Jesienna refleksja przed sesją Rady Miejskiej
W przyszłym tygodniu odbędzie się kolejna sesja Rady Miejskiej, dla odmiany nie w czwartek, jak miało to miejsce najczęściej, a w środę. Będzie to sesja szczególna, bowiem ma na niej zapaść decyzja o emisji gminnych obligacji. Zgodę na takie posunięcie Rada wyraziła w czerwcu tego roku, przegłosowując uchwałę w sprawie zmiany wieloletniej prognozy finansowej. Nie sposób nie wspomnieć o okolicznościach, które towarzyszyły jej podjęciu. Projekt uchwały Radni otrzymali dopiero w dniu obradowania komisji, dwa dni przed sesją. Do momentu głosowania zarówno Radni jak i Burmistrz byli przekonani, że zmiana wieloletniej prognozy finansowej nie obejmuje zapisów dotyczących emisji obligacji, a jest to jedynie dyskusja nad takim rozwiązaniem. Na szczęście wątpliwości rozwiała „niezastąpiona” Pani Skarbnik. I tak przy jednym głosie sprzeciwu, przy kilku wstrzymujących się, w ciągu zaledwie kilku minut, właściwie bez żadnej dyskusji, Radni pozytywnie zaopiniowali projekt zmiany wieloletniej prognozy finansowej w przedmiocie emisji obligacji.
Byłbym niepoprawnym optymistą, gdybym sądził, że przyszłotygodniowej uchwale w sprawie emisji obligacji będzie towarzyszyła szczególna dyskusja. Ale może się mylę, bo przecież na Pana Adama Gębala zawsze można liczyć. Obligacje wyemitowane zostaną na łączną kwotę 6 800 000 zł. Na więcej nas zwyczajnie nie stać, bowiem groziłoby to przekroczeniem wskaźników zadłużenia. Większość pozyskanych środków zostanie przeznaczona na spłatę wcześniejszych kredytów, których uzbierała się przez lata pokaźna sumka. W tym roku wyemitujemy pierwszą transzę o wartości 1 200 000 zł.
Zadłużanie się samorządów jest działaniem powszechnym. Wzmagane jest przez mit „środków unijnych” - zadłużamy się, ale dzięki temu możemy zrealizować ważne inwestycje. Jakie inwestycje nasza Gmina ma zamiar zrealizować - o tym w uchwale nie ma słowa. Można posiłkować się zapisami wieloletniej prognozy finansowej, ale wprost nikt nic nie mówi. Poza tym wieloletnia prognoza finansowa, jak sama nazwa wskazuje, jest jedynie prognozą. Są w niej zawarte planowane wydatki, również te przewidziane do realizacji ze środków unijnych. Póki co jednak nie mamy zapewnionego żadnego finansowania, poza opracowaniem Gminnego Programu Rewitalizacji, ale ta kwota jest śmieszna w zestawieniu z 6 800 000 zł. Może się więc okazać, że środki ta zostaną zwyczajnie „przejedzone”.
W kontekście zadłużenia Gminy, wspomnę o planowanych zmianach budżetu, które także będą przedmiotem obrad najbliżej sesji. Pojawiła się dotacja dla klubów sportowych na działania z zakresu kultury fizycznej. Przewidziane na ten cel 20 000 zł to może niewiele, ale nawet w zestawieniu z budżetem obywatelskim, gdzie mieszkańcom oddano do dyspozycji 25 000 zł, stanowi pokaźną sumę. Niestety Burmistrz nie potrafił, a może nie chciał powiedzieć, komu i na co zostanie przekazana. Wniosek o dotację zapewne już wpłyną, bowiem kwota 20 000 zł w uchwale budżetowej musiała zostać na jakiejś podstawie wpisana.
Zmiana w budżecie obejmuje także przeznaczenie 24 000 zł na remont „dzwonnicy”. Chodzi prawdopodobnie o przygotowanie dokumentacji. I tu pojawia się kolejna wątpliwość. Oczywiście jesteśmy miasteczkiem zabytkowym, „żyjącym” z turystyki. Dbanie o zabytki jest także obowiązkiem Gminy. Ale czy aktualnie nie ma ważniejszych inwestycji? Pozostawiam budowę dróg czy wodociągów. Mamy przecież kazimierską strażnicę OSP, której stan jest katastrofalny. Cały czas nieuregulowana pozostaje sprawa Kamienicy Gdańskiej. W ubiegłym roku dzięki pomocy dobrych ludzi, udało nam się wspólnie z Romaną Rupiewicz przygotować wniosek do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na sfinansowanie jej remontu. Został wysoko oceniony, ale ostatecznie środków dla nas zbrakło, ponieważ były ważniejsze zabytki w Polsce, niż nasza Gdańska. Od strony merytorycznej wniosek jest nadal kompletny i aktualny. Być może został złożony w ostatnim naborze, a więc liczmy, że uda się uzyskać dofinansowanie.
