Wydrukuj tę stronę

Studium, czyli dlaczego samorządowcy powinni złożyć oświadczenia.

Oceń ten artykuł
(21 głosów)

Wprawdzie Studium Uwarunkowań i Zagospodarowania Przestrzennego nie jest aktem prawa miejscowego, to jednak jest najważniejszym dokumentem określającym w sposób ogólny politykę przestrzenną i lokalne zasady zagospodarowania. Jest on  zatwierdzany w formie uchwały Rady Miejskiej.  Zatem to od Państwa Radnych będzie zależało, czy procedowany (rekordowo długo) już od blisko 8 lat dokument zostanie przyjęty w kształcie, który w moim przekonaniu wciąż w sposób rażący narusza interesy Mieszkańców naszej gminy.  O tym, że procedowanie jest zastanawiająco i podejrzanie  długie, niech świadczy fakt, iż blisko 700 wniosków jakie napłynęły od mieszkańców po wyłożeniu publicznym Studium, w października 2011r, (pomimo, iż po raz pierwszy w historii gminy były szczegółowo rozpatrywane przez Radnych)  zostały przedstawione po uzgodnieniach, już w lutym bieżącego roku przez firmę Budplan, na wspólnym posiedzeniu Komisji. Policzmy zatem ile miesięcy upłynęło od października 2011r do lutego 2013r. Jakby nie liczyć- wychodzi 15, czyli nieco ponad rok. Można? Okazuje się, że można.  Pojawia się zatem zasadnicze pytanie, dlaczego tak długo – od  2005r do maja 2011r trzeba było czekać na pierwsze publiczne wyłożenie Studium? Co było tego powodem? Między bajki należy włożyć tłumaczenie Pana Burmistrza i firmy planistycznej o zmianie przepisów… W takiej sytuacji rodzą się zatem kolejne pytania - Gdzie  byli Państwo Radni w poprzedniej kadencji? Dlaczego wówczas nikt z Radnych, jak również Pan Burmistrz nie zadawał firmie planistycznej pytań dotyczących czasu trwania prac przy Studium, oraz tego jak są zabezpieczone interesy Mieszkańców. Wychodzi na to, że nie za bardzo interesowało ówczesne kazimierskie władze, czy Mieszkańcy będą mieli działki budowlane, czy też nie. Wówczas nikt nie podnosił larum z powodu sztucznie przeciągającego się czasu…  zapewne z powodu, iż nie wszyscy, którzy mieli dostąpić łaski przekwalifikowania, wówczas tej łaski dostąpili (mogę tak powiedzieć, gdyż dzięki zaufaniu do mojej osoby jestem w posiadaniu  kopii wyroku Sądu z czerwca 2010r dotyczącego nabycia dopiero przez rozprawę sądową prawa własności działki, przez wpływową osobę, która to osoba bez składania wniosku stała się szczęśliwym posiadaczem w Studium działki budowlanej-zapewne (nie)przypadkowo). Takich bulwersujących przypadków będących zaprzeczeniem równego traktowania i egalitaryzmu w sprawie Studium   było i  jest oczywiście o wiele, wiele więcej… O wielu takich przypadkach w trakcie spotkań prezentując stosowne dokumenty mówił Radny Janusz Kowalski, czy sami Mieszkańcy.

Mając powyższe na względzie w trosce o zabezpieczenie interesu Mieszkańców, dwa lata temu, tuż po wyłożeniu Studium garstka Radnych w osobach Leszka Furtasa, Piotra Guza, Janusza Kowalskiego i mojej osoby kategorycznie sprzeciwiła się tego rodzaju praktykom, które dyskryminują i marginalizują rdzennych Mieszkańców, sprowadzając Ich tym samym jedynie do roli sprzedawców taniej ziemi rolnej i płatnika podatków. Na systemowe, celowe i wydaje się, że zaplanowane działanie wykluczenia dużej grupy ludzi z dobrodziejstwa przekwalifikowania swojej ziemi, nie mogło być mowy. W moim przekonaniu nie po to zostaje się radnym, aby „odwracać się plecami” do ludzi O tym, że nie był to przypadek, niech świadczy fakt złożenia blisko 700 wniosków.

To wówczas po raz pierwszy, kiedy zostały poważnie pokrzyżowane plany dotyczące dystrybucji ziemi budowlanej, Pan Burmistrz wraz z grupą Radnych zaczął robić larum i bić w tarabany głosząc, że paru hamulcowych, którzy ujęli się za miejscową ludnością blokuje rozwój gminy uniemożliwiając dalsze procedowanie i rozpoczęcie budowy wymarzonych domów, pensjonatów, czy hoteli. Tylko czy o tych domach, pensjonatach i hotelach mają marzyć jedynie wybrańcy? I kto o tym decyduje? Zrobimy drugie Studium- twierdził wówczas Włodarz. Nie podał jednak daty, jak również nie chciał aby w tej sprawie podjęto jednocześnie na tej samej Sesji uchwały o przyjęciu jednego Studium i wyznaczeniu terminu drugiego… Tak więc można śmiało powiedzieć, że były to kolejne puste słowa, bez pokrycia. Zarówno skala zjawiska i tym samym prawdopodobnie obawa o referendum sprawiły jednak, że niechętnie, ale taktycznie Włodarz przychylił się do uwzględnienia uwag jakie napłynęły od Mieszkańców. 

