Kazimierz Dolny: miasto kultury, festiwali i… rehabilitacji widmo
Witajcie w kolejnym sezonie lokalnego hitu: „Rehabilitacja – odcinek nigdy”. Produkcja trwa od lat, scenariusz się nie zmienia, a główni bohaterowie – decydenci z Kazimierz Dolny – konsekwentnie unikają nagłych zwrotów akcji. Bo jeszcze trzeba by było coś zrobić.
Pytanie brzmi: czy osoby starsze i niepełnosprawne są tu jeszcze komukolwiek potrzebne?
Czy pasują do folderów promocyjnych między kamieniczką a zachodem słońca nad Wisłą? Czy raczej psują kadr?
Problem? Wszyscy wiedzą. I co z tego?
Od lat wiadomo, że pomieszczenia w Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Kazimierzu Dolnym nie spełniają wymogów do prowadzenia rehabilitacji z prawdziwego zdarzenia.
Wczoraj skierowałem szereg pytań do burmistrza i SP ZOZ w Kazimierzu Dolnym.
Po otrzymaniu odpowiedzi poinformuję Państwa.
Brakuje przestrzeni.
Brakuje dostępności.
Brakuje warunków.
Ale za to nie brakuje świadomości problemu. Ta jest. Od dawna. I najwyraźniej to wystarcza.
Plot twist: biblioteka w przychodni
W tym samym budynku działa publiczna biblioteka. Kilkadziesiąt metrów dalej stoi makroszkoła – obiekt GZS. Niewykorzystany. Pusty. Idealny, by przenieść tam bibliotekę i uwolnić przestrzeń pod rehabilitację.
Rozwiązanie?
➡️ Jest.
➡️ Miejsca są.
➡️ Budynki są.
Czego nie ma?
❌ Decyzji burmistrza
❌ Dobrej woli władz
❌ Realnego wsparcia dla SP ZOZ
Bo przecież łatwiej nic nie robić. Nic nie ruszać. Nic nie zmieniać. Przeczekać kadencję. Seniorzy nie wyjdą na barykady. Osoby po udarach nie zrobią protestu pod ratuszem. Osoby z niepełnosprawnościami nie zablokują rynku.
Można więc spać spokojnie.
Miasto schodów i sloganów
Kazimierz Dolny lubi o sobie mówić: miasto kultury, sztuki, festiwali. I słusznie. Tylko czy to ma być miasto dla turystów, czy także dla mieszkańców?
Bo na razie wygląda to tak:
festiwale – są,
wernisaże – są,
promocja – jest,
rehabilitacja dla mieszkańców – w planach. Od lat.
Miasto schodów nie do przejścia.
Miasto pięknych widoków i braku podstawowej opieki dla tych, którzy tej opieki naprawdę potrzebują.
Czas przestać udawać
Nie łudźmy się – SP ZOZ sam nie wygeneruje środków na przebudowę. Bez wsparcia samorządu to mission impossible. A rolą władz nie jest przecież przecinanie wstęg tylko tam, gdzie dobrze wychodzą zdjęcia.
Rolą władz jest podejmowanie trudnych decyzji. Nawet jeśli oznacza to przeniesienie biblioteki o kilkadziesiąt metrów dalej.
Bo pytanie nie brzmi już: „czy się da?”.
Pytanie brzmi: czy komukolwiek jeszcze zależy?
Zwróciłem się z pytaniami do SP ZOZ i do władz miasta.
Odpowiedzi – jeśli nadejdą – pokażą, czy to dalej serial bez finału, czy wreszcie ktoś zdecyduje się napisać nowy scenariusz.
Mieszkańcy, to jest nasza sprawa.
Nie turystów.
Nie folderów promocyjnych.
Nasza.

Tak, jest a tak może być?!


Komentarze
W materiale zawarłem tylko to co moglo mieć miejsce
Z tego filmiku zrozumiałem / 5minuta / ,że podpisy zbierane są w sprawie o ktorej napisałem w komentarzu. Jeżli sa to podpisy w sprawie rehabilitacji to popieram , a Panu Piotrowi sugeruję, żeby o to samo poprosil sołtysów, bo " w kupie" siła.
www.google.com/.../
Panie Januszu. Czy na pewno powziął Pan informację o "ankieterze " w osobie Przewodniczacego Samorzadu Mieszkańców Pana Piotra Żółkiewskiego , który to rzekomo zbiera podpisy w sprawie uniemożliwienia panu bezpośredniego transmitowani wydarzeń PUBLICZNYCH , jakim są spotkania z mieszkańcami miasteczka organizowanymi przez Pana Przewodniczącego ?
Pytam z troską o Pana, czy przypadkiem nie bedzie pan pozwanym za ZNIESŁAWIENIE , który to artykuł jest niezwykle popularny wśród ELIT Kazimierza.
Z drugiej strony o ile fakt zbierania podpisów W TEJ SPRAWIE miał miejsce, to jest to WYCZYN na miare ogólnopolską, bo przecież podwaza on zapisy Konstytucji Rzeczpospolitej odnosnie praw obywatelskich
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.