Wydrukuj tę stronę

Zebranie mieszkańców Kazimierza Dolnego,27 października 2026 r.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

W końcu się odbyło! Zebranie mieszkańców Kazimierza Dolnego, zorganizowane przez zarząd samorządu mieszkańców i prowadzone przez Piotra Żółkiewskiego. Frekwencja? Jak na kazimierskie realia całkiem niezła, choć samych mieszkańców Kazimierza można było policzyć niemal na palcach jednej ręki. Za to Męćmierz, Uściąż, Puławy i Dąbrówka dopisały. Jak widać, problemy nie pytają o adres zameldowania.

Żółkiewski ubolewał, że na spotkanie nie dotarł zaproszony burmistrz Kazimierza Dolnego, Artur Pomianowski. Jak już wcześniej pisałem – nic złego się nie stało. Obecność burmistrza mogłaby sprawić, że spotkanie przerodziłoby się w monolog. Na początek przewodniczący podsumował swoje dotychczasowe działania jako przedstawiciela jednostki pomocniczej samorządu terytorialnego. Sam stwierdził, że tak naprawdę niewiele może zrobić…

Głównym tematem miały być jednak sprawy kazimierskiego cmentarza parafialnego, które przewodniczący Żółkiewski najwyraźniej postanowił konsekwentnie podgrzewać. Tyle że jedna z uczestniczek nocnego zwiedzania, skutecznie wytrąciła mu argumenty z ręki, podważając przedstawioną przez niego narrację. Prawdziwy skandal zaczął się jednak wtedy, gdy mieszkańcy postanowili realnie wpłynąć na swoje sprawy. Zaproponowali projekty uchwał i właśnie wtedy pojawił się problem.

Wygląda na to, że Piotr Żółkiewski nie doczytał w statucie, na czym polega jego funkcja. Zapomniał najwyraźniej, że to mieszkańcy są gospodarzami zebrania, a przewodniczący ma je jedynie prowadzić, a nie decydować, które inicjatywy zasługują na uwagę. Mimo sprzeciwu zebranych nie zgodził się na poddanie projektów uchwał pod głosowanie. Takie postępowanie budzi poważne wątpliwości co do zgodności z obowiązującymi zasadami i wymaga jednoznacznego wyjaśnienia.

Czy w wyobrażeniu przewodniczącego mieszkańcy mają po prostu przyjść, posłuchać i grzecznie rozjechać się do domów, bo głosowanie mogłoby zepsuć komuś starannie przygotowany scenariusz? Przewodniczący nie jest właścicielem zebrania, a samorząd mieszkańców to nie prywatny folwark. To mieszkańcy są podmiotem samorządności, a nie przewodniczący i jego widzimisię. Kwestie formalne należy rozstrzygać zgodnie z obowiązującymi przepisami, a nie według uznania prowadzącego.

Całego zebrania mogą Państwo odsłuchać w przygotowanej przeze mnie relacji. W sobotę opublikuję szerszy komentarz, w którym odniosę się do poszczególnych kwestii, w tym również do planowanej budowy kładki przez Wisłę. Moje stanowisko w tej sprawie zdecydowanie różni się od argumentów przedstawianych podczas spotkania.

Drodzy Państwo, zebranie mieszkańców to nie impreza integracyjna ani występ jednego aktora. Przewodniczący ma prowadzić obrady, a nie reżyserować rzeczywistość!

Czytany 332 razy