W dzwonnicy ma być miejsce na centrum informacji turystycznej, i jakieś bliżej nie określone muzeum. Planuje się na tą inwestycję pozyskać środki zewnętrzne. O przeznaczeniu dzwonnicy wielokrotnie rozmawialiśmy przed wyborami. Jasne jest, że nie powinna być ona w dzierżawie, a „pracować” na rzecz gminy. Romana wpadła na pomysł, by stworzyć tam miejsce obsługi turystów. Chodziło o sprzedaż biletów na Górę Trzech Krzyży i zamek. Takie rozwiązanie jest świetne, sprawdzone w wielu miejscach, a w Kazimierzu uzasadnione dodatkowo korzystną lokalizacją dzwonnicy, na dojściu do obu obiektów. Pozwoliłoby na zmniejszenie liczby pracowników, stworzenie dla nich zaplecza socjalnego, poprawienie komfortu turystów poprzez stworzenie w miejscu parkingu terenu zielonego oraz udostępnienie w centrum miasta toalety. Wszystko to można robić stopniowo. Nie jest najlepszym pomysłem wydatkowania w dzwonnicę środków unijnych, bo zaraz pojawi się problem dochodowości, a wiemy jakie przychody generuje zamek i Góra Trzech Krzyży, i szkoda by było je stracić. Do uruchomienia kasy biletowej wielkie nakłady nie są potrzebne. Stan techniczny budynku też nie jest najgorszy, a w zestawieniu z Kamienicą Gdańską czy strażnicą jest wręcz bardzo dobry.
Opracowanych dokumentacji w Urzędzie jest mnóstwo. Kolejnych tomów stale przybywa, tak że brakuje miejsca na ich przechowywanie. Część już poszła do kosza. Mijają lata, stale tworzone są nowe. Stare tracą ważność. A wizje pozostają tylko na papierze...
Ciekawą jest też uchwała w sprawie wyrażenia zgody na umorzenie należności przypadających Gminie Kazimierz Dolny. Chodzi o dług powstały z tytułu dzierżawy Jatek. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie komornicze. Jego skuteczność jest niewielka, wobec czego Gmina poczyniła starania, by należność spróbować ściągnąć od córki dłużnika, której darował połowę udziałów w nieruchomości gruntowej. Wobec takiego kroku, córka dłużnika zaproponowała ugodę. Wypłaci gminie 46 000 zł, a w zamian Gmina wycofa pozew z sądu. Ale o jaki dług chodzi? Z uchwały tego się nie dowiemy, choć jest to najważniejsza w tym wszystkim informacja. Od Burmistrza wiem, że chodzi o kwotę 60 307zł. Argumentację przemawiającą za umorzeniem długu można sprowadzić do powiedzenia „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”. Warto zastanowić się, jak można było dopuścić do powstania takiego długu, a wiemy, że podobnych spraw w Kazimierzu nie brakuje.
Na koniec coś optymistycznego. Gmina planuje wykupić udziały w dwóch działkach w Bochotnicy, na których znajduje się dawny kamieniołom komorowy, popularnie zwany grotami. Jest to jeden z najcenniejszych obiektów przyrodniczych w skali całej Polski. Stanowi stanowisko dokumentacyjnie, z wyraźną granicą pomiędzy erami mezozoiczną i kenozoiczną, ale także znajduje się w nim jedno z największych w kraju zimowisk nietoperzy. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie przeprowadziła już szereg prac zabezpieczających, zatem w najbliższym czasie Gmina nie będzie musiała na utrzymanie tego obiektu przeznaczać znacznych środków finansowych. Większość udziałów posiada ANR, a więc prawdopodobnie uda się je przejąć nieodpłatnie. Najważniejsze, że stan własnościowy tego niezwykle cennego obiektu, który w przyszłości może stać się ciekawą atrakcją, zostanie ostatecznie uregulowany. Dotychczas Gmina wyzbywała się majątku, również w obecnej kadencji, i też z tego powodu to działanie zasługuje na szczególne uznanie.
Dla wszystkim, którzy w poniedziałek i środę posiadają w godzinach popołudniowych odrobinę wolnego czasu, polecam spotkania z Radnymi i Burmistrzem na komisji i sesji. By żyło się lepiej...
KW
Komentarze
Wlasnie ja o pozyczce.
Yhh ta warszafka ja mi mnie moje
Trzeba Pana Guza zapytać.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.