MZK odkryło nowy rodzaj informacji: publiczna, ale nie dla mieszkańców
MZK Kazimierz Dolny nie chce udostępnić mieszkańcom materiałów prezentowanych podczas połączonych komisji Rady Miejskiej z 31 sierpnia 2026 roku. https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2963-obrady-komisji-stalych-rady-miejskiej-w-kazimierzu-dolnym,31-sierpnia-2026-r.html
Powód? Zdaniem spółki prezentacja materiałów na Komisji ta nie stanowi informacji publicznej ! (sic)
Czyli wygląda na to, że mamy nowy standard przejrzystości:
Wygląda na to, że Radni mogą słuchać, ale mieszkańcy niekoniecznie mogą zobaczyć.
Przedstawiciele MZK — pani wiceprezes Krystyna Ścibior i pan prezes Bartłomiej Krajewski — mówią o planach, przyszłości i kierunkach działania spółki. I chyba dobrze byłoby aby o tych planach mieszkańcy szerzej mogli się dowiedzieć i zapoznać z dokumentami?
Wygląda na to ,że prezentacja była tylko zasłoną dymną. Bo kiedy mieszkaniec chce zobaczyć materiały, na podstawie których te plany przedstawiano, nagle okazuje się, że informacja publiczna… przestaje być publiczna.
Przypadek? Może. Nie sądzę!
Ale to szczególnie interesujący przypadek, bo MZK jest spółką z udziałem Gminy Kazimierz Dolny.
To mieszkańcy powinni być pierwszymi, których należy informować o planach dotyczących ich gminnej spółki, a nie ostatnimi, którym pokazuje się dokumenty - niestety w tym przypadku dokumentów nie zobaczymy.
A tymczasem mamy piąty rok budowy ujęcia wody w Cholewiance. Piąty rok prac, które powinny trwać nie dłużej niż sezon. A przecież w listopadzie się inwestycja ma zostać oddana do użytku.
I właśnie dlatego pytam.
Co planuje MZK? Jak wygląda przyszłość spółki? Ile jeszcze będziemy czekać?
Jeżeli plany są dobre — pokażcie je mieszkańcom.
Jeżeli są świetne — pochwalcie się nimi - za pośrednictwem tego medium...
A jeśli nie można ich pokazać, to może właśnie to jest najciekawsza informacja ze wszystkich !
Bo jak się wydaje przejrzystość nie polega na tym, że mieszkańcy dowiadują się o wszystkim dopiero wtedy, kiedy ktoś łaskawie uzna, że mogą się dowiedzieć !
Mieszkańcu przeczytaj to do Ciebie.https://informacjapubliczna.org/news/jednostki-pomocnicze-gmin-a-informacja-publiczna/

Galeria
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
-
Ilustracja
Ilustracja
https://www.januszkowalskikazimierz.pl/z-miasta/2967-kiedy-informacja-publiczna-przestaje-byc-publiczna-wiadomo-w-gminie-kazimierz-dolny.html#sigProIdb9267b0424
Komentarze
Tak informuję prawie za każdym razem watchdogi
Wkrótce będę publikował odpowiedzi
haha. Nie zbastował. Ma zdrowie chłop.
Panie Januszu. Nie naśmiewam się.
Ps. Nie wiem czy czytaja pański blog i Fb ludzie spoza Kazimierza, a którzy dochodzą do wniosku, że w ich gminach jest podobnie. Podejrzewam, że zazdroszczą, że jest taki jeden. haha. Zaraz pojawi się wpis, że współczują.
Ps. Czy Watchdog Polska jest informowana " co piszczy w Kazimierskiej trawie " ? Pytam, bo to jedyna tego rodzaju organizacja, która nie wymaga opłat za poradę. Jest jeszcze sztuczna inteligencja AI i SI. Te ostatnie w ciągu sekundy udzielą wszechstronnej porady oczywiscie wtedy trafnej, gdy pytanie będzie własciwie zadane, a ich odpowiedzi oparte są na obowiązującym prawie i dokumentach.
Polecam urzędnikom Urzędu i MZK którzy boją się szefów, chociaż i oni nie wiedzą ale do tego sie nie przyznają oraz osobom, którzy chcą wiedzieć, jak powinno być.
Ja od 2 miesięcy korzystam.
