Mieszkańcy niepotrzebni? Tak dziś wygląda Kazimierz Dolny. Komentarz 5 lipca 2026 r.
W minionym tygodniu po raz kolejny zobaczyliśmy, w jakim kierunku zmierza życie publiczne w Kazimierzu Dolnym.
Podczas sesji Rady Miejskiej zamiast prawdziwej debaty nad Raportem o stanie gminy i wykonaniem budżetu za 2025 rok dominowały pochwały pod adresem burmistrza. Trudno się temu dziwić, skoro zdecydowaną większość Rady stanowią radni wywodzący się z komitetu burmistrza. Gdzie jest kontrola? Gdzie miejsce na ważne tematy miasta i jego mieszkańców ? Gdzie pytania? Gdzie reprezentowanie mieszkańców, a nie tylko władzy?
Ale prawdziwym symbolem tego, co dzieje się w Kazimierzu, była sobotnia uroczystość odsłonięcia Skweru Marii i Jerzego Kuncewiczów.
To miało być święto mieszkańców. Upamiętnienie osób, które na trwałe zapisały się w historii naszego miasta. Tymczasem wielu mieszkańców mogło odnieść wrażenie, że o wydarzeniu nie zostali odpowiednio poinformowani ani zaproszeni. Trudno było znaleźć publiczne zaproszenie skierowane do wszystkich kazimierzan. Za to na miejscu pojawili się przedstawiciele władz i osoby z ich otoczenia. Władze Kazimierza - i nie jest to przenośnia- to głownie Bochotnica.
Czy właśnie tak rozumie się wspólnotę?
Od lat można odnieść wrażenie, że w Kazimierzu Dolnym obowiązuje jedna zasada: mieszkaniec jest potrzebny tylko przy urnie wyborczej. Później jego głos staje się niewygodny. Przypomnijmy sytuacje, gdy mieszkańcy byli wypraszani z posiedzeń komisji czy ograniczano możliwość zabierania głosu. Dziś dochodzi do tego organizowanie ważnych uroczystości w sposób, który – w odczuciu wielu osób – nie zachęca całej społeczności do udziału.
To nie jest polityka otwartości. To polityka zamkniętych drzwi.
Samorząd nie jest prywatnym folwarkiem. Nie służy promocji burmistrza, przewodniczących komisji ani radnych. Samorząd istnieje po to, by służyć mieszkańcom.
Bo jeśli nawet uroczystość poświęcona Marii i Jerzemu Kuncewiczom nie jest wydarzeniem dla mieszkańców, to dla kogo właściwie jest?
Kazimierz Dolny zasługuje na władzę, która rozmawia z mieszkańcami, a nie tylko przemawia do nich. Wspólnota nie kończy się na zdjęciach z oficjalnych uroczystości. Wspólnota zaczyna się od zaproszenia ludzi do wspólnego uczestnictwa. A tego – zdaniem wielu mieszkańców – coraz częściej brakuje.
Dla Państwa komentuję otrzymane Pismo Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie w przedmiocie masztu flagowego. które załączam poniżej . Tak, temat jest nadal żywy. Otrzymałem również postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa. Jednak tego dokumentu na razie zamieścić nie mogę...
Dlaczego tak się dzieje mówię w komentarzu.


