Szum, chaos i zaściankowość. O systemie komunikacji miejskiej w Kazimierzu Dolnym słów kilka.

Oceń ten artykuł
(12 głosów)

W ostatnim czasie w miasteczku na każdym rogu ulicy i przy każdym płocie możemy zauważyć niezliczone ilości słupów informacyjnych z nazwami ulic. Zamiast jednak uczytelnić nazwy i kierunki orientacji, wprowadzają niesamowity chaos i straszą swym wyglądem. Na taki stan rzeczy złożyły się tablice typu „ulica / street Rynek“, czy „ulica / street Norowy Dół“. Jeśli już projektant koniecznie chciał użyć nazw angielskich, co według mnie było zupełnie niepotrzebne, to nadmienię, że Rynek to market place albo square, a Norowy Dół nie jest żadną ulicą tylko ścieżką – czy więc słowo path nie byłoby odpowiedniejsze? Oczywiście takich błędów językowych pojawiło się mnóstwo, a użyta niewłaściwie angielszczyzna jest pretensjonalna i kompromitująca.

            Również i czytelność komunikatu pozostaje dla wielu niezrozumiała. Tablica kierunkowa z napisem Fara zamieszczona dwadzieścia metrów przed obiektem jest niepotrzebna. Podobnie Mały Rynek tuż przy Małym Rynku. Tablice dezorientują, są zbyt mało dyskretne i ustawione w sposób nieprzemyślany. Ich szata graficzna nie jest adekwatna dla lotniska, ani tym bardziej dla zabytkowego miasteczka. Słupki zostały pozbawione proporcji i zawadzają drogę tak mieszkańcom jak i turystom. Użycie typowych piktogramów, tak zwanych gotowców, jak i zastosowanie nieodpowiedniej czcionki i kolorystyki, było całkowitym amatorstwem i nie powinno było mieć miejsca. Fakt, idea była szczytna – Kazimierz rzeczywiście potrzebował profesjonalnego systemu informacji miejskiej. Dobrze, że ktoś to dostrzegł. Dlaczego jednak po raz kolejny wydano pieniądze na coś, co szpeci, świadczy o braku profesjonalizmu i wyczucia estetyki? Podobne tablice możemy znaleźć w kilku innych miastach na terenie Polski, na przykład w Gniewoszowie koło Garwolina. Zatem te kazimierskie z pewnością nie są projektem autorskim, przeznaczonym dla naszego miasta i spełniającym jego wymogi i potrzeby. Przychodzi na myśl pytanie, czy zanim zakopano tysiące słupków, ktoś kompetentny przeprowadził analizę przestrzenną miasteczka, uwzględnił miejsca historyczne, zabytkowe, potrzeby niepełnosprawnych, informacje skierowaną do turystów, rowerzystów, kajakarzy...? Czy zadano pytanie, jak turyści postrzegają przestrzeń Kazimierza, co jest dla nich odnośnikiem i jak się w niej orientują? Czy uwzględniono planowane inwestycje a także kierunki rozwoju Gminy? Nadmienię, że w wyniku wprowadzenia nowego systemu zostało zniszczonych kilkanaście zabytkowych, emaliowanych tablic z połowy XX wieku, co jest faktem niedopuszczalnym: profesjonalne bowiem projekty zakładać powinny integrację nowoczesnych i zabytkowych tablic. System informacyjny jest promocją wizerunku miasta, dlatego też ważne jest aby był estetyczny.

Zacznijmy jednak od początku, jak powinien wyglądać taki projekt? Aby był dobry, należy zadać pytanie, czy rzeczywiście musi integrować informację uliczną, adresową, kierującą ruch kołowy i pieszy, a także informację turystyczną. W Kazimierzu zintegrowano prawie wszystkie te elementy. Myślę że było to błędne, gdyż takie działanie ma większą rację bytu w dużym mieście, jak na przykład w Warszawie. Wszystkie te elementy powinny rzecz jasna uwzględniać tradycje miasteczka i przyzwyczajenia mieszkańców. Strefie ściśle turystycznej i zabytkowej warto by nadać odrębny charakter. Zasady takie określają projektanci w wyniku analiz, badań i konsultacji.

