"Bajka o Królu, który jest nagi"

Oceń ten artykuł
(12 głosów)

Po raz kolejny kręcona jest w Kazimierzu na żywo stara jak świat bajka „O królu, który jest nagi”. Kto nie zna.... polecam współczesne NOWE wydanie w wersji Konrada Kucza-Kuczyńskiego „NOWE W STARYM KAZIMIERZU”. [„BRULION KAZIMIERSKI” NR 11]

Z wielkim bólem i przerażeniem przeczytałam artykuł pana K.K. Kuczyńskiego w ostatnim Brulionie. Doprawdy trudno uwierzyć, że autor tego artykułu wybrał Kazimierz, jako miejsce, w którym próbuje zamieszkać i to na ironię w starym domu. Dlaczego wybiera właśnie to miejsce, skoro nie czuje i nie ceni sobie jego uroku, i swoimi działaniami niszczy atmosferę starego Kazimierza, która zachwyca, cieszy i przyciąga wielu. Szydzi z działań architektów, którzy ostrożnie, z wielką odpowiedzialnością podejmują, nie łatwe, wymagające wielkiego wyczucia i ogromnej wiedzy – znawstwa, projektowanie nowych obiektów i przebudowę dotychczasowych zabudowań, starając się wpisywać je w zachowaną materię miejsca, nie niszcząc specyficznego klimatu. Nazywa to „uciekaniem w łatwe, fałszywe historyzmy i stylizacje bezpieczne, „kazimierskie”.

SZOK co ten człowiek robi w Kazimierzu .....? i to architekt ... ?!

Jako przykłady tego, co mu się tutaj najbardziej podoba autor przytacza, zaistniałe próby nowoczesnej architektury „z wysokiej półki”, takie jak: dom Kuryłowiczów, pawilon sanitarny nad Wisłą, Faktoria Angielska, blok „Batorego” Bogdana Lacherta, nowe muzeum i - najstraszniejsze, niszczące Kazimierz koromysła budowlane, które po prostu nie pasują do tego miejsca. Postawiła je tutaj, proporcjonalna do wielkości tych obiektów, arogancja „wielkich” „wszystkomogących”.

Jest przecież tyle miejsc w Polsce i na świecie, gdzie dużo taniej i bez żadnych przeszkód można budować co się komu podoba, oraz odważnie inwestować, gdzie odkryta i ukryta nowoczesna architektura, której pan K. K. Kuczyński jest zagorzałym wielbicielem i propagatorem, nie burzy harmonii miejsca, nie budzi sprzeciwów, a wręcz przeciwnie, cieszy się wielkim uznaniem.

Dlaczego więc, wbrew woli mieszkańców i dotychczas obowiązujących zachowań budowlanych i konserwatorskich, autor artykułu-pan K. K. Kuczyński; projektant - Bolesław Stelmach; oraz inwestor – Zana House forsują właśnie na terenie Kazimierza gigantyczną w skali inwestycję, o zabudowie 16 000 m², trzykrotnie większej niż dotychczas największy w Kazimierzu hotel „Król Kazimierz” o zabudowie 6 000 m², która udusi Kazimierz i zdewastuje jedno z najpiękniejszych miejsc - do tej pory wyjątkowo chronione rygorystycznymi ograniczeniami konserwatorskimi i krajobrazowymi - przedpole kazimierskiego kamieniołomu i otwartej na Wisłę i Janowiec przestronnej przestrzeni.

Jest w tym działaniu jakieś okrucieństwo, jakaś perfidna przewrotność – wybieracie, właśnie, cudem zachowany, stary piękny Kazimierz a w nim jedno z ostatnich najpiękniejszych miejsc, którego do tej pory nikomu nie udało się ruszyć, tylko po to, aby łamiąc wszystkie dotychczasowe bariery chroniące to MIEJSCE postawić na nim betonowy giga - bunkier „BOŻEJ MĘKI”.

Wybieracie KAZIMIERZ ?! Dlaczego nie Opole Lubelskie, Poniatową, Karczmiska albo Zwoleń ????, gdzie królowała i króluje wasza dewiza „RÓBTA CO CHCETA”. Gdzie piękna waszej wspaniałej nowej współczesnej architektury, nie będziecie musieli ukrywać pod ziemią i przykrywać sadem jabłkowym. Czy naprawdę chcecie nam zafundować „NOWY” Kazimierz, w którym wszystko można, z fascynującą wizją nieznanych dotychczas efektów gigantycznej architektury niewidzialnej, ale za to „zapamiętywalnej” - jak pisze autor artykułu - „której zawsze szukamy w natłoku architektury, którą widać, a której nie chcemy szczególnie w Kazimierzu”.

Jest miejsce na naszym globie na to co wielkie i nowoczesne. Pozwólmy, aby zachowało się też to co stare i kameralne. Nie niszczmy Kazimierza.

P.S. Prośba do autora „NOWE W STARYM KAZIMIERZU”: niech się Pan najpierw nauczy „odejmować” zanim Pan coś jeszcze „doda” w Kazimierzu. Jak się Panu uda „odjąć” to co  Pan już „dodał”, to niech Pan sobie buduje, co Pan tylko zechce, nawet na Małym Rynku.

W architekturze tego kalibru, o której tu mówimy, eksperymenty nie istnieją nie można „odjąć” Domu Prasy w Kazimierzu ani Pałacu Kultury w Warszawie ani naszego „Batorego” nie da się spławić Wisłą do morza…

Jest wiele wymyślnych nowych kluczy do nowoczesnych zamków, ale nie otworzysz nimi starej bramy - nie pasują.

