Stacja Narciarska-Kazimierz

Oceń ten artykuł
(17 głosów)

Zadowolenie z otwarcia nowo powstałego wyciągu narciarskiego jak widać jest powszechne. Obiekt ten długo oczekiwany  zarówno przez mieszkańców jak i  gości odwiedzających nasze miasto stał się przyczyną degradacji jednego z najpiękniejszych zakątków Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Mimo to, według powszechnej opinii, korzyści z obecności  obiektu będą czerpać nie tylko właściciele, ale także turyści, i pośrednio ci, którzy ich obsługują.

Jednak, czy stacja narciarska o potężnej kubaturze spełni nasze oczekiwania? Czy przemysłowa turystyka jest właściwą drogą? Wątpię! Co wzbudza mój niepokój: po pierwsze obiekt  jak na kazimierskie warunki jest za duży. „Koszta” poniesione w czasie budowy (degradacja środowiska, tworzenie nowej infrastruktury) tego obiektu są   olbrzymie.

Co takiego się stało?

Teren  stacji narciarskiej położonej  na granicy miasta Kazimierz i Bochotnicy  (potoczna nazwa: „szpitalne”), to aż 6 ha terenu. Pod względem przyrodniczym, było to miejsce wyjątkowe, a pod względem przyrodniczo-krajobrazowym, nieporównywalne do jakiegokolwiek innego miejsca w promieniu kilkudziesięciu  kilometrów. Przestrzeń obecnego  wyciągu narciarskiego wchodzi w skład  kompleksu  dziewiczych terenów Kazimierza, które od setek lat nie były „stygmatyzowane”  ludzka ręką. Stało się tak dlatego, że obszar ten jest podmokły ( a raczej był), usiany  dziesiątkami małych  źródełek wypływających ze  zboczy. Bogactwo fauny i flory  tego terenu jest nie do ocenienia. Jeszcze niedawno w tym rejonie znajdowały się żółwie błotne.

Aby powstał wyciąg narciarski,  sprzęt ciężki (spychacze) pracował nieprzerwanie 4 lata. Zasypano źródła i jary, głębokie na kilkanaście metrów. Zasypano wąwozy, wycięto kilkaset drzew. Pomijam aspekt prawny, co jak się wydaje byłby wielowątkowy, to już przeszłość. Mam skromne pytanie do burmistrza Grzegorza Duni, czy w przypadku innych inwestorów kryteria podejścia urzędów  i urzędników będą podobne?  Czy podejście organów ścigania również będzie przychylne innym inwestorom? Czy w ogóle ktokolwiek nie z miejscowego układu będzie mógł cokolwiek wybudować, ktoś niezwiązany z lokalnym układem miałkiej sitwy pana burmistrza? Generalnie w sprawie budowy obiektu najpierw zrobiono stacje narciarską, a potem ją  legalizowano  ( to porównanie obrazowe) mówiąc  wprost: w całości pominięto aspekt formalnoprawny.

