Festiwal wina czy festiwal hipokryzji? Rodziny z dziećmi wśród śladów alkoholowej biesiady.

11 lipca – dzień pamięci czy dzień biesiady?
Zdjęcia które zmieściłem to obraz z ostatnich dwóch dni. W samym centrum miasta trwa Festiwal Wina. Jak już pisałem problem nie polega na tym, że ktoś produkuje czy sprzedaje wino. Problem polega na czasie i miejscu.
11 lipca to data szczególna. To rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej – jednego z najtragiczniejszych wydarzeń w historii narodu polskiego. Dzień, który powinien skłaniać do zadumy, pamięci i oddania hołdu ofiarom. Tymczasem w Kazimierzu w tym samym czasie odbywa się wydarzenie, którego głównym motywem jest wszechobecna radość i utrata świadomości poprzez wprowadzenie do krwioobiegu substancji C2H5OH.
Uwadze nie może ujść fakt ,że miasto rok rocznie wydaje setki tysięcy złotych na walkę i przeciwdziałanie alkoholizmowi.
Czy naprawdę nie można było wybrać innego terminu? Czy w kalendarzu zabrakło weekendów? Czy pamięć o dziesiątkach tysięcy zamordowanych Polaków przegrywa dziś z kolejną imprezą i komercją?
Moim zdaniem to nie jest kwestia zakazywania komukolwiek alokoholizowania się -jego wybór . Ale nie w miejscu publicznym.
To kwestia elementarnego wyczucia, szacunku i odpowiedzialności za przestrzeń publiczną. Takie wydarzenia można organizować w innym terminie ( pisałem o tym na fejsie ) lub w formule ograniczonej do zamkniętej strefy dla dorosłych! Tymczasem centrum miasta zamienia się w miejsce promocji alkoholu, przez które przechodzą rodziny z dziećmi i liczni turyści.
Niepokoi również to, że pod hasłami kultury i degustacji coraz częściej promuje się zwykłą konsumpcję alkoholu. Granica między wydarzeniem kulturalnym a marketingiem alkoholu staje się coraz mniej widoczna.
Pamięć historyczna nie powinna przegrywać z kalendarzem imprez. Są daty, które zobowiązują. Są rocznice, wobec których zwyczajnie wypada zachować powagę.
Bo naród, który traci pamięć, z czasem traci także swoją tożsamość.
Galeria
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2945-festiwal-wina-czy-festiwal-hipokryzji-rodziny-z-dziecmi-wsrod-sladow-alkoholowej-biesiady.html#sigProIda4d4f012d2
Komentarze
Totalny bezwład komunikacyjny, jarmarczny Rynek, zero usług i " Lewiatan". no i niebotyczna drożyzna.
Co jeszcze ? Piszmy.
Tych Ludzi JUŻ nie ma.
Ps. To , że " wąska grupa " to naturalne. Rzecz w tym, że to nie " Mecenasi " a zachłanni.
Druga rzecz, to Burmistrz i niejaka / czytaj nijaka/ Rada Miejska.
Najbardziej boli jednak nie to, że organizowane są kolejne imprezy współfinansowane z pieniędzy mieszkańców. Najbardziej boli obojętność. Obojętność wobec spraw ważnych dla ludzi i przyszłości naszej gminy.
Mieszkańcy z obrzeży Kazimierza Dolnego i okolicznych miejscowości płacą większe bądź takie same podatki jak ci prowadzący działalność wokół Rynku. Tymczasem odnoszę wrażenie, że z publicznych pieniędzy najwięcej korzyści czerpie wąska grupa związana z turystycznym centrum miasta.
Czy naprawdę o taki Kazimierz zabiegaliśmy ? Miasto, które słynęło z zabytków, historii i wyjątkowego klimatu, coraz częściej staje się miejscem kolejnych komercyjnych wydarzeń. Niejednokrotnie dotowanych z Miejskiej kasy
Dawniej letnicy przyjeżdżali podziwiać architekturę i niepowtarzalny charakter Kazimierza. Dziś zabytki giną za lasem parasoli, stoisk i przypadkowych, pseudoartystycznych instalacji.
Najsmutniejsze jest jednak to, że wielu mieszkańców przestało reagować. A przecież samorząd powinien działać dla dobra całej gminy, a nie wyłącznie wybranych środowisk.