Sasiad był zdziwiony dlaczego w nim nie uczestniczyłem. Nie wiedziałem o nim, ale to moja wina.
Padły równiż pytania odnośnie wodociagu w tych miejscowościach.
Obecni na zebraniu obaj burmistrzowie na nie odpowiadali, ale co dokładnie sąsiad nie był w stanie odpowiedzieć, bo była ona zawiła.
W tej sprawie napisałem wniosek do Burmistrza o przesłanie mi kopii protokołu zebrania.
Szczególną uwagę proszę zwrocić na to ostatnie co mieszkaniec może uczynić.?
np. ma wpłacić 100 zl i wystepowqć przed obliczem Sądu , a więc koszty finansowe , czas i ZDROWIE, a to wszystko w sprawie SPOŁECZNEJ.
Czy Janusz Kowalski zdobedzie sie na kolejną, sluszną SPOŁECZNIE utarczkę z machiną urzędników i ich prawnych pełnomocników ?. Watpię.
Ostatecznie " wygra " NIEZNAJOMOŚĆ PRAWA urzędnika a mieszkańcy będą mu za to płacili. HORROR ?. Tak.
Ta sytuacja przypomina mi moją, gdy powziąłem zamiar wyjaśnienia budowy drogi Młyńskiej w Okalu.
Naraziłem się słusznemu gniewu geodety, wydałem pieniązki na mapy geodezyjne, poświęćilem czas na szukaniu prawdy, a na koniec uświadomiłem sobie, że to moje WYJASNIANIE może potrwać kilka lat i z uwagi na wiek nie skończę go. Zbastowałem.
Ps. Teraz myślę , po jaki " ch.j '" istnieją organy do nadzoru , bądz ścigania takich nieprawidłowości w Kazimierzu Dolnym i Puławach ?
Panie. Januszu. Zdrowia życzę.
Krok po kroku: Co mieszkaniec może teraz zrobić?
Mieszkaniec ma teraz pełne prawo wejść na ścieżkę sądowo-administracyjną. Ponieważ termin na rozpatrzenie wniosku wynosi 14 dni, a spółka odpowiedziała pismem wymijającym, sprawę można skierować do sądu
Krok 1: Skarga na bezczynność do WSA
Mieszkaniec może złożyć skargę na bezczynność Miejskiej Spółki Komunalnej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie.
Jak to zrobić? Skargę adresuje się do WSA w Lublinie, ale wnosi się ją za pośrednictwem tej spółki komunalnej (czyli składa się ją w sekretariacie spółki lub wysyła do niej listem poleconym).
Termin: Skargę na bezczynność można złożyć w każdym czasie po upływie terminu na załatwienie sprawy (nie obowiązuje tu termin 30 dni "
wcześniej AI zaleca:
OSTATECZNE WEZWANIE PRZEDSĄDOWE
do usunięcia stanu bezczynności i udostępnienia informacji publicznej
Działając w nawiązaniu do Państwa pisma z dnia ........................ r. (wpisać datę pisma od wiceprezes), będącego odpowiedzią na mój wniosek z dnia 1 września 2026 r. o udostępnienie kopii dokumentów (prezentacji) przedstawionych na Komisji Rady Miejskiej w Kazimierzu Dolnym w dniu 31 sierpnia 2026 r., wzywam Zarząd Spółki do natychmiastowego usunięcia stanu bezczynności i pełnej realizacji mojego wniosku w terminie 3 dni od dnia doręczenia niniejszego wezwania.
W przypadku bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu, sprawa zostanie skierowana na ścieżkę sądową poprzez wniesienie Skargi na bezczynność do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, wraz z wnioskiem o zwrot kosztów postępowania oraz nałożenie na Spółkę grzywny.