Stacja, wielki kombinat

 Jak można przeczytać w decyzji środowiskowej  (BIP Kazimierz Dol.), stacja narciarska  posiada pięć tras zjazdowych o zróżnicowanych długościach  przejazdu i poziomie trudności. Po jej uruchomieniu przewidziany jest „przerób” 2400 osób na godzinę. Nie trudno przemnożyć to przez ilości godzin, na dobę  i mamy obraz ilości osób, samochodów przyjeżdżających w to miejsce itp. Na miejscu również przewidziano budowę hali o powierzchni 2 000 m2  w której mają znajdować się restauracje, a także  potrzebna infrastruktura, obsługująca turystów. Brakuje tam odpowiedniej  ilości miejsc parkingowych, co jest zrozumiałe, zważywszy na kazimierskie warunki. Można oczywiście wyciąć kolejne kilka ha lasu i zadrzewień  aby je zbudować, ale inwestorzy idąc w ślad innych  zbytnio nie przejmują się  problemem samochodów. Parking równie dobrze może być na pobliskiej ulica Puławskiej,  tak jak w przypadku hotelu Król Kazimierz – samochody jego gości kompletnie zatłaczają pobliską ulicę. Oczywiście właściciel stacji narciarskiej – Marcin – jako Radny i członek komisji zajmującej się tematem zagospodarowania przestrzennego miasta, zadbał o to, aby przy stacji narciarskiej powstała stosowna infrastruktura. Zaplanowano  tereny pod obiekty obsługi turystycznej, nowe hotele i pensjonaty. Nawet tereny sadów od strony Wisły (tak szczególnie chronione przez  panią Konserwator) przeznaczone są pod zabudowę (sic!). Widać wyraźnie  na tym przykładzie, że nieważne co się buduje, gdzie się  buduje, ale kto  buduje. Infrastrukturę zaplanowano zbudować po drugiej stronie drogi okalającej wyciągi i na wzgórzach. Z punktu widzenia Marcina  jest to zamysł zrozumiały – jest on twórcą marki fast-foodu    w ..  wydaniu.?: kebab „Pod Psem”. Mamy również pytanie do aparatu władzy, czy podobnymi kryteriami władza będzie kierować się w przypadku innych, rodzimych  inwestorów?Czy inwestor Marcin jako Radny (szara eminencja naszego urzędu,  burmistrza Duni) był na pozycji uprzywilejowanej? Jeden z mieszkańców Kazimierza  chcąc wyznaczyć trasy do narciarstwa biegowego  i utworzyć niewielka  infrastrukturę z tym związaną, został zignorowany przez burmistrza. Wyśmiano człowieka, który z pasji chciał stworzyć  infrastrukturę do rekreacji czynnej nie szkodząc środowisku!

Wracając do stacji  narciarskiej, zaplanowano liczne inwestycje w tym rejonie  tj. modernizację (zmodernizowanej niedawno) oczyszczalni ścieków, chodniki, zmianę nawierzchni drogi  i utwardzanie wąwozu  (droga techniczna do wyciągu), pomijając już indywidualne zmiany w MPZP. To wszystko poświęcono i skrzętnie zaplanowano z myślą o jednym inwestorze, ówczesnym Radnym i przewodniczącym Komisji Rewizyjnej etc. Dodam, że inwestor Marcinbył wówczas prawą ręką pana burmistrza Grzegorza Dunii. Czy takie kryteria  są dopuszczalne w standardach cywilizacji łacińskiej? Czy do cholery nie macie ludzie umiaru! Czy równie z troską zajmie się Nasz burmistrz innymi inwestorami?

Kolejne artykuły poświęcę innym przykładom inwestorów z kręgu znajomych burmistrza.

Co z inwestycjami ?