Zgodzimy się ,że Kazimierz Dolny zasługuje na rozwój oparty na szacunku dla swojego dziedzictwa, mieszkańców i wspólnych pieniędzy. Pytanie brzmi: czy jeszcze potrafimy o tym rozmawiać bo wspólnie zawalczyć to już chyba nie!?
Przegląd od AI Onufry Zagłoba, kultowy bohater sienkiewiczowskiej Trylogii, to jeden z największych literackich smakoszy miodów pitnych. Traktował ten trunek nie tylko jako rozrywkę, ale często jako „lekarstwo” na smutki i troski.Słynne cytaty Zagłoby o miodzieJego zamiłowanie do trunków przeszło do kanonu polskiej literatury. Najbardziej znane wypowiedzi bohatera to:„Właśnie mi cyrulik miód pić zalecił, żeby mi melancholię od głowy odciągnęło” – mawiał, znajdując szlachetne wytłumaczenie dla swojej słabości.„Srogi miód, srogi, czuję, że mi ulżyło i żem się trochę pocieszył”.Ulubione rodzajeSzlachcic gustował w szlachetnych, dobrze uwarzonych trunkach, często gardząc gorszymi alkoholami (jak choćby lżejszą brahą). Najbardziej cenił sobie miody długo leżakowane, w tym tradycyjny miód lipowy.Zasady sarmackiej biesiadyZagłoba uważał, że dobre jedzenie, alkohol (w tym miód i gorzałka) oraz sen to fundamenty potrzebne do utrzymania męstwa i hartu ducha. Mawiał żartobliwie: „Zawszem mówił, że gorzałka jeno tęgiej głowie służy”.Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak serwowano miody pitne w dawnej Polsce (i jak możesz je podawać dzisiaj), mogę przygotować dla Ciebie zestawienie różnych rodzajów miodów (dwójniak, trójniak) oraz sposobów ich picia. Daj znać, co Cię interesuje!?
Ps. Mam pytać dalej ?
haha Festiwal ?. Dyć Ty tworzysz całość, a nie tylko festiwal.
Masz rację. Kończmy.
ps. Aleś dołozył. Nawet młode , spfrawne fizycznie małżeństwa wykłuczasz TYLKO DLATEGO, że mają dzieci.
Napisz, na co im zezwalasz ?. Może wczesniej skonsultuj to z Czarnkiem ?
Ta troska zwłaszcza o turystów z dziećmi na wózkach jest po prostu zniewalająca! Czyżby festiwal wina to była imprezka dla rodzin z dziećmi???
Ciągle przywołujesz pijaka na Nadwiślańskiej. To burmistrz pilnuje porządku i policja. POCZYTAJ lepiej uchwały w sprawie Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych za kadencji burmistrza, honorowego patrona wyszynku na rynku.
I nie zabieraj głosu, zanim dwa albo trzy razy nie przemyślisz swoich żałosnych wywodów.
Koniec debaty. Niech dalej piją na rynku, bo tak się podoba panu 13 piętro.
Czy nie osmiesze się jesli zapytam, czy Festiwalu Wina mają być pozbawieni osoby starsze , jak i osoby na wózkach inwalidzkich, czy też turysci z dziecmi na wózkach a tak sie działo i będzie się działo, kiedy festiwal powtórnie zawita na Zamek ?
Zdrowy Żeś ?
Ps, Nie odpowiedziałeś na temat, który ważny jest , ale ominałeś " Zbieram na piwo " na Nadwislańskiej i nie tylko na niej. " Zasmarkany, zapijaczony, okupajacy całą ławkę facet z przewieszoną na szyi błagalną tablicą. Wspomagasz ?
Wprawdzie Ciebie nie wiedzialem ale byłem i nawet rozmawialem z ówczesnym burmistrzem na temat cysterny w Okalu do podlewania malin i truskawek rosnacych na polach.
Ps. Na kogo glosowałeś ? Może nie wiesz ,że Pan Płoszaj - Mazurek kandydował.
Czy ta wystawa to te głowy ? Jeśli tak to byłem, a że byłem to świadczy moje pytanie. Ośmieszam się ?
Tak się składa, że pan M. Płoszaj-Mazurek działał głównie w czasach A. Pisuli, co nie oznacza gloryfikowania tego burmistrza. Pomyślunku więcej.!!!
A relacje zdjęciowe z tamtych festiwali znajdziesz w sieci. Łącznie z relacją o wystawie prac prof. Konrada Kuczy-Kuczyńskiego na dziedzińcu zamkowym. Tak to się odbywało...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.