Czas zawsze prawdę ujawni...
zdjęcie: Facebook/Dzieje Parchatki/
Problem rozjeżdżania wąwozów w gminie Kazimierz stał się problemem na tyle uciążliwym, że mieszkańcy oddolnie usiłują brać sprawy we własne ręce.
Relatywizm urzędników instytucji państwowych, jak i Gminy Kazimierz , jest na tyle jaskrawa ,że obezwładnia.
Wiceburmistrz Bartłomiej Gpdlewski w reportażu Rada Lublin mówi…” My jako gmina mamy ograniczone możliwości. Aczkolwiek działamy w tym kierunku. Proszę zwrócić uwagę ,że większość tych wąwozów to są drogi publiczne „
https://radio.lublin.pl/.../unikalny-krajobraz-niszczony.../
Okazuje się ,że większość z tych dróg ,o których wiceburmistrz mówił nie mają statusu dróg gminnych. Jak wskazuje niżej zamieszczony dokument w dewastowanym terenie, Parchatka- Zbędowice, jest jedynie dwie drogi gminne. To przysłowiowy promil.
Tak więc dla ochrony własnych "czterech liter", czy zwykłego niechciejstwa, można posunąć się do jawnych kłamstw.
Najgorsze jest jednak to, że władze gminy Kazimierz, tak naprawdę nie wiele chcą w sprawie zrobić, i zabierają się do problemu dewastowania unikalnych terenów, jak pies do jeża.
J.K

WYNATURZONA NATURA 2000 Długo zastanawiałam się nad tematem dzisiejszego artykułu. Przez ponad pięć lat istnienia...
Opublikowany przez Dzieje Parchatki Wtorek, 13 kwietnia 2021
Komentarze
Oj, chyba WAS bardziej boli to proste i uzasadnione pytanie o majątek i motywacje wysokiego urzędnika samorządowego. Bo: "Ale *****ka ściska :) a podobno majątkiem vice nie jesteś zainteresowany a to jak drzazga. Cały czas cię w *****kę drapie i szczypie :) i niech tak zostanie. Aż miło poczytać jak ciebie to BOLI :"
to nie jest żadna odpowiedź. To tylko przejaw arogancji i lekceważenia mieszkańców. Chłop z Okala@ wyraźnie napisał, że majątek wiceburmistrza jako osoby prywatnej go nie interesuje. I słusznie. Ale zastępca burmistrza osobą prywatną już nie jest.
Ale *****ka ściska :) a podobno majątkiem vice nie jesteś zainteresowany a to jak drzazga. Cały czas cię w *****kę drapie i szczypie :) i niech tak zostanie. Aż miło poczytać jak ciebie to BOLI :)
Zapominasz waść o jednej ważnej, a wręcz fundamentalnej rzeczy, pan Godlewski przestał być osoba prywatna ( i wówczas guzik mi do jego zarobków, majątku etc) A stał się osoba publiczna która winna być jak żona Cezara... A jeśli tak to zasadnym jest pytanie na którego odpowiedź liczą mieszkańcy zatroskany przyszłością mjasteczka- jaka motywacja skłoniła pana Godlewskiego do porzucenia posad platnych w setkach tysięcy złotych i objęcie marnie płatnej funkcji vice, co nawet nie starczy na ratę w CHF. Pytanie jest tym zasadniejsze, że jako właściciel 3 domów i mieszkania pan Godlewski do altruistow nie należy...
Groźbę, że co, że do Warszawy wróci? Aaa, że woda wiślana w Warszawie zbyt świeża nie jest? No bo chyba nie o ten wierszyk o worze tu chodzi, bo z tego co pamiętam to jeden powszechnie znany (niekoniecznie szanowany) mecenas wtenczas minister edukacji nasłuchał się od gimnazjalistów tego wierszyka sporo, a jakoś żadnej sprawy w sądzie o to nie było...
Poza tym tu na wpół anonimowe forum i nikt nie może pewności, że Maurycy to Maurycy, Hop to Hop a baba to baba, a tym bardziej ta baba. I czy w ogóle się do wora zmieści...
Przecież to można potraktować jako groźbę. To jest karalne!
Baba do wora, a wór do jeziora! Przepraszam, do Wisły. Może z nurtem do Warszawy wróci...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.