Wydrukuj tę stronę

3 000 000 w plecy? To nic...

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Kilka dni temu otrzymałem z Prokuratury Okręgowej w Lublinie kopię dokumentów z akt umorzonego śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy budowy szkoły. Po analizie materiału nasuwają się dwa zasadnicze spostrzeżenia. Pierwszy to sprawa celowość (art. 305 kk) i jakości prowadzonego śledztwa. Drugi aspekt to poziom merytoryczny osób – specjalistów, uczestniczących w procesie budowy szkoły.

Co do samego śledztwa odnoszę wrażenie, że było prowadzone od początku tak, aby je umorzyć. Wskazuje na to jakość czynności procesowych, a także założenia śledztwa, które odpowiadały raczej sytuacji z gatunku kradzieży batona w supermarkecie... Śledczy zapomnieli chyba, że mają do czynienia ze sprawą szczególną. Wielomilionowa inwestycja, której „produktem” finalnym są straty Gminy Kazimierz ogromnej wartości. Z tych też względów śledztwo było prowadzone w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie a nie w Prokuraturze Rejonowej w Puławach. Całą głębie przedmiotowej sprawy zawrę w skardze do Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości, o czym w stosownym czasie poinformuję opinię publiczną.

Przedmiotem śledztwa było podejrzenie zatajenia istotnych okoliczności mających znaczenie dla zwarcia umowy na budowę szkoły. Podejrzenie dotyczyło działań ówczesnego burmistrza Grzegorza Dunii i kierownika RIFE pani Beaty Gałek. Jak sugerowała Policja, mieli oni działać na szkodę Gminy Kazimierz Dolny.

Z bogatej literatury śledztwa, mającej bardziej wymiar publicystyczny niż procesowy, wyłania się ponury obraz uczestników budowy szkoły jako lichych muratorów… nawzajem się obwiniających. Najwyraźniej osoby te zapomniały, że budują szkołę za 26 mln zł.

Zeznania świadków to w zasadzie spontaniczne opowieści i wrażenia jakich doświadczyli przy temacie „budowa szkoły w Kazimierzu Dolnym”. W zeznaniach szokuje dyletanctwo uczestników procesu budowy. Skrajne rozbieżności w zeznaniach mające znaczenie dla sprawy w żaden sposób nie były przez śledczych weryfikowane.

Główny problem ze szkołą, ale nie jedyny, to zmiana sposobu zabezpieczenia skarpy w tym zmiana projektu i pozwolenia na budowę, co skutkowało przekroczeniem założeń budżetowych o 3 mln zł. Geneza problemu w śledztwie została całkowicie zmarginalizowana i nie wyjaśniona. Wątek tzw. Aneksu nr 2 z sierpnia 2014 r. (nowe badania geologiczne opracowane przez urząd już na etapie przetargu na budowę szkoły) to powód całego zamieszania. Pisałem o tym kilkakrotnie. Dokument rzekomo miał posłużyć optymalizacji wykonania projektu zabezpieczenia skarpy przy szkole. Stwierdzał bowiem, że wykonanie zabezpieczenia skarpy przy szkole zgodnie z zatwierdzonym projektem budowlanym zagraża bezpieczeństwu szkoły.

Z zeznań urzędniczki Beaty Gałek wynika, że w lipcu 2014 roku ówczesny burmistrz Grzegorz Dunia zorganizował spotkanie w szerokim gronie (…?), na którym poruszony był temat zabezpieczenia skarpy. Uczestniczący w spotkaniu specjaliści od geoinżynierii inż. Krasowski z firmy Geowod i prof. Harasimiuk z UMCS w Lublinie stwierdzili, że skarpa jest stabilna i „gwoździowanie” jest zbędne. Następnie firma Geowod w sierpniu 2014 roku, w kontekście wspomnianego spotkania, sporządziła Aneks nr 2, który został następnie przesłany do Archistudio – generalnego projektanta. Jak zeznaje pani Gałek, projektanci nie odnieśli się do meritum sprawy.

