Poświąteczna rzeczywistość miasteczka, komentarz 11 kwietnia 20026 r.
Kiedy sąsiednie miejscowości – często z dużo skromniejszym budżetem niż Kazimierz Dolny – potrafią skutecznie sięgać po milionowe dotacje z KPO i realizować konkretne inwestycje, u nas od sześciu lat trwa… epopeja pod tytułem „wiercenie studni głębinowej”. Serio – inwestycja, która gdzie indziej zajmuje kilka miesięcy, maksymalnie rok, tutaj stała się niemal legendą lokalną. Można odnieść wrażenie, że problem po prostu nie istnieje – przynajmniej dla władz. Temat jakby wyparował z agendy, podobnie jak zainteresowanie radnych, organizacji czy jakiejkolwiek realnej dyskusji. Za to mieszkańcy nie mogą „wyparować” problemu – oni codziennie mierzą się z jego skutkami. W międzyczasie na Facebooku wszystko wygląda pięknie. Plebiscyty, uśmiechy, podziękowania, samozachwyt i kolejne „sukcesy” ogłaszane przy każdej możliwej okazji. Tylko że to trochę jak malowanie elewacji na domu bez fundamentów – ładnie wygląda na zdjęciu, gorzej w rzeczywistości. Może czas zejść z poziomu internetowych uciech i zająć się tym, co naprawdę ważne? Bo mieszkańcy Kazimierza Dolnego nie potrzebują kolejnych postów o sukcesach – potrzebują w końcu realnych działań. I wody, która nie powinna być luksusem w XXI wieku.https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2917-swieta,-swieta-i-po-swietach-10-kwietnia-2026-r.html


Takie obrazki zaułków miasteczka to norma.

Przy budynku GZS ul. Szkolna 1 przez całe święta składowane były opony, czyja zguba?

Elementy PGE od ponad roku uświetniają ulice Małachowskiego, jeden z głównych szlaków turystycznych.
