Ponad prawem?!
Kazimierz Dolny – miasto cudów, kontroli i Mikołaja bez skrzydeł
W Kazimierzu Dolnym rządzi się po królewsku. Burmistrz – jak przystało na każdego władcę z prawdziwego zdarzenia – musi panować nad każdym brukiem, każdą bryczką i każdym Mikołajem, który ośmieli się wkroczyć w przestrzeń publiczną bez odpowiedniego glejtu.
Bo w Kazimierzu nic nie dzieje się samo. Tu nawet Święty Mikołaj nie ma prawa się zatrzymać.
Podczas ostatniej sesji rady miasta radny Ryszard Rybczyński poruszył sprawę, która zbulwersowała opinię publiczną – choć zapewne nie sam ratusz, bo tam na takie drobiazgi ma się najwyraźniej grubą skórę. Lokalny przedsiębiorca, Mariusz Siwiec, zaproponował, że nieodpłatnie będzie woził po mieście Świętego Mikołaja bryczką. Gest sympatyczny, świąteczny, wręcz niebezpiecznie ludzki.
I właśnie wtedy wkroczyła władza.
Początkowo burmistrz łaskawie wyraził zgodę – ale tylko na wjazd bez zatrzymania. Bo przecież każdy wie, że Święty Mikołaj powinien funkcjonować w trybie „drive-by”. Najlepiej rzucać prezenty w biegu, ewentualnie wyskakiwać z bryczki niczym komandos. Skrzydeł co prawda nie ma, ale to już szczegół techniczny, którym władza nie musi się przejmować.
Aby sprostać tym wyśrubowanym, niemal kosmicznym wymaganiom, dyrektor kaźmierskiego „kokpitu decyzyjnego” musiał po raz kolejny napisać pismo. Tak, kolejne pismo, tym razem zezwalające na postój… aż 30 minut. Prawdziwy cud administracyjny. Kazimierz Dolny może odetchnąć – porządek świata został uratowany.
Tymczasem, zupełnie równolegle, ludzie burmistrza poruszają się po mieście jak po prywatnym folwarku. Zakazy wjazdu? Oczywiście, że są – dla innych. Place i ulice? Do swobodnego, niczym nieograniczonego użytkowania. Przestrzeń publiczna okazuje się być bardzo elastyczna, zwłaszcza gdy ma się odpowiednie znajomości.
Tak oto Kazimierz Dolny po raz kolejny udowadnia, że podwójne standardy to nie wada, a lokalna tradycja. Nawet w sprawach tak oczywistych i symbolicznych jak… Mikołaj na bryczce. Bo tu nie chodzi o święta, radość czy mieszkańców. Tu chodzi o kontrolę. Najlepiej totalną. Nawet nad brodą Mikołaja.
W końcu w prawdziwie zarządzanym mieście nikt nie może stać bez pozwolenia. Nawet legenda.






Komentarze
www.youtube.com/.../
28 min.20 sek
Zapraszam
Ps. A teraz poważnie. Ta korespondencja POŚWIADCZA konieczność pytania zadanego Burmistrzowi przez radnego Ryszarda Rybczyńskiego właśnie w sprawie Mikołaja, bryczki i konia
Odpowiedz i zachowanie
Burmistrza zasługuje na szczególne potępienie. Pytanie obśmiał, a zadającego je oskarżył o rozpowszechnianie fejków .
Żywię nadzieję, że sprawa ta ODŻYJE na kolejnym posiedzeniu Rady z udziałem Burmistrza. Przeprosiny należą się.
Panie Januszu.
Proszę to pytanie Pana Rybczyńskiego, i zachowanie na nie Burmistrza odtworzyć z transmisji.
Boże. Pan Artur Pomianowski zamartwiał się o drogę pożarową ?. Jest takowa ?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.