Niekończące się prace przy Studium czyli „…Wspólnie i w porozumieniu, z góry powziętym zamiarem…”
Powyższy cytat, to wielokrotnie wypowiadane publicznie przez radnego Janusza Kowalskiego oskarżenia pod adresem burmistrza Grzegorza Duni w sprawie rekordowo procedowanego Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Mija właśnie 9 lat od chwili rozpoczęcia prac związanych z przekształcaniem kazimierskiej ziemi, a końca nadal niestety nie widać. Czasami zastanawiam się, że gdyby sprawa nie była kluczowa i strategiczna dla losu Gminy i Mieszkańców, to gotów byłbym pomyśleć, że władze wzięły sobie za cel ubieganie się o laur i pobicie „rekordu” w kategorii - najdłużej w Polsce trwające procedury. Powszechnym jednak terminem prac nad Studium w naszym kraju, nawet w miejscowościach, podobnie jak Kazimierz, objętych ochroną konserwatorską, jest okres dwóch, góra trzech lat. Również w Kazimierzu znane są przypadki, kiedy to w trybie indywidualnym poczyniono zmiany w Studium i Planie w przeciągu roku!!! Można? Można! Żarty zatem na bok. W tym bałaganie permanentnego przeciągania i gry na czas jest metoda- to rewelacyjny kij i marchewka w rękach burmistrza, który dzierżąc tak ogromną władzę związaną z przekształceniami może wpływać na ludzkie zachowania i decyzje, może nagradzać wiernych klakierów oraz karać niepokornych, może również zaskarbiać sobie względy możnych i wpływowych osób z zewnątrz, którym zamarzyła się działka lub działki budowlane pod Kazimierzem.
Wprawdzie od ostatniego wspólnego posiedzenia połączonych Komisji, gdzie głosowane były przez radnych te działki, które nie uzyskały pozytywnej opinii burmistrza i planistów minęło trzy miesiące, to jednak dopiero w ostatni poniedziałek tj. 26 maja obradowała w tej materii Gminna Komisja Urbanistyczna (ciało doradcze burmistrza). Wraz z kolegą Leszkiem Furtasem oraz Mieszkańcami miałem przyjemność przysłuchiwać się części obradom poświęconym warsztatowi i uwagom ogólnym, gdyż na część merytoryczną prac Komisji, pomimo naszych próśb, nie zezwalał Statut GKU. Wielkim nieobecnym obrad był pan burmistrz, który niczym Piłat demonstracyjnie umył ręce od niewygodnego tematu braku jasnych i przejrzystych kryteriów przekształcania kazimierskiej ziemi. Zabrakło również planistów pracujących od wielu lat nad Studium, choć jest to powszechne zachowanie praktykowane w innych samorządach np. Puław, czy Lublina. Brak planistów, a tym samym brak możliwości przedstawienia swojego stanowiska i dyskusji, to nie jedyne zarzuty kierowane przez członków GKU. Nieczytelny projekt graficzny, mało zrozumiała legenda, rozbieżności między częścią graficzną i opisową, brak opracowania analizy chłonności i potrzeb inwestycyjnych gminy itp. A to dopiero preludium. W dalszej części można było usłyszeć wiele interesujących stwierdzeń i sformułowań spośród których na szczególna uwagę zasługuje wypowiedź ws. „Starego Okala” wieloletniego Kazimierskiego Konserwatora Zabytków pana Jerzego Żurawskiego- „tam powinien poszperać prokurator” Nic dodać, nic ująć, zważywszy nie tylko na fakt, cennych walorów krajobrazowo przyrodniczych, ale również z uwagi na zmarginalizowanie i pozbawienie prawa do zabudowy miejscowej ludności. Najwidoczniej są równi i równiejsi, a przecież Studium powinno jednakowo traktować wszystkich, bez wyjątku.
Nie obyło się także bez polemiki, co było nieuniknione w sytuacji, kiedy w jednym miejscu i czasie spotykają się osoby o rozbieżnych oczekiwaniach i stanowiskach. Chronić, czy inwestować? Jak duże może być nasycenie terenów budowlanych bez negatywnych skutków dla środowiska? W jakim zakresie nowe tereny inwestycyjne obciążą gminny budżet związany z budową dróg, wodociągów i kanalizacji? To zagadnienia na jakie członkowie Komisji Urbanistycznej chcieli zwrócić uwagę w głównej mierze przybyłych radnych.
Doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji wyznaczania nowych terenów budowlanych –konieczności budowy przez gminę infrastruktury, ale obok kosztów są również i zyski w postaci podatków, opłat za wodę, kanalizację, śmieci. Jest renta planistyczna, opłata adiacencka itd. Wiem również, że przyroda może obyć się bez człowieka, ale człowiek bez przyrody już nie. Należy ją zatem, tam gdzie trzeba chronić, ale z jednej strony bez popadania w ekstremizm, zaś z drugiej bez tworzenia prawa, które nie jest egzekwowane i przestrzegane przez wszystkich. Moje stanowisko w sprawie Studium od samego początku było jasne, precyzyjne i nie uległo zmianie. Uważałem i nadal uważam, że powinny być jasne, czytelne kryteria przekształcania ziemi. Nowe tereny inwestycyjne powinny być wyznaczane obszarowa, a nie punktowo, a jest to możliwe tylko w przypadku, gdy Studium stanowi wypadkową złożonych wniosków przez osoby indywidualne jak również określonej wizji decydentów uwzględniających potencjał i możliwości finansowe gminy.
W praktyce jest zupełnie inaczej. W Studium zostały wyznaczone i zaopiniowane tereny w miejscach, które zgodnie z prawem być nie powinny- tereny zalewowe, wysoczyzny, korytarze ekologiczne. W tej sprawie jako grupa radnych zwróciliśmy się w październiku 2012r do firmy planistycznej. Wymijającą odpowiedź uzyskaliśmy dopiero po wielu miesiącach. Również w trakcie poniedziałkowego spotkania otrzymałem wymijającą odpowiedź w tej kwestii- planowanie to nie matematyka, nie ma jednego schematu, zawsze będzie element uznaniowości- mówił jeden z członków GKU. Niedopuszczalne jest tworzenie prawa i planowanie nowych terenów opierając się na precedensach jego nieprzestrzegania (vide tereny zalewowe, korytarze ekologiczne itd.) Ludzie są omylni, popełniają błędy-konkludował drugi z członków Komisji.
Pozwolę się nie zgodzić z taką retoryką, gdyż doskonale wiem, jak wygląda linia podziału, która jest jasna- miejscowi mają przestrzegać prawa i chronić walory krajobrazowo przyrodnicze, zaś przyjezdni nie wiedzieć czemu mają przywilej „omylności” i mogą robić wszystko, lub prawie wszystko. W takim razie albo jest prawo, albo go nie ma! Trzecia droga nie istnieje!
Rafał Suszek
Wstęp Przewodniczacego GKAU Janusza Gąśiorowskiego i radnego Leszka Furtasa
argumenty mieszkanieców i radnego Rafała Suszka
Dyrektor Jerzy Żurawski -Członek GKUA
Radny Leszek Furtas i Jerzy Żurawski
Członek Komisji GLUA
Janusz Gąsiorowski Jerzy Żurawski -Komisja GKUA
Janusz Gąsiorowski oraz wypowiedź członka komisji GKUA