Cenzura prewencyjna w Kazimierzu Dolnym
Blokowanie mieszkańców Kazimierza na oficjalnych stronach FB władz i samorządu mieszkańców, mających swoje zdanie, to norma w Kazimierzu Dolnym. To wyciszanie obywateli i ograniczanie debaty publicznej.
Jeżeli mieszkańcy nie mogą zadawać pytań, komentować i kontaktować się z władzami, ,a to ma miejsce w naszym miasteczku, trudno mówić o jakimkolwiek transparentnym samorządzie. Tym bardziej niepokoi fakt, że na odpowiedzi dotyczące spraw miasta czekają mieszkańcy również od radnych.
W moim przypadku Piotr Żółkiewski, przewodniczący Samorządu Mieszkańców Kazimierza Dolnego, nie odpowiedział na 10 wniosków dotyczących informacji publicznej i spraw miasta. Na ważną wiadomość dotyczącą Kazimierza nie otrzymałem również odpowiedzi od radnej Zgierskiej. To tylko jedne z wielu spraw, które będą miały konsekwencje prawne.
To nie jest kwestia osobistych sympatii. To kwestia prawa mieszkańców do informacji, udziału w życiu publicznym i kontroli działań władzy. Jednak brak możliwości zabierania głosu stosowana jest także w obecnej kadencji w czasie obrad Rady Miejskiej.
Dlatego podejmę kroki prawne: w związku z bezczynnością, gdzie zostanie skierowana sprawa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a także zwrócę się do Rzecznika Praw Obywatelskich o interwencję w sprawie blokowania mieszkańców i ograniczania dostępu do kanałów komunikacji, które powinny służyć mieszkańcom.
Samorząd nie może być zamkniętą twierdzą ludzi, którzy stanowią władzę. Urząd i samorząd są dla mieszkańców — nieodwrotnie. Burmistrzu! Zapamiętaj to proste…