A najgorsze, że to wszystko, stało się naprawdę...

Kilka dni temu otrzymałem anonimowy list od mieszkańca. Natychmiast przesłałem list pod właściwy adres, czyli do burmistrza z powiadomieniem radnych. Z adnotacją: „Fakt, strona urzędu nie działa. Pozostałe kwestie do weryfikacji”. Na tym poprzestałem, bo nic więcej zrobić nie mogłem, myśląc dodatkowo ,że burmistrz zweryfikuje zarzuty z urzędnikiem. Poza , drobnymi „przytyczkami” wiceburmistrza ( skriny w załączaniu ) wszystko wydawało się być załatwione. Nic podobnego.
Dzisiaj otrzymałem informację ,że wiceburmistrz interweniował na Poczcie, żądając skarcenia listonosza ( sic)
Tak się składa ,że wielokrotnie prosiłem listonosza aby w miarę możliwości pocztę kierowana do mnie, jako radnego, doręczał mi osobiście. Dlaczego? Ano dlatego, że co najmniej dwukrotnie miał miejsce przypadek „ omyłkowego” otwarcia koperty kierowanej do mnie, radnego Rady Miejskiej. Ile podobnych listów mogło zapodziać się gdzieś… w urzędowych szufladach, tego się nigdy nie dowiemy.
Kolejna informacja.
Wiceburmistrz Dariusz Wróbel ,rok temu, przełamał lody w sprawie możliwości zmian w planie zagospodarowania dla Pól Miejskich. Okazuje się ( potwierdził mi w rozmowie były wiceburmistrz) , że LWKZ nie miał większych uwag co do możliwości przeznaczenia tego obszaru pod zabudowę w mpzp.
Jak się wydaje pewna koteria, stoi przy swoim, ziemia kazimierska dla obcych.
J.K