            Niezwykle istotnym założeniem udanego projektu jest zastosowanie „strefy ciszy“ wokół nośników informacji, czyli aby przekaz był czytelny musi stać w miejscu nie zaśmieconym przez wszechobecną reklamę, szyldy, stragany, kebaby i inne komponenty infrastruktury. Jest to możliwe poprzez współpracę z przedsiębiorcami prywatnymi. Wybór odpowiedniej kolorystyki należy poprzedzić próbami. W dużych miastach wybiera się zazwyczaj kolor niebieski, w mniejszych miasteczkach i ich przyrodniczej otulinie, gdzie jest spora ilość drzew i krzewów doskonale sprawdza się kolor zielony, wpisujący się w zieleń krajobrazu. I oczywiście napisy w kolorze białym stosuje się dla ruchu pieszego, i spowolnionego kołowego. Taka szata niezwykle uczytelnia arterie a jednocześnie jest dyskretna i wtapia się w miasteczko. Co do strefy zabytkowej tkanki miejskiej powszechnie przyjmuje się, że tłem jest jakiś odcień brązu, krój zaś liter jak zawsze pozostaje biały. Tak przyjęte zasady sprawdzają się na nośnikach informacji miejskiej niemal w większości zabytkowych miasteczek w Polsce i na świecie. Odcień brązu lub ziemi wpisuje się w kolor architektury, przez co staje się mniej agresywny. Podkreślę jak ważne jest, aby projektowany system był w miarę spójny z podobnymi zasadami, obowiązującymi i funkcjonującymi na świecie.

            Pamiętajmy że dobór odpowiedniej czcionki wprowadza nastrój i klimat czy to historyczny czy nowoczesny, wyraża także charakter przekazywanej informacji. Prosta czcionka w typie Helvetiki, jaka została użyta na kazimierskich drogowskazach nadaje komunikowanej treści beznamiętny i anonimowy wyraz. Zastosowana czcionka świetnie sprawdza się na lotnisku czy dworcu kolejowym: jest bardzo czytelna z dużej odległości, co jest jej niezaprzeczalną zaletą. Jednak w mieście gdzie turyści chodzą nieśpiesznie, zaleta ta staje się wadą. Według mnie w Kazimierzu właściwie sprawdziłaby się czcionka historyczna, na przykład renesansowy Garamond, który nawiązywałby do charakteru i przeszłości miasteczka.

            W Kazimierzu obserwujemy szkodliwy nadmiar tablic, rozmieszczonych bez ładu i składu. Aby temu zapobiec należało starannie określić ilość, lokalizację (tj. szczegółowo określić położenia każdego elementu systemu) i zawartość merytoryczną informacji umieszczonej na każdej tablicy. Istotne mogło okazać się także grupowanie informacji.

            Stworzenie dobrego systemu komunikacji wiąże się z dużymi kosztami, dlatego też wskazana jest zawsze wieloetapowość takiego przedsięwzięcia. Zbyt pospieszne robienie wszystkiego na raz i bez przemyślenia hamuje rozwój miasteczka, a w rezultacie i rozwój identyfikacji wizualnej, która nie jest tu obojętna. Nie przemyślano, że w przyszłości mógłby powstać miejski punkt informacji turystycznej, w którym turysta uzyskałby mapkę ze szlakami turystycznymi, czy z naniesionymi obiektami zabytkowymi, i że taka mapka musi być wizualnie zintegrowana z mapami ustawionymi w mieście i tablicami informacyjnymi. Tego w Kazimierzu zabrakło, a tak wygląda każde cywilizowane miasteczko w Europie. W kazimierskim systemie nie ma map, orientacji względem rzeki (ulice prostopadłe lub równolegle względem Wisły), jak i informacji stricte turystycznej. Nikt nie pomyślał, że Wisła, kościoły czy też Rynki mogłyby stanowić ważne punkty orientacyjne arterii miejskich.

            Pozytywną, zrealizowaną inicjatywą jest pojawienie się w Kazimierzu Dolnym naściennych modułów informacyjnych o zabytkowych obiektach. Takie obserwujemy na Kamienicy Przybyłłów, czy też Jatkach. Modułów tych jest jednak wciąż za mało, i brakuje upamiętnienia wielu jeszcze obiektów i miejsc pamięci historycznej. Obserwuję tendencję do pomniejszania roli dzieł istotnych dla historii naszego miasta. Podam tylko jeden przykład: na kamienicy Górskich, gdzie obecnie mieści się siedziba magistratu, widnieje niezwykle ciekawy w skali europejskiej fryz. Tuż po jego niefortunnej konserwacji odkryto pierwowzór graficzny. Okazało się, że sgrafitto ukazuje historię właściciela jako nawróconego grzesznika i pokutnika. Oryginalny program ideowy niestety dziś przesłaniają lampy a zimą kiczowate świecidełka świąteczne. Brak jakiejkolwiek tablicy informacyjnej jest zatrważający, gdyż wielokrotnie widziałam badaczy i pasjonatów przybywających pod tę kamienicę aby obejrzeć owe sgrafitto (w tym miejscu pragnę pracowników magistratu odesłać do następującej publikacji, która przybliży historię owego sgrafitta i może zainspiruje do wykonania kolejnego modułu: K. Moisan-Jabłońska, Sgraffito na fasadzie Kamienicy Górskich w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą i jego pierwowzór graficzny, [w:] Studia nad sztuką renesansu i baroku, t. VIII, Fundator i dzieło w sztuce nowożytnej, cz. 3, red. J. Lileyko, I. Rolska-Boruch, Lublin 2007, s. 259-274).

