Kto zawalił budowę szkoły?
Na grudniowej sesji Rady Miejskiej obiecałem panu burmistrzowi i radnym, że napiszę kilaka zadań na temat przyczyn rozwleczonego procesu budowy szkoły. Mimo, że temat niekończących się problemów coraz częściej poruszany jest na spotkaniach i forach internetowych, nigdy nie została zdefiniowana przyczyna tego stanu.
Burmistrz na kłopotliwe pytania nie odpowiada, bądź cały problem relatywizuje twierdząc, że budowa centrum onkologicznego w Lublinie trwa jeszcze dłużej...
Jak wiemy termin zakończenia budowy wskazany w pierwotnej umowie podpisanej jeszcze przez burmistrza Dunię upłynął z końcem grudnia 2016 roku. Od tego czasu normalnością stało się podpisywanie kolejnych aneksów przedłużających czas budowy. Aby wszytko opisać należałoby poświeć na to kilka dni skutkiem czego powstałby esej na kilkadziesiąt stron. Ostatecznie – jak zapowiada burmistrz – prace mają zakończyć się z końcem marca tego roku.
Główne problemy przy budowie, o których mówił burmistrz, to sprawa skarpy, łącznika a obecnie sprawa zagospodarowania terenu po Willi Promień z historyczną kapliczką w tle.
Cały proces budowy szkoły nie jest niczym skomplikowanym. W zasadzie składa się z dwóch etapów. Pierwszy to przygotowanie projektu budowlanego i wyłonienie wykonawcy, dugi to budowa budynku.
Za przygotowanie projektu budowlanego i wyłonienie wykonawcy w całości odpowiadał były burmistrz Grzegorz Dunia. Na dzień dzisiejszy wiemy, że zaprojektowana szkoła jest niefunkcjonalna, a ponadto dokumentacja w oparciu o którą realizowana jest inwestycja jest niekompletna – część rozwiązań musiał „doprojektowywać” wykonawca. Generalny projektant zastrzegł jednak sobie prawo, że wszystko musi być z nim uzgadniane. Takie warunku realizacji budowy ustalił były burmistrz Grzegorz Dunia. Jak powtarzają prawnicy, tego typu zapisy umów, nie były standardowe...
Można rzec, że burmistrz Andrzej Pisula przyszedł na „gotowe”. Pozostawało jedynie pilnować realizacji inwestycji...
Zgodnie z umową generalny wykonawca – firma Coprosa Polska SA –inwestycję powinien rozpocząć od wykonania zabezpieczenia skarpy. Tymczasem 18 listopada 2014 roku (czyli dwa dni po wyborach samorządowych), w momencie kiedy powinny trwać prace przy zabezpieczeniu skarpy, dochodzi do niecodziennej sytuacji. Przedstawiciele magistratu (Beata Gałek) koordynator budowy z ramienia inwestora (Zofia Uhle), przedstawiciel wykonawcy Coprosa Polska SA, kierownik budowy oraz geolog Stanisław Krasowski, sporządzają protokół, w którym sugerują odstąpienie od wykonania zabezpieczenia skarpy zgodnie z pierwotnym projektem stwierdzając, że skarpa jest stabilna.
Z decyzją tą zgodził się burmistrz Pisula, choć nie było ku temu podstaw merytorycznych, zgody generalnego projektanta, i co najważniejsze kosztowało to nas dodatkowe 3 mln zł. Jego zgoda (początkowo nawet nie spisana) zaważyła na całym procesie budowlanym. W konsekwencji doprowadziło to do przedłużenia budowy i znacznego zwiększenia jej kosztów.
Faktem jest, że przygotowanie budowy przez pana Dunię było fatalne. Skala błędów i niedociągnięć była tak gigantyczna, że jesienią 2016 roku Coprosa wiedząc, że nie wykona w terminie szkoły wysmarowała do burmistrza elaborat z zestawem kilkudziesięciu zaniedbań leżących po stronie gminy, przez które niemożliwe było terminowe zakończenie robót.
Jestem przekonany, że burmistrz Dunia podpisując z Coprosą umowę, doskonale wiedział, że dokumentacja jest w wielu miejscach niekompletna lub wręcz wadliwa. W mojej ocenie zdawał sobie także sprawę czym to grozi dla gminy. Niestety umowy zostały podpisane, choć jak mówi burmistrz Pisula, nie widnieje na nich podpis prawnika.
Oczekuję, że burmistrz Pisula jasno powie mieszkańcom, dlaczego zgodził się na odstąpienie od realizacji budowy szkoły zgodnie z umową. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiało się grono osób, przy pomocy których wygrał wybory.
Powszechnie mówi się, że ów protokół – z dnia 18 listopada 2014 roku – przesądził o tym, że odstąpiono od realizacji budowy szkoły zgodnie z pozwoleniem na budowę. Jak wiemy na wspominanym protokole nie ma podpisu generalnego projektanta ani ówczesnego burmistrza, co powoduje, że ów dokument ma rangę papieru toaletowego.
Obecnie toczy się kilka śledztw. Jestem przekonany, patrząc na dotychczasowe „dokonania” samorządów i śledczych, że i sprawa naszej szkoły zostanie umorzona. Panuje bowiem ogólne przyzwolenie w kraju na trwonienie przez samorządy publicznych pieniędzy. Można bezsensownie wydawać miliony, ale skazanym można zostać co najwyżej za przyjęcie zegarka... Oczywiście wysokość wyroku uzależniona będzie od jego wartości.
Tak czy siak w uzasadnieniu umorzenia śledztwa przeczytamy kto i na jakim etapie dopuścił się lekceważących i bezmyślnych decyzji.
J.K