Trumna dla szpitala
Miałem szczerą ochotę zapomnieć o sprawach puławskiego szpitala. W moim ostatnim felietonie na jego temat zawarłem wszystko, co ważne i każdy mógł wyciągnąć właściwe wnioski. Chciałem zyskać spokój duszy i sumienia. Są jednak sprawy ważniejsze niż komfort psychiczny, jako szef puławskiej NSZZ Solidarności mam OBOWIĄZEK zabrać głos w sprawie programu „naprawczego” puławskiego szpitala.
Przeczytałem ten program, przygotowany przez obecnego dyrektora, pana Rybaka (program jest na stronie internetowej, ale jest do użytku służbowego). Po jego lekturze jednoczenie szlag mnie trafił i miałem deja vu, bo bardzo podobny program czytałem dawano temu, był przygotowany przez dyrektora SP ZOZ w Puławach, pana Zbigniewa Orła. Wtedy oceniłem go w żołnierskich słowach jako gniot, kompletnie oderwany od rzeczywistości. Podobną ocenę mam dla aktualnego programu. Mało tego, jest on „udoskonalony” wpływami ideologii pani Jolanty H.(erdy).
Jednym zdaniem cel jest taki: redukcja oddziałów, redukcja załogi, obniżka wynagrodzeń, a efektem takiej restrukturyzacji ma być wzrost kontraktu.
Gdy po lekturze planu pana Orła poszedłem do jednej z rozsądniejszych radnych powiatowych (tak mi się wydawało) tamtej kadencji i powiedziałem, że ten program kupy się nie trzymana, bo to jest kupą samą w sobie, usłyszałem, że ona tego programu nie czytała, czytać nie zamierza, bo ma on rekomendację zarządu powiatu i to jej wystarcza.
Moim zdaniem efektem realizacji programu pana Rybaka będzie zwolnienie około 200 osób. Kontrakt się nie zwiększy, bo kasy w budżecie państwa polskiego nie ma, a Lubelski Oddział NFZ nie przesunie pieniędzy z innych szpitali, bo tam też szału nie ma, a gdyby nawet przesunął, to ktoś musi ten kontrakt wyrobić – zwolnieni ludzie tego nie zrobią. Nie da się też zastąpić wszystkich puławskich lekarzy zaciągiem z Łęcznej, bo to wcale taniej nie będzie.Bredni i zaklęć w tym programie jest tyle, że trudno wybrać tę największą, mnie „urzekła” ta o zwiększeniu ilości pacjentów w przychodniach. Rodzi się pytanie: czy w ramach tego pomysłu od miesiąca w przychodni na Kołłątaja nie ma zastępstwa lekarza rodzinnego? Ciekawi mnie też, jaki jest koszt łączenia i przenosin oddziałów szpitalnych, bo jakoś wprost nie jest to napisane.
Dla mnie najbardziej symptomatyczne w tym programie jest jednak to, że nie ma słowa o odzyskaniu Stacji Dializ, za to pojawia się pomysł alimentacji rodzin pacjentów, którzy zbyt długo są w szpitalu. Mam nadzieję, że pan dyrektor osobiście będzie dokonywał selekcji.
Jest takie powiedzenie: „Jak wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu”.
Jeśli chodzi o wnioskowane przez pana dyrektora 20 000 000 PLN kredytu na restrukturyzację, to nasuwa mi się tylko jedno skojarzenie: Puławski PKS.
Na koniec postaram się wlać jednak odrobinę nadziei w serca czytelników: jest szansa, trzeba tylko woli, szczerego dialogu i chęci realnej współpracy z ludźmi mającymi wolę, chęć i umiejętności.
Sławomir Adam Kamiński