Wydrukuj tę stronę

Powroty - Zdzisław Podkański

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

POWROTY


 

Red. Po co znów włącza się Pan w główny nurt polityki. Brakuje panu warszawskiego powietrza i bywania na salonach?

ZP. Wiodę spokojne życie, które sobie bardzo cenię, ale są ważniejsze sprawy niż moja wygoda. Nie mogę stać z boku i patrzeć jak Polska ginie. Ponad bilion długu, 3 miliony młodych ludzi na emigracji zarobkowej, korupcja i zwykłe złodziejstwo to aż nadto wiele żeby ktoś taki jak ja zaczął dziać.


Red. A nie dopinguje Pana fakt, że Pańscy „wychowankowie” z PSL np. Pan Krzysztof Hetman stali się częścią systemu, który przyczynia się do zguby Polski?

ZP. Rzeczywiście dziś widać bardzo jasno, że PSL zawiódł wszystkich a szczególnie mieszkańców wsi. Niestety spora część młodych polityków zapomina o zwykłych ludziach i uprawia politykę dla polityki i własnej korzyści.

Red. I uważa Pan ze posiada Pan na to receptę?

ZP. Tak. Powołaliśmy Stronnictwo „Piast”, którego jestem Przewodniczącym zaś Przewodniczącym Rady Politycznej Andrzej Witos potomek Wincentego Witosa legendy ruchu ludowego. Chcemy wrócić do korzeni i prawdziwych wartości. Częścią tego działania jest porozumienie z PiS w ramach, którego staruję w wyborach do sejmu z list tego ugrupowania.


Red. A więc nawiązanie do etosu chłopskiego? Ale do tego etosu nawiązuje również PSL sprawujący wraz z PO władzę.

ZP. Nawiązuje, ale czy stosuje? Prezes Piechociński nawet nie mieszka na wsi jak ktoś taki może rozumieć ludzi ciężko pracujących na roli?

Red. W ostatnim okresie przypuszczono totalną krytykę koalicji rządzącej. Czy to ładnie kopać leżącego?

ZP. Ja tę koalicję krytykowałem zanim stało się to modne. Wiem jak wygląda dziś życie normalnych ludzi na wsi i w miastach. Dlatego liberalizm naszych rzekomych elit budzi mój sprzeciw. Sprawa jest prosta: ”jak nie puścimy liberałów w skarpetkach to oni puszczą nas z torbami”.

Red. Zostanie Pana posłem i co dalej? Mamy wszyscy hodować marchewkę i żyto?

ZP. Polska żeby się rozwijała musi zachować w zasobach skarbu państwa bogactwa naturalne tj., ziemię, lasy, węgiel i inne surowce energetyczne i postawić na produkcję energii. Produkcja zdrowej żywności w małych gospodarstwach rodzinnych może być dla nich źródłem godnych dochodów.

Gospodarka ruszy jak stworzymy silne suwerenne państwo, staniemy się partnerem w Unii Europejskiej i na świecie, umocnimy naszą narodową tożsamość.

Red. Narodowa tożsamość? Przecież własnie zalewa nas fala imigrantów.

ZP. Tak to ogromny problem. Byłem ministrem kultury i wiem jak wiele troski potrzeba żeby chronić nasze dziedzictwo narodowe. Przy tak ogromnej fali obcej kultury będzie to jeszcze bardziej trudne. Dlatego dziwię się „entuzjazmowi” puławskich samorządowców chcących osiedlać islamistów.

Red. Czy mogą stanowić dla nas zagrożenie?

ZP. Nie jest istotne, kto stanowi zagrożenie. Takie państwo jak Polska leżąca w tym a nie innym miejscu Europy, musi mieć dobrze wyposażoną armię zawodową w granicach 150-200 tys. żołnierzy a dziś całą nasza armię możemy pomieścić na jednym stadionie w Warszawie. Z czego połowa stanu osobowego to oficerowie.

Red. Od ostatnich wyborów jest Pan radnym w Sejmiku Wojewódzkim. Jakie są Pana pierwsze spostrzeżenia?

ZP. Myślę, że główną chorobą jest brak wykorzystania potencjału i możliwości Lubelszczyzny.

Red. Dla niektórych jest Pan człowiekiem z barykad rolników.

ZP. Różnie bywało, ale były to jedne z wielu form protestów. Współgrały one z przygotowywaniem projektów różnych aktów prawnych. Dziś ruch ludowy nie ma tej siły, co wtedy. To między innymi jest powodem, że wracam do polityki.

Red., O co teraz będziecie walczyć?

ZP. Przede wszystkich o to żeby Lubelszczyzna nadal była silnym ośrodkiem naukowym i gospodarczym, o stanowiska pracy i rozwój zakładów działających w regionie.

Red., Dlaczego mieszkańcy naszego miasta powinni na Pana glosować?

Powodów jest sporo, ale przypomnę jeden: kiedyś władza chciała przekazać Zakłady Azotowe do NFI. Jak na tym „wyszła” Eda Poniatowa wszyscy wiedzą. A to dzięki mojemu lobbingowi Zakłady Azotowe dziś nadal bardzo dobrze funkcjonują, – choć niestety nie były konsolidatorem Grupy Azoty, co było błędem.

Red. To wszystko? Trochę historii?

Sprawą równie ważną, co Zakłady Azotowe, jest los puławskiego szpitala. Przyzwolenie na kolejne wielomilionowe zaciągnięcie kredytu przy obecnym gigantycznym zadłużeniu szpitala oraz redukcja z 3 do 2 osób Podstawowych Zespołów Ratownictwa Medycznego to droga donikąd, chyba, że władzom samorządowym zależy na prywatyzacji. Zrobię wszystko, co możliwe żeby do tego nie dopuścić.

/Żródło / Redakcja portalu LPU24.pl  http://lpu24.pl/

Czytany 4693 razy