PRAWO W KAZIMIERZU DOLNYM? ZALEŻY, KTO PYTA...
Coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że w Kazimierzu Dolnym obowiązują dwa zestawy zasad. Jeden dla zwykłych mieszkańców, drugi dla tych, którzy są blisko władzy.
Brakuje miejsc w przedszkolu na wakacje? Mieszkańcy od miesięcy alarmują o problemie. Efekt? Cisza władz !
Ale gdy pojawia się maszt z biało-czerwoną flagą – nagle urzędnicy działają z imponującą szybkością. Padają argumenty o braku zgody, o konserwatorze zabytków, o "dominancie" w krajobrazie. Policyjne śmigłowce nad miasteczkiem... Państwo działa. I to błyskawicznie.
Tymczasem pojawiają się pytania dotyczące obiektów handlowych, które – według informacji z kazimierskiego magistratu i WUOZ w Lublinie – miały powstać bez wymaganych zgód. Czy w takich przypadkach równie gorliwie kontrolowano dokumentację? Czy były wizje lokalne, pomiary, decyzje i kontrole? A może obowiązuje zasada: "swoim wolno więcej"?
Bo kiedy zwykły mieszkaniec postawi prowizoryczne ogrodzenie, żeby chronić swoją posesję przed dzikami, potrafią zjechać urzędnicy z centymetrami, konserwator, kolejne instytucje i rozpoczyna się administracyjny spektakl.
Natomiast gdy sprawy dotyczą osób związanych z lokalnym układem, mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego tempo i determinacja urzędów wyglądają zupełnie inaczej.
Nie chodzi o sam kram, płot czy maszt. Chodzi o zasadę.
Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich. Albo kontroluje się wszystkich według tych samych standardów, albo przestaje się udawać, że żyjemy w państwie równych obywateli.
Wydawałoby się ,że Kazimierz Dolny zasługuje na władze, które będą świecić przykładem, a nie prowokować pytania o podwójne standardy. Bo największym problemem nie jest samowola... Największym problemem jest wrażenie, że jednych rozlicza się z każdego centymetra, a wobec innych urzędnicza gorliwość nagle znika.
Czy mieszkańcy mają prawo oczekiwać odpowiedzi. Nie dlatego, że są przeciwko komuś. Dlatego, że są za równością wobec prawa. Przynajmniej takie mam przeświadczenie.
Poniżej kram należący do żony radnego Michała Lewandowskiego, w załącznikach do pobrania ważne dokumenty.

Kram ,poniżej, znajduje się na dawnym cmentarzu ,należy do Pawła Czopka.

co na temat ww. obiektów mówią instytucje Państwa.