UZASADNIENIE
"Brak pouczenia oraz podpis wiceprezes zarządu spółki komunalnej jednoznacznie potwierdzają, że spółka dopuściła się tzw. bezczynności. Zamiast wydać formalną decyzję administracyjną o odmowie (co zmusiłoby spółkę do podania konkretnej podstawy prawnej, np. tajemnicy przedsiębiorstwa), wiceprezes wysłała zwykłe pismo informacyjne, licząc na to, że mieszkaniec odpuści.W świetle polskiego prawa jest to rażące naruszenie procedury. Oto jak wygląda sytuacja prawna i jakie konkretne kroki może teraz podjąć mieszkaniec:⚖️ Dlaczego brak pouczenia i taka forma pisma to błąd spółki?Obowiązek wydania decyzji: Jeśli spółka uważa, że żądana informacja nie może zostać udostępniona (nawet jeśli błędnie twierdzi, że to nie informacja publiczna), ma obowiązek wydać formalną decyzję o odmowie udostępnienia informacji publicznej (zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej - u.d.i.p.).Wymogi decyzji: Taka decyzja musi zawierać uzasadnienie prawne i faktyczne oraz pouczenie o prawie do odwołania.Skutek prawny: Wysyłając zwykłe pismo zamiast decyzji, wiceprezes formalnie nie zamknęła sprawy. Z punktu widzenia prawa wniosek mieszkańca z 1 września 2026 roku nadal nie został rozpoznany. Spółka jest w bezczynności"
Co mieszkaniec może zrobić w tej sytuacji?Pismo z urzędu prawdopodobnie nie jest formalną „decyzją odmowną”, a jedynie zwykłym listem informacyjnym. W terminologii prawnej oznacza to, że urząd pozostaje w tzw. bezczynności. Mieszkaniec ma dwie ścieżki działania:Skarga na bezczynność do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA): Ponieważ sprawa dotyczy Kazimierza Dolnego, właściwy jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie. Skargę wnosi się za pośrednictwem organu, który odmówił (czyli Burmistrza lub Przewodniczącego Rady, zależnie od tego, kto podpisał pismo). W tego typu sprawach sądy niemal w 100% stają po stronie obywateli i nakazują wydanie takich materiałów.Wezwanie do usunięcia naruszenia prawa: Przed pójściem do sądu, mieszkaniec może odpisać na to pismo, powołując się na wyroki NSA (np. wskazujące, że nośnik, forma czy status dokumentu wewnętrznego nie pozbawia informacji charakteru publicznego) i zażądać ponownego rozpatrzenia wniosku.Mieszkaniec ma pełne prawo czuć, że urząd zastosował „zasłonę dymną”. Pokazywanie czegoś radnym na slajdach, a potem twierdzenie, że te slajdy „nie istnieją dla obywatela”, to klasyczny przykład unikania transparentności.Aby precyzyjnie sformułować kolejny krok lub treść pisma odwoławczego, warto ustalić:Kto dokładnie podpisał to pismo? (Burmistrz Kazimierza Dolnego, Przewodniczący Rady Miejskiej, czy Prezes MZK?)Czy pismo zawiera na końcu pouczenie o prawie do wniesienia odwołania/skargi?Odpowiedzi wygenerowane przez AI mogą zawierać błędy. Aby uzyskać poradę prawną, skonsultuj się ze specjalistą. Więcej informacji
Ja pisze treść odmowy:
"Szanowny Pan.............
dotyczy wniosku z dnia 1 wrzesnia 2026 '
W tym miejscu LITERALNIE napisałem treść odmowy
z dopiskiem :
"SKO nie było informowane"
AI odpowiada;
Odmowa urzędu jest prawnie wadliwa, a stwierdzenie mieszkańca na blogu jest w pełni uzasadnione. Stanowisko, że „prezentacja nie stanowi informacji publicznej, bo nie jest dokumentem”, rażąco narusza polskie prawo i utrwalone orzecznictwo sądów.Uzasadnienie, dlaczego urząd nie ma racji, oraz kroki, które można teraz podjąć, przedstawiają się następująco:❌ Dlaczego stanowisko urzędu jest błędne?Definicja informacji publicznej jest szeroka: Zgodnie z art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej (u.d.i.p.), informacją publiczną jest każda informacja o sprawach publicznych. Liczy się treść i cel, a nie forma techniczna. Prezentacja wyświetlona na oficjalnej Komisji Rady Miejskiej w Kazimierzu Dolnym, dotycząca planów miejskiej spółki MZK, wprost dotyczy spraw publicznych i majątku gminy.Prezentacja to też dokument (wytwór intelektualny): Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wielokrotnie podkreślał, że informacją publiczną są nie tylko oficjalne akta czy decyzje (tzw. dokumenty urzędowe), ale również wszelkie materiały pomocnicze, analizy, raporty i prezentacje multimedialne, jeśli posłużyły organowi publicznemu do wypracowania stanowiska lub zostały przedstawione na oficjalnym forum (np. na komisji rady).Jawność posiedzeń i materiałów: Komisje Rady Miejskiej są jawne. Skoro prezentacja była elementem jawnego posiedzenia, na którym radni debatowali o losach spółki komunalnej, to ukrywanie jej przed mieszkańcami rażąco łamie zasadę jawności życia publicznego (art. 61 Konstytucji RP).
