"Bajka o Królu, który jest nagi"
Po raz kolejny kręcona jest w Kazimierzu na żywo stara jak świat bajka „O królu, który jest nagi”. Kto nie zna.... polecam współczesne NOWE wydanie w wersji Konrada Kucza-Kuczyńskiego „NOWE W STARYM KAZIMIERZU”. [„BRULION KAZIMIERSKI” NR 11]
Z wielkim bólem i przerażeniem przeczytałam artykuł pana K.K. Kuczyńskiego w ostatnim Brulionie. Doprawdy trudno uwierzyć, że autor tego artykułu wybrał Kazimierz, jako miejsce, w którym próbuje zamieszkać i to na ironię w starym domu. Dlaczego wybiera właśnie to miejsce, skoro nie czuje i nie ceni sobie jego uroku, i swoimi działaniami niszczy atmosferę starego Kazimierza, która zachwyca, cieszy i przyciąga wielu. Szydzi z działań architektów, którzy ostrożnie, z wielką odpowiedzialnością podejmują, nie łatwe, wymagające wielkiego wyczucia i ogromnej wiedzy – znawstwa, projektowanie nowych obiektów i przebudowę dotychczasowych zabudowań, starając się wpisywać je w zachowaną materię miejsca, nie niszcząc specyficznego klimatu. Nazywa to „uciekaniem w łatwe, fałszywe historyzmy i stylizacje bezpieczne, „kazimierskie”.
SZOK co ten człowiek robi w Kazimierzu .....? i to architekt ... ?!
Jako przykłady tego, co mu się tutaj najbardziej podoba autor przytacza, zaistniałe próby nowoczesnej architektury „z wysokiej półki”, takie jak: dom Kuryłowiczów, pawilon sanitarny nad Wisłą, Faktoria Angielska, blok „Batorego” Bogdana Lacherta, nowe muzeum i - najstraszniejsze, niszczące Kazimierz koromysła budowlane, które po prostu nie pasują do tego miejsca. Postawiła je tutaj, proporcjonalna do wielkości tych obiektów, arogancja „wielkich” „wszystkomogących”.
Jest przecież tyle miejsc w Polsce i na świecie, gdzie dużo taniej i bez żadnych przeszkód można budować co się komu podoba, oraz odważnie inwestować, gdzie odkryta i ukryta nowoczesna architektura, której pan K. K. Kuczyński jest zagorzałym wielbicielem i propagatorem, nie burzy harmonii miejsca, nie budzi sprzeciwów, a wręcz przeciwnie, cieszy się wielkim uznaniem.
Dlaczego więc, wbrew woli mieszkańców i dotychczas obowiązujących zachowań budowlanych i konserwatorskich, autor artykułu-pan K. K. Kuczyński; projektant - Bolesław Stelmach; oraz inwestor – Zana House forsują właśnie na terenie Kazimierza gigantyczną w skali inwestycję, o zabudowie 16 000 m², trzykrotnie większej niż dotychczas największy w Kazimierzu hotel „Król Kazimierz” o zabudowie 6 000 m², która udusi Kazimierz i zdewastuje jedno z najpiękniejszych miejsc - do tej pory wyjątkowo chronione rygorystycznymi ograniczeniami konserwatorskimi i krajobrazowymi - przedpole kazimierskiego kamieniołomu i otwartej na Wisłę i Janowiec przestronnej przestrzeni.
Jest w tym działaniu jakieś okrucieństwo, jakaś perfidna przewrotność – wybieracie, właśnie, cudem zachowany, stary piękny Kazimierz a w nim jedno z ostatnich najpiękniejszych miejsc, którego do tej pory nikomu nie udało się ruszyć, tylko po to, aby łamiąc wszystkie dotychczasowe bariery chroniące to MIEJSCE postawić na nim betonowy giga - bunkier „BOŻEJ MĘKI”.
Wybieracie KAZIMIERZ ?! Dlaczego nie Opole Lubelskie, Poniatową, Karczmiska albo Zwoleń ????, gdzie królowała i króluje wasza dewiza „RÓBTA CO CHCETA”. Gdzie piękna waszej wspaniałej nowej współczesnej architektury, nie będziecie musieli ukrywać pod ziemią i przykrywać sadem jabłkowym. Czy naprawdę chcecie nam zafundować „NOWY” Kazimierz, w którym wszystko można, z fascynującą wizją nieznanych dotychczas efektów gigantycznej architektury niewidzialnej, ale za to „zapamiętywalnej” - jak pisze autor artykułu - „której zawsze szukamy w natłoku architektury, którą widać, a której nie chcemy szczególnie w Kazimierzu”.
Jest miejsce na naszym globie na to co wielkie i nowoczesne. Pozwólmy, aby zachowało się też to co stare i kameralne. Nie niszczmy Kazimierza.