W 2005 roku Stowarzyszenie Kupców i Przedsiębiorców w Kazimierzu Dolnym wystąpiło do burmistrza Kazimierza Dolnego, aby ten w nowo tworzonym studium, przewidział możliwość budowy na terenie całej gminy, infrastruktury do uprawiania wypoczynku zimowego  (małych wyciągów narciarskich  lodowisk) tj. infrastruktury  służącej do wypoczynku czynnego. Nasz wniosek został zignorowany. Na moje pytanie, które zadałem   nie tak dawno, obecnemu burmistrzowi, powiedział on „co ciebie obchodzi wieś, trzeba  reaktywować wyciąg tzw.  stary  stok  i starczy nam”. Otóż tu burmistrz mylił się zasadniczo. Jak już wspominałem  wiele razy  przy różnych okazjach, tereny wokół Kazimierza to jedyne tereny, pomiędzy Warszawą a Zakopanem,   z górkami, które mogą stać się dodatkową atrakcją turystyczną zarówno dla odwiedzających nas gości jak i miejscowych ludzi. Oczywiście chodzi raczej o zabawy rodzinne niż sport wyczynowy. Dodatkowo stworzenie infrastruktury  (wyłącznie pomoc formalnoprawna inwestorom ze strony UM) rekreacyjnej na obrzeżach gminy  (poza miastem) może stać się dodatkowym, ważnym źródłem dochodu dla mieszkających tam osób, głównie rolników, grupy ludzi dla których w obecnych realiach utrzymywanie się z  gospodarstwa rolnego  graniczy z cudem. Jednocześnie  umiarkowane inwestycje w sąsiednich miejscowościach (Witoszyn ,Rzeczyca ,Wylągi, Wierzchoniów) spowodowałyby odciążenie centrum miasta  nadmierna ilością turystów (głównie w weekendy). Takie plany mogą też spowodować opamiętanie się nowobogackich inwestorów, którzy złudnie upatrują sensu w  inwestycjach jedynie w centrum miasta. Jest bowiem nadzieja, że ten chory trend zostałby odwrócony, a miasto ocalałoby. Nasuwa się zatem pytanie zasadnicze, czy burmistrz łącznie z imperatorową  wschodnich rubieży RP, Halina Landecką, której „zasługi” w niszczeniu masy zabytkowej miasta Kazimierza są nie do przecenienia zrozumieją wreszcie ten fakt. Czy rozumieją to inne  instytucje współodpowiedzialne za kształtowanie  przestrzeni publicznej Naszego miasta? Czy wspomniane przeze mnie kryteria będą obowiązywały  wszystkich? Czy nie stanie się tak, że w przypadku kiedy znajdzie się inwestor, chcący wybudować np. wyciąg narciarski w Rzeczycy, czy gdziekolwiek indziej w gminie nie zostanie okrzyknięty oszołomem niszczący środowisko (udział właściciela obecnego wyciągu może być kluczowy w kwestii decyzji….) i ostanie ośmieszony przez pośpiesznie stworzony dla doraźnych celów jakiś „Społeczny Komitet Ochrony Krajobrazu Południowego Zbocza Łysej Polanki”? Ponieważ „komuś”  przykładowa inwestycja będzie stała w kolizji z jego planami  na przykład pt. budowa willi  „Szczęśliwe Miejsce”? Co wtedy  powie burmistrz? Mamy wyciąg jeden po co nam kolejny ! Tak właśnie dzieje się w naszych kazimierskich realiach. Kiedy dochodzi do niszczenia zabytków, niszczenia krajobrazu, degradacji środowiska naturalnego, osoby uzurpujące sobie prawo do prawdy absolutnej milczą. Oczywiście w imię partykularnych interesów kolesi. Kiedy  ktoś  próbuje stworzyć coś  dla dobra nas wszystkich, wtedy powstaje ferment  i lament (aj waj), ciemnogród niszczy nasze miasto. Oczywiście w ramach pomocy przybywa uległy i chwiejny, burmistrz Grzegorz Dunia. Dla przypomnienia dodam, ze swojego czasu pan Profesor Konrad Kucza-Kuczyński chciał się przykuć do skał kamieniołomu  na znak protestu przeciw sprzedaży kazimierskich kamieniołomów (panie profesorze w Bełchatowie ma pan większe pole do popisu), wygłaszał tyrady, odsadzał od czci i wiary zamysł sprzedaży kamieniołomów (sprzedaż to fatalny pomysł) Nie minęły dwa lata, a profesor bierze udział w spotkaniach wyborczych Grzegorza Dunii. Obaj wspólnie wygłaszają  nawzajem na swoja cześć laudacje. Co takiego się stało? poza tym, że burmistrz dzieli działki w kazimierskich kamieniołomach. A co niektórzy maja plany budowy osiedla  mieszkaniowego  w tym miejscu. Co dzieje się z miejscowymi autorytetami do których należy również pan Kucza-Kuczyński? Czemu milczą, kiedy tereny Krzyżowej Góry przeznaczone są pod zabudowę dla nowobogackich? Czemu opętał  ich skrajny konformizm, koniunkturalizm? Czy nie może być tak, że planowane inwestycje maja uwzględniać interes mieszkańców naszej gminy?

Grzesiu, czy nie może być tak, że ochrona  zabytków, ochrona krajobrazu  (tak troskliwie zadbanych przez naszych przodków) stanie się wspólnym przedsięwzięciem i interesem, polską racją stanu „naszej małej ojczyzny”?

J.K.

