Wydrukuj tę stronę

Obrady wspólnych komisji Rady Miejskiej w Kazimierzu Dolnym ,27 kwietnia 2026 r.

Oceń ten artykuł
(1 głos)

UWAGA POJAZDY… a właściwie: uwaga na pozory działania!

Od jakiegoś czasu możemy podziwiać prawdziwy maraton aktywności, głównie medialnej, przewodniczącego samorządu mieszkańców – Piotra Żółkiewskiego. Spotkania, rozmowy, wizyty na komendach… brzmi poważnie, prawda?

Tyle tylko, że bardziej przypomina to tournée PR-owe niż realne rozwiązywanie problemów mieszkańców.

Bo owszem – temat bezpieczeństwa mieszkańców to temat ważny. Jednak tematy z zakresu bezpieczeństwa, które podnosił przewodniczący Piotr, spowodowane były decyzjami, bądź ich brakiem, burmistrza Kazimierza Artura Pomianowskiego. Żółkiewski mówił o wąwozach (szczególnie „Na Borowskich”). Dlaczego „Na Borowskich”? Jak myślicie, skoro analogiczne zagrożenia są w każdym innym…

Po katastrofie w Korzeniowym Dole, gdy drzewo runęło na dzieci, nadal brak stanowczych działań, w tym regulaminu korzystania z wąwozów!

Nadal brak jasnej i pragmatycznej organizacji ruchu.

Nadal wąwozy pełnią funkcję atrakcji turystycznej, porównywalnej do eksploatacji krowich wymion przez dojarki Alfa Laval i…, zapominając, że są to drogi dojazdowe do posesji i pól.

Ale spokojnie – najważniejsze, że temat się „pojawił”. Szkoda tylko, że jedynie przed kamerą. Nikt dotychczas nie „przeszkolił” w tym zakresie przemysłowców od „larw” (larwy – to obiegowe przezwisko melexów) i kasty przewodników…

Co więcej, cała ta aktywność odbywa się… trochę obok właściwych kompetencji – zapraszam do lektury Statutu Samorządu Mieszkańców. Problem dotyczy sołectwa, nie miasta Kazimierz Dolny, panie Piotrze. Czyli klasycznie: dużo szumu, mało sprawczości.

Może więc zamiast kolejnych wizyt i spotkań warto zadać proste pytanie:

Gdzie są konkretne decyzje władz Kazimierza w sprawie bezpieczeństwa w wąwozach? O tym mówione było na komisji. I wygląda to tak, jak pływanie w kisielu.

Wąwozy nie powinny być jedynie dekoracją do zdjęć na Instagramie, gdyż jest to realna przestrzeń, która codziennie służy mieszkańcom, a turyści ją permanentnie niszczą za „przyzwoleniem” przemysłu turystycznego, którego integralną częścią jest pan przewodniczący.

I może właśnie dlatego zamiast kolejnych „ostrzeżeń” potrzebne są w końcu kompleksowe działania.

Bo bezpieczeństwo to nie konferencja. To odpowiedzialność.

A tej – jak widać – nadal ktoś unika.

 

Galeria

Czytany 366 razy