Przesłuchany w charakterze świadka pan Tomasz Studniarek z Archistudio (Generalny Projektant) stwierdził, że z końcem 2013 roku całkowicie zakończony został proces projektowania szkoły, a dokumentacja została przekazana i przyjęta przez Gminę Kazimierz. Z zeznań świadka wynika, że była możliwość optymalizacji projektu zabezpieczenia skarpy, czyli odstąpienia od wersji „gwoździowanie”, jednak Gmina Kazimierz nie dostarczyła w stosownym czasie tj. w czasie wykonywania projektu, uszczegółowionych badań geotechnicznych, o które projektant zwracał się kilkakrotnie do Gminy (sic). Pan projektant w kwestii Aneksu nr 2 stwierdził, że firma Geowod opracowała dokumentację w formie aneksu na zlecenie Gminy Kazimierz Dolny (sierpień 2014 roku) jednak Archistudio nie mogło wykorzystać tej dokumentacji z uwagi na zakończony proces projektowania, bo ten został zakończony jeszcze w 2013 roku.

Z zeznań dowiadujemy się również o przejawach lekceważenia przez Gminę Generalnego Projektanta, który z racji podpisanej umowy posiadał (i posiada nadal) nadzór autorski nad inwestycją i bez jego zgodny niemożliwa była jakakolwiek zmiana założeń inwestycyjnych. Z protokołu dowiadujemy się, że prace przy budowie szkoły rozpoczęły się bez powiadomienia Generalnego Projektanta, mimo, że inwestor – Gmina Kazimierz – miała taki obowiązek wynikający z pozwolenia na budowę. Ponadto w listopadzie 2014 roku bez udziału Generalnego Projektanta, Inwestor wraz z Generalnym Wykonawcą szkoły (Coprosa SA) dokonał wizji lokalnej na placu budowy, gdzie sugerował rezygnację z pierwotnego zabezpieczenia skarpy, na rzecz innego rozwiązania – protokół dnia 18 listopada 2014 roku. Pan Studniarek dodał, że wnioski komisji z wizji lokalnej nie były poparte żadnymi nowymi badaniami geologicznymi. Co ciekawe – jak wynika z zeznań projektanta – szczegółowe badania geologiczne firma Geowod z Lublina wykonała dopiero w 2015 roku na zlecenie firmy Coprosa SA – wykonawcy szkoły.

W tym temacie śledczy nie pofatygowali się o wyjaśnienie, dlaczego Gmina w czasie projektowania szkoły odmówiła wykonania dodatkowych badań przy skarpie o które prosił projektant, a badania te zostały wykonane na zlecenie Coprosy już w trakcie budowy szkoły. Generalny Projektant (sprawujący nadzór autorski) o prowadzeniu prac budowlanych niezgodnie z projektem budowlanym dowiedział się w grudniu 2014 roku, o czym informował odpowiednimi wpisami w dzienniku budowy. Ta kwestia także nie była wyjaśniana przez śledczych.

W sprawie zeznawał były burmistrz Grzegorz Dunia. Z jego zeznań dowiadujemy się, że faktycznie zorganizował spotkanie w sprawie optymalizacji zabezpieczenia skarpy, jednak z zeznań nie wynika w którym roku spotkanie się obyło. Z zeznań natomiast wynika, że po wyborach 16 listopada 2014 roku do czasu zaprzysiężenia A. Pisuli (01 grudnia 2014 roku) na stanowisko burmistrza, Grzegorz Dunia nie podejmował żadnych decyzji w sprawie budowy szkoły. Jak zaznaczył, z tajemniczym protokołem z dnia 18 listopada 2014 roku, w którym zasugerowano zmianę sposobu zabezpieczenia skarpy, zapoznał się dopiero w 2017 roku.

Przesłuchany na powyższą okoliczność burmistrz Andrzej Pisula powiedział, że kiedy objął stanowisko burmistrza cały proces przygotowania inwestycji budowy szkoły był już gotowy i został przygotowany przez poprzednika Grzegorza Dunię. W styczniu, bądź w lutym 2015 roku Andrzej Pisula pierwszy raz uczestniczył w spotkaniu koordynacyjnym dot., budowy szkoły. Do tego czasu nie był informowany przez podległych mu pracowników o problemach dot. nowo budowanej szkoły. W tym też mniej więcej czasie – jak zeznaje – dowiedział się o tym, że szkoła budowana jest niezgodnie z projektem ( sic).