Czytany 6558 razy

Komentarze

-3
#42 grymas50 20-10-2013 07:45
Każdy z nas wierzy, że to, co ma do powiedzenia, jest o wiele ważniejsze od tego, co mógłby powiedzieć drugi!
Autor: Joanne Kathleen Rowling, Harry Potter i Książę Półkrwi
-2
#41 NARCIARZ 19-10-2013 23:58
Oj panie Januszu cos mi sie zdaje ze pan jest jednym z tych co to z lekcji WF uciekali a na nartach nigdy pan nie stal.
Tez jestem koneserem pieknych krajobrazo
Tylko ze czasem wraz z panem podziwia je tylko kilka osob. Teraz na stoku podziwia je tysiace. Niech pan nie bedzie taki samolubny i rusza na narty. Nie ma w Polsce zadnego innego powodu dla ktorych tysiace ludzi uprawialo by sport szczegolnie na swiezym powietrzu.Tez nie lubie gdy wycina sie drzewa ale suma dobra i szczescia ludzi jest nieporownywalna do tej straty sam pan jakby troche to rozumie piszac ze wszyscy sa szczesliwi. Oj nieladnie byc taki egoista
0
#40 borys 08-02-2011 19:31
Doda;;;;Czy nieuważasz że posuwasz sie za daleko ??? jak możesz obrażać człowieka posługując się jego dzieckiem!!!!niewiem czy masz dzieci czy nie ale uważaj żeby twoje tak okropne słowa nie obróciły sie przeciw tobie nie można kpić zczyjejś choroby i cierpienia. :sad:
-1
#39 maniek 27-01-2011 15:36
dula i darek 22 jakie to "uniwersytety" pokończyliście, iż macie tak bogate słownictwo "porażające" siłą merytorycznych argumenów?
0
#38 borys 25-01-2011 18:31
BOGUŚ tacy jak ty to wogóle nie powinni sie udzielać.A wogóle to do której klasy chodzisz , bo kiepsko u ciebie chłopie z pisownią :lol:
+3
#37 J.K 21-01-2011 19:39
@tys z gór-Oczywiście, że upublicznienie przeze mnie patologi, powoduje furie wąskiej grypy osób.Podobne "akcje" dezinformacji i zwykłych łgarstw "przerabiałem" swojego czasu w Policji,jestem zaprawiony w "bojach",pozdrawiam.
+5
#36 tys z gór 21-01-2011 13:26
Panie Januszu chyba trafił Pan w czyły punkt, bo takiego wysypy obelg dawno nie widziałem. Pisane w niewielkich odetępach czasu, ciekawe czy z tego samego komputera?
Bo rzucając takie oskarżenia (bądź kalumnie) należało by się przedstawić z imienia i nazwiska. Chyba że honoru brak
-3
#35 niezrzeszony 20-01-2011 15:40
Dobrze ,że otwarto stok w Kazimierzu .Lepsza to inwestycja niż kolejny pensjonat.galeria czy lokal z piwem.Może nie znam się na pięknie zajętego terenu pod wyżej opisaną inwestycję,ale nie wszyscy muszą się na wszystkim znać.
+8
#34 kazimierzanka4 16-01-2011 14:38
Takiej demokracji doczekaliśmy, że mówienie prawdy, zwłaszcza niewygodnej, uważane jest za coś co nie przystoi ...
Krytykować mogą "jedynie słuszne media", to dzięki nim mamy w POlsce tak "wysoki" poziom życia społecznego.
Totalitaryzm już minął, panowie z Lublina.
+6
#33 Kazimierz z Lublina 16-01-2011 08:15
Litości Panie i Panowie!! Wszedłem na ten blog całkiem przypadkowo i stwierdzam że Kazimierz Dolny pomimo swoistego historycznego przesłania i roli jaką powinien spełniać dla współczesnych jest typowym dla Nas Rodaków "polskim piekiełkiem" przypominającym filmowe zaburzańskie Krużewniki z Kargulami i Pawlakami w roli głównej. Poziom dyskusji jest poniżający i mało merytoryczny. Obdziera Kazimierz Dolny z tej artystyczno-kulturowej estymy. Wam naprawdę to potrzebny jest poważny mediator a na pewno burmistrz z "zewnątrz". I piszę to ja Kazimierz z Lublina.

Dodaj komentarz