"Moja droga asfaltowa" i jej prawny aspekt.

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Obecnie jedną z najbardziej bliskich mi inwestycji gminnych jest budowa drogi Góry - Skowieszynek. Drogi, o którą zabiegałem jeszcze w połowie lat 80-tych, wspólnie z kreatywnym sąsiadem Michałem, przekonując nie przekonanych i „walcząc” o każdy skrawek ziemi (u niektórych gospodarzy własność to „świętość”). Przy czym stanowczo należy podkreślić, że wkład mojego sąsiada Michała Rosińskiego w proces budowy w ogóle był niedoceniony i nieoceniony właściwie, godnie! To dzięki temu człowiekowi na Górach mamy drogę (jezdnia o nawierzchni bitumicznej na odcinku Góry I - Góry II), o jakiej niektórzy mogą tylko pomarzyć.

Wracając do meritum, szerokość drogi Góry-Skowieszynek, w dokumentacji wynosiła 3 m, w terenie zaś niejednokrotnie nie przekraczała 2 m. A ponadto przebieg drogi również odbiegał od dokumentów (był różny od tego co wytyczali geodeci). I w tym tkwił problem, i z tym nie mogli się pogodzić właściciele działek. Przez ten długi czas droga Góry-Skowieszynek była naprawiana etapami, ”budowana”, utwardzana żużlem, gruzem i in., ale dzięki temu (z większymi bądź mniejszymi dziurami) przejezdna była przez cały rok. Od tamtych historycznych czasów omawiana droga była jeszcze kilka razy remontowana i konserwowana (od przypadku do przypadku). Rok temu otrzymaliśmy informację o pozyskaniu środków zewnętrznych (RPO WL 2007-2013), na budowę tej drogi (Burmistrzu Grzesiu dziękujemy - fakt). Firmie Eko - Geo z Lublina, która przygotowywała ”wniosek unijny”, również dziękujemy (ja w szczególności).

Wszystko byłoby super, gdyby nie kilka przysłowiowych ”trupów w szafie”. Po pierwsze zarzut, ,jaki kieruję pod adresem inwestora dotyczy samego projektu, a konkretnie jego szczegółów. W projekcie droga ma szerokość od 3,5 do 5 m. Uważam, że niepotrzebne było (na niektórych odcinkach) forsowanie „za wszelką cenę” zamysłu drogi szerokości 5 m, mimo sprzeciwu wielu mieszkańców, podważających między innymi aspekt techniczny i prawny, tj. prawo własności do gruntu części drogi! Dodatkowo negatywnym zjawiskiem był pas wyciętej roślinności (niejednokrotnie sięgał do 8 m). Odbyło się to kosztem zagospodarowanych działek, przy których biegnie droga. Paradoksalnie droga wąska to droga bezpieczna i w sumie tańsza. Można było to przewidzieć. Innym aspektem jaki mnie niepokoi jest fakt zagłębienia drogi w terenie. To kuriozalne posunięcie projektantów było ,jak się wydaje wynikiem braku obecności w terenie, a nie względami czysto technicznymi. Skutkiem tego będzie sukcesywne zawiewanie drogi zimą, nie wykluczam również uszkodzeń mechanicznych (termicznych) sieci wodociągowej, która położona jest „płytko” pod jezdnią, bądź tuż obok. Po drugie (najgorsze): Stan prawny działek, przylegających do drogi jest nieuregulowany! Nadal bowiem część drogi (asfaltu) należy do właścicieli a nie inwestora, czyli Gminy Kazimierz Dolny. Jak już na wstępie wspomniałem, droga miała szerokość 3 m . W czasie odnowy ewidencji gruntów w połowie lat 90-tych, drogę na mapie ”poszerzono” z 3 m do 5 m. Nikt jednak nie pofatygował się aby uregulować kwestie formalno prawne. Nikt od właścicieli nie wykupił (nie przejął) tych fragmentów działek. To znaczy, że burmistrz prowadzi inwestycje nie na swoim terenie (sic!). Jak to się ma do świetlanych idei „Państwa Prawa” pozostawiam bez komentarza.

Zjawisko o którym piszę, na obszarze naszej gminy ,jest powszechne! A pozostałe moje wątpliwości dotyczą zaniżenia wyceny przez wykonawcę (o 1/3 kosztorysu inwestorskiego) co jest zastanawiające, a zarazem niepokojące, ale to już inna kwestia i problem inspektora nadzoru. Natomiast sugestie Burmistrza, że za ewentualne zmiany w projekcie zapłacą mieszkańcy (poprzez składkę) jest niepoważne. Dotrzymanie terminu umowy przez wykonawcę (wykonanie drogi do tzw. „grabaka” - koniec października 2010 r.) wydaje się przysłowiowym (jak mawiał Kutz) „pryszczem na dupie”. Chodź osobiście uważam, że w okresie zimowym ”lanie betonów” jako stabilizacji drogi jest posunięciem mało fortunnym. Dla nas, użytkowników tej drogi, może w przyszłości odbić się czkawką.

J.K.

Media

Czytany 5194 razy

Komentarze

0
#3 bierny wyborca 03-12-2010 11:20
Czy cena działek, którymi w ostatnich latach intensywnie handlowano na Górach III, rosła wraz z zapewnieniem że będzie asfalt, czy tez nie?
:lol:
0
#2 J.K 01-12-2010 21:23
Okazuje się ,ze na drogach szerokości 3 m,paradoksalnie jest mniej wypadków.Takie drogi są na "Powiślu".A u nas w Zbędowicach.Wycięta roślinność oraz droga poszerzona do 8 m, (gruntowa) jest tuż przed III Górami.50 metrów od miejsca w którym zrobiłem zdjęcie (widniejące na blogu).
+1
#1 Obserwator 01-12-2010 20:56
Czytając ten artykuł trudno się z Panem nie zgodzić co do bałaganu dotyczącego zarówno stanu technicznego jak i prawnego niniejszej drogi. Projektant wziął kasę, spaprał projekt drogi i nawet się nie pofatygował, aby obejrzeć teren. Sugestie, że za zmiany projektu mają płacić mieszkańcy są niedorzeczne i wręcz śmieszne.
Wykonawca zamiast wykorzystać ładną jesienną pogodę, zwlekał z pracami do listopada, aż go zima zaskoczyła.
Natomiast nie bardzo rozumiem stwierdzenie, że "droga wąska to droga bezpieczna". Jak dwa auta mają się minąć na drodze o szerokości 3m? Odcinek szosy Góry I - Góry II ma przecież ok 5m. PS.Gdzie wycięto roślinność na 8m?

Dodaj komentarz