MZK to spółka miejska. Prezesi nie zarządzają tam prywatnymi pieniędzmi, lecz majątkiem gminy, a ich pensje są finansowane z opłat mieszkańców (np. za śmieci, wodę, ścieki czy bilety). Mieszkańcy mają ustawowe prawo wiedzieć, na jakiej podstawie zarząd planuje przyszłość spółki. Skoro plany te przedstawiono Burmistrzowi, to stały się one oficjalnym elementem polityki zarządzania gminą.
3. „Zasłona dymna” – trafne określenie intencji
Mieszkaniec słusznie zauważa manipulację: zarząd chętnie chwali się sukcesami i „wizjami” w blasku fleszy na sesji (budując pozytywny PR), ale gdy przychodzi do weryfikacji faktów, liczb i analiz, na podstawie których te wizje powstały, ucieka przed odpowiedzialnością. Odmowa dostępu do tych danych rodzi uzasadnione podejrzenie, że zaprezentowane plany mogą nie mieć pokrycia w rzeczywistych dokumentach lub ukrywają niekorzystne dla mieszkańców decyzje (np. planowane podwyżki opłat).
Co to oznacza w praktyce?
MZK nie może selektywnie dawkować jawności – pokazywać tylko tego, co dla nich wygodne, i ukrywać reszty. Działanie prezesów to klasyczna bezczynność organu lub naruszenie prawa do informacji, które kwalifikuje się do zaskarżenia w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Mieszkaniec na swoim blogu obnażył mechanizm, który w polskim prawie samorządowym jest uznawany za działanie bezprawne.
Jeśli znasz dalszy ciąg tej sprawy lub chcesz pomóc temu mieszkańcowi, napisz:
Czy sprawa dotyczy Twojego miasta / gminy?
Czy wiesz, czy MZK wydało formalną decyzję odmowną, czy po prostu zignorowało mieszkańca pisząc zwykłego maila?
Mogę pomóc w sformułowaniu wzoru pisma (odwołania lub skargi do sądu), które zmusi prezesów Krajewskiego i Ścibior do pokazania tych dokumentów.
Odpowiedzi wygenerowane przez AI mogą zawierać błędy
KIedy mieszkaniec otrzymał odmowę, pisze na blogu ;
"Przedstawiciele MZK — pani wiceprezes Krystyna Ścibior i pan prezes Bartłomiej Krajewski — mówią o planach, przyszłości i kierunkach działania spółki. I chyba dobrze byłoby aby o tych planach mieszkańcy szerzej mogli się dowiedzieć i zapoznać z dokumentami? Wygląda na to ,że prezentacja była tylko zasłoną dymną. Bo kiedy mieszkaniec chce zobaczyć materiały, na podstawie których te plany przedstawiano, nagle okazuje się, że informacja publiczna… przestaje być publiczna.' Pytanie.
Czy jego stwierdzenie jest słuszne?
Tak, stwierdzenie mieszkańca jest w pełni słuszne i uzasadnione prawnie. Autor bloga bardzo trafnie i logicznie punktuje absurdalną postawę zarządu Miejskiego Zakładu Komunalnego.
Z punktu widzenia polskiego prawa (oraz bogatego orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego), w tej sytuacji zachodzi rażące naruszenie zasady jawności życia publicznego.
Oto dlaczego mieszkaniec ma 100% racji:
1. Dokumenty przestały być „wewnętrzne” w momencie ich prezentacji
Jeżeli prezesi MZK (Krystyna Ścibior i Bartłomiej Krajewski) wyszli przed radnych oraz mieszkańców na sesji i użyli konkretnych materiałów do zobrazowania planów spółki, to dokumenty te utraciły jakikolwiek charakter poufny czy wewnętrzny. Stały się one podstawą do publicznej debaty o przyszłości komunalnego (czyli wspólnego, mieszkańców) majątku.
2. Spółka komunalna to nie prywatny folwark
cdn
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.