W sprawie zeznawali też inni świadkowie. Kierownik budowy pan Wojciech Zaręba zeznał, że o planach budowy szkoły dowiedział się w październiku 2014 roku z Internetu, a do objęcia funkcji kierownika budowy skusiła go lokalizacja. Złożył swoją propozycję usług dla Coprosa SA, a kiedy podpisał kontrakt z hiszpańską firmą przyjechał do Kazimierza i skontaktował się z Beata Gałek, osobą odpowiedzialną za inwestycję z ramienia inwestora. Pan kierownik kiedy zapoznał się z projektem zabezpieczenia skarpy od razu stwierdził, że opracowane zabezpieczenie jest niefortunne z uwagi na rodzaj gruntu.

O biegłym Dariuszu Flaku, na którego opinie powołuje się prokurator w umorzeniu, napiszę kiedy indziej. Dodam od siebie, że prokurator wybiórczo czytał jego zeznania i opinie. Miedzy innymi śledczy nie wyjaśnili uwag złożonych przez biegłego, że pozwolenie na budowę szkoły zostało wydane z naruszeniem prawa i nie powinno mieć miejsca

Nie mogę wyjść ze zdumienia jak lekkomyślnie prokuratura podeszła do przedmiotowego śledztwa. Czy naprawdę nie zauważyli osób, które doprowadziły do działań na szkodę naszej Gminy? W mojej ocenie, co najmniej kilka działań kazimierskich samorządowców wypełnia znamiona art. 231 kk.

Pomyślmy... W lipcu 2014 roku burmistrz Grzegorz Dunia zorganizował spotkanie w sprawie zoptymalizowania rozwiązania kosztownego zabezpieczenia skarpy. Było to w trakcie przetargu na wyłonienie wykonawcy budowy szkoły, gdzie wiążąca była dokumentacja zatwierdzona pozwoleniem na budowę.

Co spowodowało, że wrażliwe serce pana Duni zaniepokoiło się w 2014 roku a nie w 2013 roku, kiedy jeszcze był czas na korekty dokumentacji? W śledztwie nie została wyjaśniona tak ważna kwestia. Zmiana projektu zabezpieczenia skarpy miała obniżyć koszty budowy. Jednak nikt ze świadków nie powiedział, na jakich przesłankach opierano takie przypuszczenia oraz kto z kompetentnych osób w ogóle mówił, że nowe rozwiązanie będzie tańsze?

W śledztwie nie była wyjaśniona sprawa podziału kosztów. Budowa szkoły była rozliczana ryczałtem. Natomiast zabezpieczenie skarpy z niewiadomych powodów kosztorysem powykonawczym. Ta kwestia także nie była wyjaśniana przez prokuraturę. Sprawa jest o tyle istotna, że wspomniany rozdział rozliczania inwestycji kosztorysem powykonawczym przy zabezpieczeniu skarpy dawał możliwości manewru… Dlaczego Gmina chciała takiej możliwości?

W mojej ocenie było tak, że informacja o możliwości odstępstwa od zatwierdzonego projektu budowlanego przy zabezpieczaniu skarpy była znana firmie Coprosa w czasie przetargu. Dlatego Coprosa ofertę w przedmiocie zabezpieczenia skarpy złożyła o około 60% niższą niż pozostali oferenci. Taka różnica cen nie występuje na rynku. Ta „obniżka” przesądziła, że to właśnie Coprosa zbuduje szkołę.

Okazuje się, że śledczy nie przesłuchali żadnego z 14 przedstawicieli firm składających oferty na budowę szkoły (sic). Nie przesłuchano gminnych prawników. Nie przesłuchano najważniejszej osoby z ramienia inwestora tj. koordynatora inwestycji pani Zofii Uhle – osoby, która z racji kompetencji decydowała o kierunkach budowy szkoły. Nawet nie przesłuchano inspektorów nadzoru inwestorskiego, którzy na placu budowy mają z mocy prawa reprezentować interes inwestora – w tym przypadku Gminy...

To co powyżej napisałem, to jedynie streszczenie zeznań niektórych osób, na których spoczywała odpowiedzialność za wielomilionową inwestycję. Na takim mniej więcej poziomie odbywał się, i odbywa się nadal, cały proces budowy szkoły.

J.K

Czytany 2537 razy