnie większą od potrzeb gminy. Szkoła jeśli w ogóle powstanie będzie budowana latami. Z obiecanych przez ministrę Muchę pieniędzy zostało tylko przykre wspomnienie. Burmistrz postępuje ze szkołą jak cwany kierowca, który za odszkodowanie za starego fiata, zapragnął kupić nowego mercedesa.

W czasie gdy będziemy dyskutować skąd wziąć pieniądze na szkołę, rodzice poślą pozostałe dzieci do szkół puławskich. Okaże się, że nie ma potrzeby budowania szkoły, no bo dla kogo? I może pojawi się pomysł, by szkołę gminną pobudować w Bochotnicy. Tym bardziej, że tam mamy salę gimnastyczną, a przede wszystkim świetnego dyrektora.

Lada moment upłynie dwa lata od wybuchu, a nie ma jeszcze ostatecznego projektu szkoły. Ile zatem będziemy czekać na jej wybudowanie?

J.K.

Czytany 3820 razy

Komentarze

+7
#7 xyz 02-05-2013 12:57
Kazimierskie wróble ćwierkają o wydaniu przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego decyzji, tuż przed Sesją RM, o rozbiórce pozostałej części GZS...

Pomimo, z tego co wiem, pytań w tym temacie na ostatniej Sesji, burmistrz nie wspomniał ani jednym słowem o tym fakcie.

Tym samym drodzy uczniowie i nauczyciele zostaliście skazani na wiele lat nauki w kontenerach...
+11
#6 Stan 01-05-2013 23:03
No to idziemy krok dalej. Jeśli znacie kogoś, kto potrzebuje dużo, bardzo dobrego, gruzu to niech skontaktuje się z firmą, która będzie realizować decyzje zawarte w dokumencie z dnia 22 kwietnia. Niech żyje "biedronka" (czytaj: szkoła kontenerowa) na wieki!!!
+10
#5 ciekawski 29-04-2013 20:18
Ja też jestem ciekawy, ale czy doczekamy się odpowiedzi? Wątpię.
+15
#4 Stan 29-04-2013 12:28
A ja powtórze pytanie. Co stało się 22 kwietnia w Starostwie?
+23
#3 Stan 27-04-2013 21:50
A ja tak czekam, i czekam, i nikt nic nie pisze o tym co się wydarzyło 22 kwietnia w Starostwie Powiatowym w Puławach. Może znajdzie się ktoś odważny, i zadzwoni do "słynnej" pani z nadzoru budowlanego i zapyta jaki dokument podpisała a dotyczy on właśnie budynku kazimierskiej szkoły.
+28
#2 Krajan 25-04-2013 15:04
Małojcu,
Problemem nie jest tylko zwalnianie nauczycieli. Oni sami po części przyczynili się do własnej klęski.
Spróbuj zgodnie z przepisami i Kartą Nauczyciela zwolnić nauczyciela wałkonia.

Nie każdy mierny urzędnik po obraniu go burmistrzem będzie dobrym gospodarzem miasta z ustaloną wizją jego rozwoju i zdolnością do zapanowania nad rozrastającą się gangreną biurokracji.

Brak swojego zdania, brak kręgosłupa moralnego, cwano-chytra ( taka prosto
z Dołów) postawa wobec współmieszkańców, oraz chorobliwa obawa przed każdą dobrą radą starszych mieszkańców czyni go niezdolnym do piastowania dalej tak ważnej dla Kazimierza funkcji
+26
#1 małojec 24-04-2013 07:43
Czyli mamy katastrofę po katastrofie!Nie rozumiem jak można wyrzucać nauczycieli z pracy za poglądy,to w PRL -u nie słyszałem aby kogoś z nauczycieli kazierskich wyrzucono.

Dodaj komentarz