- Wytyczne LWKZ z 23.04.2007 r (1).pdf (39 Pobrań)
- 12.1 Zalacznik nr 1.pdf (42 Pobrań)
- 12. Zalacznik nr 1 (2).pdf (36 Pobrań)
Komentarze
Bardzo dobrze że wyjaśniłeś tę sytuację z pierwszej fotografii. Tak. Nie ma przeszkód prawnych, by nieruchomość gminną dla celow wlasnych wydzierżawił czy też w oparciu o umowę zajecia pasa drogowego działalność na niej prowadził/a/ małżonek/a/ radnego/ ej/ . Warunek jest jeden / dla wszystkich/ opłaty MUSZĄ dotyczyć danego roku kalendarzowego a nie obejmować kolejne lata. Jest to zwiazane z corocznym uchwalaniem budzetu, a jaki on bedzie na rok nastepny tego nikt nie wie.
Rozumiem, że to " miłośnik " wiedzy analogowej. Problem w tym, że trudno poruszać się laikowi w gąszczu stosownych przepisów a właśnie dzięki SZTUCZNEJ , też inteligencji , laik może się do niej dokopać.
Domyslam sie, że to ZAINTERESOWANY , i to mocno w sprawie, osoba te minusy wstawia.hmm.Może to własnie prawnik ? Całe szczęście, że te informacje z AI nie jest w stanie usunąć.
Przegląd od AI
Lokalizacja obiektów handlowych na prywatnej działce wymaga przede wszystkim zgodności z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) lub uzyskania Decyzji o Warunkach Zabudowy (WZ).Kluczowe kwestie prawne i proceduralne, o których musisz pamiętać:Zgodność z planem (MPZP/WZ): Działka musi mieć przeznaczenie dopuszczające funkcję handlową lub usługową. W przypadku ubiegania się o WZ, w sąsiedztwie muszą znajdować się obiekty o podobnym charakterze (tzw. zasada dobrego sąsiedztwa).Rodzaj obiektu: Nawet tzw. obiekty tymczasowe (np. kontenery handlowe) podlegają prawu budowlanemu. Obiekt trwale związany z gruntem wymaga uzyskania pozwolenia na budowę, natomiast mniejsze obiekty tymczasowe mogą wymagać zgłoszenia w urzędzie.Powierzchnia sprzedaży: Obiekty o powierzchni sprzedaży przekraczającej 2000 m² mogą być lokalizowane wyłącznie na obszarach objętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.Pozostałe wymogi: Należy spełnić normy techniczno-budowlane, takie jak odpowiednie odległości od granicy działki, wymagania przeciwpożarowe, dostęp do drogi publicznej oraz zapewnienie miejsc parkingowych."
” poruszony przeze mnie temat prowadzenia działalności gospodarczej przez najbliższych członków rodzin radnych jest – co do zasady – zgodny z obowiązującym prawem. Sam fakt prowadzenia takiej działalności nie stanowi problemu.
Problem pojawia się jednak w sytuacji, gdy Rada Miejska będzie podejmowała decyzje dotyczące spraw, które mogą mieć bezpośredni wpływ na interesy ekonomiczne rodzin radnych. Powstaje wówczas pytanie: jak zagłosuje radny Lewandowski, którego żona prowadzi działalność handlową na mieniu gminnym, jeśli pod obrady trafi uchwała dotycząca podwyższenia opłat za każdy metr kwadratowy wykorzystywanej powierzchni?
To pytanie o potencjalny konflikt interesów, a nie o legalność prowadzonej działalności. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że osoby pełniące funkcje publiczne będą kierować się wyłącznie dobrem wspólnoty samorządowej, a w sytuacjach mogących budzić wątpliwości zachowają pełną przejrzystość i będą postępować zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi wyłączania się z udziału w rozstrzyganiu spraw, jeśli będzie to wymagane.
Nie sposób również pominąć faktu, że obecna, dziewiąta kadencja Rady Miejskiej jest niemal wyłącznie konstrukcją lokalnej koterii. W praktyce oznacza to, że wszystkie uchwały burmistrza uzyskują poparcie. Tym bardziej warto rozmawiać o standardach przejrzystości życia publicznego i unikać sytuacji, które mogą rodzić wątpliwości co do bezstronności podejmowanych decyzji.
Nadal oczekuję także reakcji burmistrza w sprawie opisywanych przeze mnie budowli . Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jakie działania zostaną podjęte i czy zgłaszane nieprawidłowości zostaną rzetelnie wyjaśnione.
Jeśli dotychczas nie widział obiektu, to niech sprawdzi.
W tym momencie Burmistrz ma obowiazek prawny wyjaśnić sprawę dostepności do cmentarza, oraz co na nim znajduje się.
Panie Januszu.
Czas na drugie pytanie do Burmistrza.
Ps. I znowu Pan Janusz. @ Obserwator napisał, że tylko on. Niestety. On zaczął. haha. Niestety ?
Każda z nich opatrzona jest ;
"Odpowiedzi wygenerowane przez AI mogą zawierać błędy. Aby uzyskać poradę prawną, skonsultuj się ze specjalistą. Więcej informacji"
ale dzieki istnienia tej drogi uzyskiwania kompletnych dla LAIKA INFORMACJI wiem " co w trawie piszczy " a podawane przepisy prawne i stosowne orzeczenia sadowe sa gwarancją trafności odpowiedzi,
Dzisiaj rodzi się pytanie kto pod nazwiskiem zada pytanie proboszczowi, bo chyba bezspornym jest, ze tym terenem On zawiaduje.
haha. " No kto, no kto " na wzór piosenki Sraeszych Panów : " No ci ja ci zrobiłem ".
@ Obserwator napisal " jacy jesteśmy "
"Kram ,poniżej, znajduje się na dawnym cmentarzu ,należy do Pawła Czopka."
Trzy pytania :
1, Czyją własnością jest plac za ogrodzeniem ?
2. Czy istnieje regulamin z jego korzystania i z tego tytułu, jakie przewidywane są kary i kto je egzekwuje ?
3, Kto posiada klucze do kłódki ?
Co nam to daje? Niektórzy twierdzą, że pan Janusz tylko niepotrzebnie wywołuje ferment, publikując dokumenty i komentując je w bezpośredni, momentami bezceremonialny sposób. Można zrozumieć takie opinie. Jeśli jednak – jak mówią niektórzy – „wszystko jakoś działa” i nikomu nie przeszkadza obecny sposób rządzenia, czy też, jak wolą inni, administrowania naszym ukochanym Kazimierzem, to rodzi się pytanie: po co przed każdymi wyborami samorządowymi robi się tyle zamieszania? Dlaczego tak wielu chce dostać się do przysłowiowego „koryta”? Czy chodzi wyłącznie o pieniądze i stanowiska, czy rzeczywiście o chęć wprowadzania zmian, które poprawią jakość życia mieszkańców?
Jeśli istotą samorządu jest działanie na rzecz mieszkańców, to dlaczego tak niewiele osób – poza panem Januszem – porusza sprawy naprawdę ważne dla lokalnej społeczności?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.