P.S. Prośba do autora „NOWE W STARYM KAZIMIERZU”: niech się Pan najpierw nauczy „odejmować” zanim Pan coś jeszcze „doda” w Kazimierzu. Jak się Panu uda „odjąć” to co Pan już „dodał”, to niech Pan sobie buduje, co Pan tylko zechce, nawet na Małym Rynku.
W architekturze tego kalibru, o której tu mówimy, eksperymenty nie istnieją nie można „odjąć” Domu Prasy w Kazimierzu ani Pałacu Kultury w Warszawie ani naszego „Batorego” nie da się spławić Wisłą do morza…
Jest wiele wymyślnych nowych kluczy do nowoczesnych zamków, ale nie otworzysz nimi starej bramy - nie pasują.
Magicznym wytrychem, który otwiera wszystko, włamując się tam gdzie nie ma właściwego klucza, jest „wielki pieniądz” i magia „wielkich” nazwisk - nagiego króla...
Pytam wszystkich zainteresowanych: Co może przeciwstawić działaniom bezdusznego, nic nieczującego „wielkiego” pieniądza? Pieniądza, który może wszystko kupić, wszystko sprzedać, wszystko ukryć… i .... Czy tylko jeszcze większy pieniądz? Czy są jeszcze jakieś inne wyższe wartości do których można się odwołać ?
JAKIE ?
Czy naprawdę wszystko musi zostać zniszczone, zanim nauczymy się wybierać dobro...?
-Kacha Siemińska.
Komentarze
Zauważ, że przytaczam tresci z ksiazki, która ma doskonałe recenzje . Ksiażka ta opisuje problematykę, która wypelnia :""Bajka o Królu, który jest nagi" "
Autor zaczyna o Zakopanem, o kt orym napisal ; "''Z Zakopanego można by uczynić rezerwat krajowej tandety, kiczu i badziewia i przywozić do niego turystów z zagranicy, by zobaczyli coś naprawdę egzotycznego''
Podobne akcenty sa w artykule z Brulionu:"
To wiemy i uciekamy w łatwe, chociaż czesto fałszywe historyzmy i stylizacje, oczywiście te bezpieczne " kazimierskie">
W Zakopanem sa tysiące stlizacji bezpiecznie " zakopiańskie">
Mnie dziwi, że p. Filip Springier otrzymuje tyle minusów od NASZYCH kazimierskich ZNAWCÓW, a przecież On jest uznanym autorytetem tej problematyki.
Ten cytat z BRULIONU KAZIMIERSKIEGO NR 11
"Kazimierz Dolny niezbyt chętnie przyjmuje w swoim unikalnym pejzażu nowa wspołczesną architekturę. To wiemy i uciekamy w łatwe, chociaż czesto fałszywe historyzmy i stylizacje, oczywiście te bezpieczne " kazimierskie" Stad ilość nowego jezyka architektoniczn ego jest tu niewielka. Kazdy nowy przybysz jest bacznie obserwowany" i dalej cytuje @ Kacha.
Wracam do artykułu :" falszywe historyzmy i stylizacje ....... oczywiście te bezpieczne " kazimierskie'"
jest jakby z tej ksiazki.
We wstępie możemy przeczytać "„Nie pamiętam lekcji plastyki z podstawówki. Z każdym innym przedmiotem mam związane jakieś wspomnienia”. Ja mam wrażenie że ta książka, może nie w podstawówce, ale już w gimnazjum tak, powinna być lekturą obowiązkową. "
„Wanna z kolumnadą” Filipa Springera to pasjonująca opowieść autora o planowaniu przestrzennym w naszym kraju.
Tuż przed wojną Polska miała jeden z najlepszych systemów planowania przestrzennego w Europie! Wiele krajów brało z nas przykład. Po wojnie jednak system został scentralizowany i odszedł w zapomnienie. Dziś już nikt nie planuje ani centralnie ani przestrzennie. Panuje u nas jeden wielki chaos.
Autor uparł się jednak i postanowił znaleźć w tym szaleństwie jakąś metodę. Przemierzył Polskę wszerz i wzdłuż, obserwując planowanie przestrzenne w naszym kraju. I tak z pozornie mało interesującego, nudnego zagadnienia, powstała intrygująca opowieść o naszym kraju i jego ludziach, którzy tworzą naszą rzeczywistość. Trochę straszna, ale i czasami zabawna.
„Wanna z kolumnadą” to historia o ładzie przestrzennym, czyli o czymś, „o czym każdy w Polsce słyszał, ale nikt od dawna tego nie widział”."
''Z Zakopanego można by uczynić rezerwat krajowej tandety, kiczu i badziewia i przywozić do niego turystów z zagranicy, by zobaczyli coś naprawdę egzotycznego''
Naprawdę chcesz GADAĆ o problemie ?
Giganty to może w Nowym Yorku albo w Warszawie? Nie trzeba tam ich budować w formie ukrytych schronów przeciw atomowych.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.