Wydrukuj tę stronę

Jedenaście lat w poczekalni, podsumowanie minionego tygodnia, 4 października 2026r.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Na początku minionego tygodnia zebrali się radni, aby „debatować”. We wtorek odbyły się wspólne komisje Rady Miejskiej, a w środę, 30 września – XXIV sesja Rady Miejskiej.

https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2976-smiejemy-sie-wam-w-twarz-mieszkancy.html

„Klasycznie” nie działały głośniki

Podczas komisji, jak to już bywało wcześniej, nie działały właściwie głośniki. Wszystko po to, abyście nie mieli rzetelnej relacji, którą dla Państwa transmituję.

Jak mówią radni, magistrat transmituje obrady w e-sesji i to ma wystarczyć „plebsowi”.

Nie można również przejść obojętnie obok faktu, że obecnie niemal na każdym posiedzeniu radny Ryszard Rybczyński jest sekowany przez radnych stanowiących „gwardię” burmistrza Artura Pomianowskiego.

Burzliwe zebranie mieszkańców Parchatki

1 października odbyło się burzliwe zebranie mieszkańców Parchatki. Głównym tematem był procedowany plan zagospodarowania przestrzennego.

https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2978-parchatka-traci-swoja-tozsamosc-mimo-to-mieszkancy-jednocza-sie.html

To, co dzieje się wokół tego dokumentu, budzi ogromne emocje i sprzeciw mieszkańców. Dlaczego? Już tłumaczę.

Na spotkaniu pojawili się politycy i urzędnicy: Mariusz Wicik, Marcin Pisula, Joanna Stachyra-Wolska, zastępca burmistrza Jarosław Borkowski oraz inspektor z Referatu Planowania Przestrzennego, pan Adam Krajewski.

Zabrakło jednak… radnych.

Mimo że Rada Miejska jest organem, od którego zależy, czy przygotowany przez burmistrza – w zaciszu gabinetów – projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zostanie przyjęty, czy odrzucony.

Tylko tyle i aż tyle może Rada Miejska.

Żaden z zauszników burmistrza nie pojawił się na spotkaniu z mieszkańcami. Wyjątkiem był Ryszard Rybczyński.

Przypomnę, że swego czasu radna Magda Grabczak aktywnie wspierała burmistrza właśnie w Parchatce.

Rodzą się więc pytania: Czy najważniejsze decyzje dotyczące naszej miejscowości są już przesądzone, a głos mieszkańców ma być tylko formalnością?

11 LAT W POCZEKALNI!

To nie jest nowy problem.

W gminie Kazimierz Dolny plany zagospodarowania przestrzennego potrafią być procedowane przez całe dekady.

Chyba że ktoś jest znajomym burmistrza, na przykład z Facebooka. Wówczas zmianę w planie można zrobić od ręki…

Ten konkretny plan jest procedowany od 2015 roku!

Dlaczego trwa to tak długo?

Ano dlatego, że – w mojej ocenie – istnieje pewna doktryna, zgodnie z którą mieszkańcy mają wyprowadzać się z naszej gminy.

Dowód? Proszę bardzo.

W studium burmistrz Grzegorz Dunia wprowadził zapisy, które – moim zdaniem – szkodzą lokalnym gospodarstwom. Mógł utrzymać zabudowę zagrodową, która daje możliwość budowania domów i budynków gospodarczych.

Jednak zmieniono kierunek na zabudowę mieszkaniową.

Zabrakło przy tym odpowiedniej informacji dla mieszkańców, którzy masowo składali wnioski o przeznaczenie terenów pod zabudowę.

ZABUDOWA ZAGRODOWA ZAMIENIANA NA MIESZKANIOWĄ – DLA KOGO TO INTERES?

To jeden z największych problemów, na który zwracają uwagę mieszkańcy.

Taka zmiana może mieć ogromne znaczenie dla osób, które od pokoleń mieszkają i gospodarują na tej ziemi.

Mieszkańcy chcą mieć możliwość rozwijania swoich gospodarstw, budowania domów dla kolejnych pokoleń i życia na ziemi swoich ojców.

Warto też jasno powiedzieć: zabudowa zagrodowa nie oznacza, że osoba z miasta nie może przyjechać na wieś i wybudować domu.

Problem polega na tym, że życie na wsi wiąże się z pewnymi uciążliwościami – pracą gospodarstw, ruchem maszyn rolniczych, zapachami czy hałasem.

Nie każdy, kto kupuje działkę na wsi, chce jednak akceptować te realia.

W CZYIM INTERESIE DZIAŁAJĄ WŁADZE?

Czy zmiany w planie będą przede wszystkim służyć ludziom, którzy od pokoleń są związani z Parchatką?

Czy może otworzą jeszcze szerzej drzwi dla osób z zewnątrz, które chcą tutaj budować luksusowe rezydencje i lokować swój kapitał?

To są pytania, na które mieszkańcy zasługują na konkretne i jasne odpowiedzi.

Parchatka to nie tylko działki i paragrafy.

To przede wszystkim ludzie, ich domy, gospodarstwa, rodziny i przyszłość kolejnych pokoleń.

Rozwiązanie dla mieszkańców Parchatki, a także pozostałych miejscowości naszej gminy, jest proste.

Wystarczy, aby burmistrz wraz z planistą pokazali projekt planu i konkretnie odnieśli się do zarzutów mieszkańców.

Jednak w mojej ocenie tego nie zrobią.

Ostatnia deska ratunku

Ostatnia deska ratunku jest w rękach radnych.

To oni, jako kolektyw, mogą odrzucić propozycję burmistrza.

Jednak moim zdaniem tego nie zrobią – z względów oczywistych.

Władza uchwałodawcza i wykonawcza w Kazimierzu Dolnym jest zarządzana przez jeden centralny ośrodek…

PLANY OGÓLNE – MOJE ZDANIE

I jeszcze na koniec moje zdanie dotyczące planów ogólnych.

Podchodzę do nich niezwykle krytycznie.

Nie możemy zapominać, że wchodzą również te nieszczęsne plany ogólne, które – w mojej ocenie – będą przez następne lata utrudniać życie wielu ludziom i negatywnie wpływać na polski rynek nieruchomości, dopóki rozsądna władza ich nie uchyli.

Regulacje dotyczące planów ogólnych mogą zabierać ludziom wartość ich nieruchomości i utrudniać tym, którzy chcą zbudować dom na ziemi swoich ojców.

Mogą również powodować ogromne pokusy i niesprawiedliwości przy podejmowaniu decyzji przez rady gmin. Utrudnią także rozbudowę małych przedsiębiorstw czy gospodarstw rolnych oraz rozwój lokalnych przedsiębiorców i rolników.

Niestety, w mojej ocenie, jest to efekt decyzji podjętych przez rząd Mateusza Morawieckiego, za plecami obywateli, w porozumieniu z Komisją Europejską.

Politycy różnych szczebli nadal brną w obronę stanowiska, że były to dobre decyzje.

Jest to absolutna nieprawda.

Czytany 79 razy