Wydrukuj tę stronę

Inwestycja Kulawa Góra bez konsultacji – droga, rów i mieszkańcy, których nikt nie słucha

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W m. Góry III  rozpoczęła się inwestycja pod nazwą budowa drogi na tzw. Kulawą Górę. Sama potrzeba poprawy infrastruktury nie budzi przecież sprzeciwu mieszkańców. Mimo to zausznicy kierownika kazimierskiego Urzędu próbują obsobaczać tych, którzy nie godzą się na lokalny autorytaryzm. Problemem nie jest więc sama droga, lecz sposób, w jaki magistrat przygotował i realizuje tę inwestycję.

Projekt został przygotowany bez rzeczywistego udziału mieszkańców, co jest niedopuszczalne. Nie przeprowadzono z nimi konsultacji dotyczących przyjętych rozwiązań. Kiedy zaś mieszkańcy, zaniepokojeni wytyczeniem drogi, postanowili zaprotestować i złożyli petycję, spotkali się – jak twierdzą – z praktycznym brakiem zainteresowania ze strony władz i radnych Rady Miejskiej. 

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów inwestycji jest rów odwadniający prowadzony wzdłuż drogi, w miejscu, w którym – zdaniem mieszkańców – nie ma uzasadnionej potrzeby jego wykonania.

Co więcej, w gminie Kazimierz w zasadzie nie projektuje się rowów odwadniających. Jednym z nielicznych przypadków, w którym odwodnienie drogi rzeczywiście powinno było zostać zaprojektowane, była inwestycja sprzed kilku lat w m. Parchatka–Zbędowice. Tyle że tam odwodnienie wykonano w taki sposób, że – według relacji mieszkańców – dochodzi do zalewania części Parchatki.

Wracając do inwestycji na Górach: rozwiązanie, które w ocenie mieszkańców jest zbędne, nie tylko komplikuje inwestycję, ale również znacząco podnosi jej koszty.

Dlaczego więc nie przeanalizowano alternatywnych rozwiązań? Dlaczego nie podjęto rzeczowej rozmowy z ludźmi, którzy mieszkają w tym miejscu, znają jego ukształtowanie i problemy? W mojej ocenie odpowiedź jest prosta: rola mieszkańców w kazimierskim samorządzie została sprowadzona do dekoracji.

Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego: brak odpowiedzialnego dialogu ze strony władz.

Mieszkańcy, którzy pytają o zasadność przyjętych rozwiązań i domagają się wyjaśnień, nie powinni być przedstawiani jako „wichrzyciele”, przez których inwestycja może nie powstać. Szantaż emocjonalny nie jest metodą prowadzenia dialogu z mieszkańcami.

Sugerowanie, że to właśnie osoby zgłaszające swoje wątpliwości są przeszkodą w realizacji inwestycji, można odbierać jako próbę wywołania presji:

„Albo zaakceptujecie to, co zaprojektowaliśmy, albo drogi może nie być”.

Naprawdę? Czy tak ma wyglądać samorząd?

Tymczasem mieszkańcy mają prawo pytać. Mają prawo wiedzieć, kto podjął decyzję, na jakiej podstawie ją podjął i ile podatników będzie kosztować przyjęte rozwiązanie.

Droga ma służyć mieszkańcom, a nie być kijem, którym próbuje się ich uciszać.

Nie ma potrzeby tłumaczyć z uporem maniaka konieczności inwestowania w infrastrukturę. Nikt rozsądny nie kwestionuje potrzeby budowy dróg. Domagamy się natomiast tego, co w normalnym samorządzie powinno być oczywistością: przejrzystości, konsultacji, szacunku dla mieszkańców i racjonalnego wydawania publicznych pieniędzy.

Jeżeli rozwiązanie jest dobre – władze powinny umieć je mieszkańcom wyjaśnić.

Jeżeli są wątpliwości – powinny być gotowe je przeanalizować.

Mieszkańcy Góry nie są wichrzycielami. Są mieszkańcami Kazimierza Dolnego i mają prawo wiedzieć, dlaczego ich otoczenie jest zmieniane właśnie w taki sposób i ile będzie to kosztować.

A jeżeli o kształcie inwestycji decydują osoby wykazujące – delikatnie mówiąc – dość ograniczone rozeznanie w realiach życia mieszkańców, to tym bardziej należy zadawać pytania. Publiczne pieniądze nie są prywatnym portfelem urzędników, a mieszkańcy nie są petentami, których można zbyć protekcjonalnym poklepaniem po ramieniu.

W najbliższym czasie złożę stosowne wnioski i zapytam władze o rzeczywiste koszty tego rozwiązania oraz o podstawy jego przyjęcia. Skoro wszystko zostało przygotowane tak świetnie, jak przekonują nas władze, odpowiedzi chyba nie powinny stanowić żadnego problemu.

Poniżej materiał jaki dzisiaj zamieściłem na Facebooku dotyczący kolizji drogowej na włodrodze w rejonie spichlerza Pod Żurawiem.

To efekt  braku wyobraźni inwestora Powiat Puławski przy akceptacji karkołomnych rozwiązań władz Kazimierza. 

Czytany 251 razy