Zana House powraca
Na czwartek zapowiedziane jest wspólne posiedzenie Komisji Rady Miejskiej: https://umkazimierzdolny.bip.lubelskie.pl/upload/pliki//17Ogloszenie_o_wspolnym_posiedzeniu_Komisji.pdf. Tematem posiedzenia ma być zaopiniowanie projektów uchwał na nadchodzącą sesję RM oraz sprawy bieżące. Projekty uchwał dostępne są pod linkiem: https://umkazimierzdolny.bip.lubelskie.pl/upload/pliki//Ogloszenie_o_XXXII_sesji_Rady_Miejskiej.pdf. Niby klasyczny porządek obrad. Jednak mało kto wie, że na komisji będzie prezentowana koncepcja zagospodarowania kamieniołomu wg wizji dr arch. Bolesława Stelmacha - projektanta spółki Zana House.
W spotykaniu się niema oczywiście nic złego. Ale w tym przypadku jednak coś jest nie tak. Nie wiem czy o godność tu chodzi, może zwykłą „estetykę”. W każdym razie zamiaru robienia interesów z podmiotem, który ciąga gminę po sądach, który zastrasza w nikczemny sposób mieszkańców, nie należy traktować jako normę. Ktoś nam pluje w twarz a udajemy, że deszcz pada...
W końcu 2016 roku radny Adam Gębal słusznie zauważył, że z uwagi na spór prawny, wszelkiego typu spotkania ze spółka są niewłaściwe. Dodał nawet, że może to zostać wykorzystane przed sądem. Jako skandal należy uznać wczorajsze „tajne” spotkanie radnych z Bolesławem Stelmachem, na którym przekonywał radnych do „oddania” spółce kamieniołomu. Takie zachowanie jest zaprzeczeniem transparentności działań władzy publicznej.
Zatelefonowałem dziś do magistratu do Pani inspektor Anny Bartoś - osoby obsługującej Radę. Oświadczyła, że nie udzieli mi żądnych informacji w kwestii „tajnego” spotkania. Zadzwoniłem więc do burmistrza Pisuli. Ten poinformował mnie, że postanowił zorganizować takie spotkanie, by radni mogli sprawę przemyśleć i zadawać w spokoju architektowi pytania. Było to kolejne tego typu spotkanie!
Dodatkowo dowiedziałem się, że projekt zagospodarowania kamieniołomu wg koncepcji Bolesława Stelmacha przedłożyła spółka Zana House w ramach Gminnego Programu Rewitalizacji Kazimierza Dolnego. Ma on być głosowany na najbliżej sesji w dniu 30 maja. Wygląda na to, że burmistrz chce dość szybko załatwić sprawę.
W tym kontekście wystawienie przez burmistrza „światka papieru” wydaje się działaniem przemyślanym. Tyle tylko, że nikt nie przewidział, że w Kazimierzu może być taki opór społeczny przeciwko łamaniu prawa. Przypomnijmy, że Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego uchylił decyzję na realizację przez spółkę Zana House wielkiego kompleksu turystycznego ze względu na brak zgodności z planem zagospodarowania przestrzennego, pomimo zaświadczenia burmistrza o zgodności z planem.
W mojej ocenie Gminny Program Rewitalizacji ma umożliwić spółce wprowadzenie do Kazimierza swojego kapitału. Wcześniej się nie udało, to może teraz. Także krytyka burmistrza dotycząca zagospodarowania w ramach GPR Małego Rynku staje się jasna. Podobnie jak o z kamieniołomem, Mały Rynek czeka na swojego „Zana House”. Mogę się mylić, ale akcja przeciw zagospodarowaniu części kamieniołomu w 2009 i 2011 r. prowadzona przez „elyty” kazimierskie nie była przypadkiem.
Spotkania burmistrza i radnych z tym inwestorem są sprawą niebywałą. Składanie jakichkolwiek deklaracji, choćby poprzez zapisy GPR można traktować jako przekroczenie uprawnień. Oddanie kamieniołomu w wieloletnią dzierżawę wymaga podjęcia stosownej uchwały, a później przeprowadzenia przetargu. Także przy partnerstwie publiczno-prywatnym przewidziana jest pełna jawność i transparentność. Jest to swego rodzaju konkurs - gmina wybiera spośród wszystkich chętnych najlepszego inwestora. Najważniejsze jest jednak to, że przy partnerstwie publiczno-prywatnym to gmina określa, co ma powstać. Tu mamy sytuację odmienną. Przyszedł inwestor, że chce coś zbudować. Wszystko dzieje się poza mieszkańcami, choć wiemy, jak wiele emocji budzi zagospodarowanie kamieniołomu.
Smaczku dodaje fakt, że ma być realizowana wizja, która zdobyła jedynie wyróżnienie w ramach konkursu na zagospodarowanie kamieniołomu. Co więc z pracą zwycięską, do której gmina posiada pełne prawa autorskie, a która miała być punktem wyjścia, podstawą do wypracowania docelowej wizji kamieniołomu? Dyskusji brak. Wszystko dzieje się potajemnie, za zamkniętymi drzwiami, ku uciesze inwestora.
Widzę analogię z budową szkoły. Na etapie przetargu tylko jeden wykonawca wiedział, że zaprojektowanego muru oporowego robić nie będzie trzeba. Jak to wpłynęło na finanse gminy doskonale wiemy. Ale tą sprawą zajmuje się już prokuratura. Czy z kamieniołomem będzie podobnie?
J.K