Wmiędzyczasie wiedząc, że o przekształceniu działek w gminie Kazimierz Dolny decydują głównie kryteria pozamerytoryczne, w trosce o pozytywne uwzględnienie jak największej liczby wniosków z blisko 700 które napłynęły,  jako grupa Radnych zwróciliśmy się pismem z dnia 28 października 2012r do Budplanu o wyjaśnienia jakimi kryteriami kierował się wyznaczając wcześniej tereny budowlane na obszarach zalewowych, wysoczyźnie, terenach eksponowanych, czy korytarzu ekologicznym.

http://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/komu-odrolnic-dzialkeczyli-pytania-do-grupy-trzymajacej-wladze.html

Nie kwestionowaliśmy  tych uzgodnień, choć były w rażącej sprzeczności z obowiązującym prawem planistycznym. Zależało nam jedynie na tym, aby te same kryteria dotyczyły Wszystkich bez wyjątku, w tym również właścicieli działek, którzy złożyli blisko 700 wniosków. Do dnia dzisiejszego  w tej sprawie nie otrzymaliśmy od Budplanu odpowiedzi… 

Po ostatnim spotkaniu w sprawie Studium wiemy natomiast, że z 700 wniosków, zgodnie z ostrzeżeniami Pana Burmistrza, Planistów i części Radnych, uwzględniono zaledwie małą część…

Tym oto sposobem, gdzie mamy do czynienia z koncesjonowanym przekształcaniem ziemi Pan Burmistrz prawie dopiął swego, co pozwoliło aby jeszcze dobitniej artykułować krytyczne opinie- bezsensowności i zmarnowanego czasu, pod adresem Radnych, którzy ujęli się za Mieszkańcami. O ile takie słowa w ustach Włodarza nie są dla mnie już żadnym zaskoczeniem, o tyle zdumienie budzi jeśli płyną od Radnych, w tym od Przewodniczącego Rady. Mówienie o zmarnowanym czasie, w sytuacji kiedy nie ma jasnych, czystych i przejrzystych reguł gry, kiedy mamy do czynienia z uznaniowością i jawną manipulacją, kiedy gwałci się fundamentalne prawa Mieszkańców, jest zaprzeczeniem idei Radnego, którego podstawowym obowiązkiem jest działać na rzecz dobra wspólnego. Jeśli do tego dołączymy pojawiające się wśród kazimierskiego społeczeństwa głosy o olbrzymich przekształconych obszarach, kupnie działek w trakcie kadencji, które bardzo szybko stają się budowlane, przekształconych podmokłych łąkach, czy lesie gdzie zwozi się kręgi aby upozorować istnienie siedliska, a wszystko to  tylko dlatego, że sprawuje się mandat Radnego, to rodzi się pytanie o przyzwoitość oraz o to czyje interesy reprezentują Radni i czy miało to miejsce bez wiedzy Burmistrza.  Nie neguję i nie podważam prawa do przekształceń działek należących do Radnych. Mają do tego takie samo prawo jak pozostali. Ważne aby wszyscy byli traktowani jednakowo i aby było to robione w transparentny i przejrzysty sposób. Wychodząc z takiego założenia już dawno złożyłem na ręce Pana Przewodniczącego stosowne oświadczenie informujące o liczbie posiadanych przeze mnie jak i moją najbliższą Rodzinę działek w Studium.

http://www.januszkowalskikazimierz.pl/aktualnosci/oswiadczenie-rafala-suszka.html

 W sytuacji jednak, kiedy duża część społeczeństwa, w przeciwieństwie do kazimierskich samorządowców (nie wszyscy) ma poważne problemy z przekształceniem ziemi swoich ojców, oraz kiedy większość Radnych zbuntowała się, po tym jak wspólnie z Radnym Kowalskim złożyliśmy wniosek dotyczący składania oświadczeń ws. posiadania w Studium działek, to należy poważnie zastanowić się czy w dalszej dyskusji i głosowaniu nad Studium, w którym zmarginalizowano dużą grupę osób nie dojdzie do sytuacji, gdzie   będzie to głosowanie nad działkami Radnych i „przyjaciół królika”…  Uwzględniając rozkład sił w Radzie rezultat wówczas jest z góry do przewidzenia…

Nie o taki rezultat zapewne chodzi Mieszkańcom. Wprawdzie nie ma wymogu formalno-prawnego, ale z uwagi na przyzwoitość i klarowność w procesie decyzyjnym, uwzględniwszy rozkład głosów w Radzie nie ma innego wyjścia, jak to aby opinia publiczna wymogła na osobach decydujących podniesieniem ręki o wieloletniej przyszłości Gminy i Mieszkańców złożenie stosownych oświadczeń ws. posiadanych w Studium działek. To z całą pewnościa by wiele wyjaśniło. W przeciwnym razie istnieje poważna obawa, że  sprawdzi się znane  powiedzenie- „Bliższa ciału koszula, niż sukmana”

Ps. Jeśli nie ma się niczego do ukrycia, to złożenie wspomnianych powyżej oświadczeń przez Państwa Radnych nie powinno nastręczać problemów i oporów. Swoją drogą jak Państwo myślą, czy istnieje związek pomiędzy ilością posiadanych przez Radnych w Studium działek, a tym jak się głosuje na Sesjach?

 

Rafał Suszek   

 

 

Czytany 4057 razy