Wydrukuj tę stronę

MUSIMY KOŃCZYĆ... DZWONI ŻONA

Oceń ten artykuł
(9 głosów)
15 lutego 2010 roku zmarł mój brat Adam Jerzy, a że w lutym 1982 r. był internowany w Katowicach postanowiłem zadzwonić do „Solidarność” Katowice uważając, że jestem to winien bratu. Nabożeństwo żałobne wyznaczone było na dzień 18 lutego godz. 13.30 w kościele parafialnym w Opolu Lubelskim.

W Internecie odnalazłem numer telefonu do sekretariatu Piotra Dudy, który to w tym czasie był przewodniczącym Regionu Śląskiego i 17 lutego o godz.10.50 zadzwoniłem. Pan Przewodniczący był zajęty, dlatego też o pogrzebie poinformowałem sekretarkę. Powiedziałem jej, że brat pracował w hucie „Ferrum”.

Pogrzeb odbył się zgodnie z planem. Ku mojemu zdziwieniu nie było żadnego stosownego odzewu ze strony „Solidarności” huty „Ferrum”. W swojej naiwności sądziłem, że prześlą telegram kondolencyjny mojej mamie, poprzez kwiaciarnię - wieniec, poproszą księdza c oby wspomniał o fakcie internowania, a nawet w swojej naiwności sadziłem, że przyjedzie jakaś delegacja. Cisza.

Rozżalony, 22 lutego powtórnie zadzwoniłem do sekretariatu p. Dudy, skąd od sekretarki uzyskałem numer telefonu do przewodniczącego „Solidarności” huty „Ferrum”. Rozmowa: tak, znałem doskonale Adama, wiedzieliśmy o zgonie, ale nie byłem w stanie nic zorganizować. Przyjechać 300 km w tą i z powrotem to za dużo. Nie dało się. Mam bardzo dużo problemów w zakładzie do rozwiązania... I nagle: musimy kończyć, dzwoni żona. I trach... Odłożył słuchawkę...

Roman Sokołowski
Czytany 3933 razy