            Kolejnym problemem jest reklama, której w Kazimierskim Parku Krajobrazowym niezwykle dużo. Reklama komercyjna jest ważna, zarówno dla mieszkańców jak i turystów, dlatego też system informacji powinien ją uwzględnić w sposób przemyślany. W Europie w zabytkowych miasteczkach stosuje się ujednolicone niewielkie panele, na których znajduje się informacja płatna, zawierająca przekaz typu: „pensjonat malowniczy 500 m“ i strzałka orientacyjna. Na zdjęciu ukazuję przykładowy taki panel, zaprojektowany dla Warszawy. Podobne rozwiązanie mogłoby przynieść niezmierne dochody gminie, ale i korzyści dla turystów. Zapobiegłoby zaśmiecaniu miasteczka brzydkimi afiszami na każdym płocie i murze.

            Podsumowując pragnę podkreślić, że to co uczyniono na trwałe zeszpeciło i tak mocno już nadwyrężany wizerunek Kazimierz Dolnego.

 

Romana Rupiewicz


Ps. Poniżej przedstawiam Państwu zdjęcia przykładowych dobrych
projektów wykonanych dla miasta Warszawy (płatny panel informacyjny oraz
znaki prostopadłości i równości do rzeki; niezachowaną zabytkową
tablicę z Kazimierza Dolnego; studenckie prace projektowe wykonane przed
dwudziestu laty na Wydziale Wzornictwa ASP w Warszawie przez Jarosława
Janowskigo; zdjęcia ukazujące stan obecny w Kazimierzu Dolnym.

 

Czytany 3524 razy

Komentarze

+3
#22 mieszko 11-04-2011 21:18
Co do toalety, to uważam, że w mieście powinno być kilka niedużych, zamiast jednego, dużego. Jedna megatoaleta nie rozwiąże problemu obsikiwania murków. Toalety powinny być dyskretne, a jednocześnie dobrze oznakowane, niewielkie i wtapiające się w przestrzeń miejską.
+2
#21 grymas50 11-04-2011 19:11
Bardzo dobrze , że poruszony jest problem KIBELKA. To dzięki NIEMU /cena/ mamy obsikane /i nie tylko / murki/szczegolnie na Małym Rynku/. Nie lepiej wysuplać jakas małą dotacje z kasy miasta i dać ją ajentowi by ten obniżył cene?. Nie wiem czy Burmistrz zna cenę SIKNIĘCIA. NIEBOTYCZNIE przewyższa ona wartość tegoż SIKNIĘCIA
+1
#20 grymas50 11-04-2011 19:05
Brakuje mi DROGOWSKAZU do Wikarówki.
+2
#19 ulka 10-04-2011 18:18
Ewka//no wiesz w Kazimierzu niemożna skorzystać z WC za marne grosze, toż to też atrakcja :lol:
+4
#18 Ewka 10-04-2011 11:19
Może lepiej ''najdroższy kibel świata'' wtedy z całą pewnością każdy by tam zajrzał .
+5
#17 uchachany 09-04-2011 19:36
Jeszcze na tym słupku(zdjęcie powyżej)na którym jest siedem tabliczek brakuje jednej z napisem(kible miejskie)tylko żeby im się kierunki niepomyliły :lol:
+6
#16 J.K 08-04-2011 20:49
System komunikacji wizualnej Pana Jarosława Janowskiego robi wrażenie.Powiem tak,szukamy "fenomenów" od wszystkiego daleko stąd, a u siebie w mieście, mamy ludzi o genialnych pomysłach, doskonałym wyczuciu stylu i smaku estetycznego .
+6
#15 krakowiak 08-04-2011 17:50
xxx/do twojego komentarza nie można nic dodać nic ująć strzał w dziesiątke ;-) Nim się obejżymy zamiast rynku wyrośnie hipermarket albo inne paskudztwo.
+9
#14 xxx 08-04-2011 17:40
Tacy ludzie jak Pani Romana i Pan Jarosław Jankowski są potrzebni miastu,to co dzieje się teraz woła pomstę do nieba,dzwon trwogi kościoła farnego powinien bić co dnia.Ludzie uważający się za specjalistów zatracili poczucie piękna,wszechobecna tandeta zalewa kazimierski Rynek.
+6
#13 irmina 08-04-2011 17:30
Wiesław?pewnie zacoś tam odpowiada ale dokońca sama niewie za co, jak większośc ale wystarczy że wyjdą z urzędu i przecież widzą jak to wygląda, a to powinno im dać do myślenia , nierozumiem dlaczego zawszelką cene chcą unowocześnić to miasteczko które przez to traci swój urok i klimat.

Dodaj komentarz