Magicznym wytrychem, który otwiera wszystko, włamując się tam gdzie nie ma właściwego klucza, jest „wielki pieniądz” i magia „wielkich” nazwisk - nagiego króla...

Pytam wszystkich zainteresowanych: Co może przeciwstawić działaniom bezdusznego, nic nieczującego „wielkiego” pieniądza? Pieniądza, który może wszystko kupić, wszystko sprzedać, wszystko ukryć… i .... Czy tylko jeszcze większy pieniądz? Czy są jeszcze jakieś inne wyższe wartości do których można się odwołać ?

JAKIE ?

Czy naprawdę wszystko musi zostać zniszczone, zanim nauczymy się wybierać dobro...?

-Kacha Siemińska.

Czytany 4410 razy

Komentarze

-3
#16 grymas50 01-09-2015 08:01
@ Anna
Zauważ, że przytaczam tresci z ksiazki, która ma doskonałe recenzje . Ksiażka ta opisuje problematykę, która wypelnia :""Bajka o Królu, który jest nagi" "
Autor zaczyna o Zakopanem, o kt orym napisal ; "''Z Zakopanego można by uczynić rezerwat krajowej tandety, kiczu i badziewia i przywozić do niego turystów z zagranicy, by zobaczyli coś naprawdę egzotycznego''
Podobne akcenty sa w artykule z Brulionu:"
To wiemy i uciekamy w łatwe, chociaż czesto fałszywe historyzmy i stylizacje, oczywiście te bezpieczne " kazimierskie">
W Zakopanem sa tysiące stlizacji bezpiecznie " zakopiańskie">
Mnie dziwi, że p. Filip Springier otrzymuje tyle minusów od NASZYCH kazimierskich ZNAWCÓW, a przecież On jest uznanym autorytetem tej problematyki.
+5
#15 Anna 31-08-2015 21:31
"Na koniec" ??? Szkoda....tak fajnie gadasz sam ze sobą.
-4
#14 grymas50 31-08-2015 16:00
Na koniec o ksiażce
Ten cytat z BRULIONU KAZIMIERSKIEGO NR 11
"Kazimierz Dolny niezbyt chętnie przyjmuje w swoim unikalnym pejzażu nowa wspołczesną architekturę. To wiemy i uciekamy w łatwe, chociaż czesto fałszywe historyzmy i stylizacje, oczywiście te bezpieczne " kazimierskie" Stad ilość nowego jezyka architektoniczn ego jest tu niewielka. Kazdy nowy przybysz jest bacznie obserwowany" i dalej cytuje @ Kacha.
Wracam do artykułu :" falszywe historyzmy i stylizacje ....... oczywiście te bezpieczne " kazimierskie'"
jest jakby z tej ksiazki.
-4
#13 grymas50 31-08-2015 15:58
"Ta książka to smutna opowieść o brzydocie polskiej. O polskim niedasizmie i grupach nacisku czy interesu. To opowieść o pastelowych blokach, nowych przedmieściach tonących w błocie bez dojazdu do centrum, o psuciu krajobrazu i loklanego biznesu olbrzymimi brzydalami, zabijaniu i uciekaniu od rzek, opłotowywaniu, zasłanianiu szmatami budynków i śmieceniu generalnie. To opowieść o ludziach którzy w swej ignorancji lub zaślepieniu zyskiem ignorują, łamią i śmieją się z prawa, publicznego dobra i mieszkańców - obywateli. O braku regulacji, o braku estetyki, o braku nadziei. Ale jest w tym zbiorze reportaży i pozytywny element. To ludzie którzy się na to nie godzą, którzy chcą, którzy robią, wbrew zastanej sytuacji, rzucanym kłodą pod nogi i brakiem widocznych efektów. „– Nie moż­na się znie­chę­cać, trze­ba na­pie­przać – mówi nie­wzru­szo­ny. – In­a­czej nic się nie zmie­ni.”

We wstępie możemy przeczytać "„Nie pa­mię­tam lek­cji pla­sty­ki z pod­sta­wów­ki. Z każ­dym in­nym przed­mio­tem mam zwią­za­ne ja­kieś wspo­mnie­nia”. Ja mam wrażenie że ta książka, może nie w podstawówce, ale już w gimnazjum tak, powinna być lekturą obowiązkową. "
-4
#12 grymas50 31-08-2015 15:51
"
„Wanna z kolumnadą” Filipa Springera to pasjonująca opowieść autora o planowaniu przestrzennym w naszym kraju.

Tuż przed wojną Polska miała jeden z najlepszych systemów planowania przestrzennego w Europie! Wiele krajów brało z nas przykład. Po wojnie jednak system został scentralizowany i odszedł w zapomnienie. Dziś już nikt nie planuje ani centralnie ani przestrzennie. Panuje u nas jeden wielki chaos.

Autor uparł się jednak i postanowił znaleźć w tym szaleństwie jakąś metodę. Przemierzył Polskę wszerz i wzdłuż, obserwując planowanie przestrzenne w naszym kraju. I tak z pozornie mało interesującego, nudnego zagadnienia, powstała intrygująca opowieść o naszym kraju i jego ludziach, którzy tworzą naszą rzeczywistość. Trochę straszna, ale i czasami zabawna.

„Wanna z kolumnadą” to historia o ładzie przestrzennym, czyli o czymś, „o czym każdy w Polsce słyszał, ale nikt od dawna tego nie widział”."
-4
#11 grymas50 31-08-2015 15:43
"Podhale - najbrzydszy region Polski? "Zgniłą wiśnią na tym zepsutym torcie jest Zakopane"
''Z Zakopanego można by uczynić rezerwat krajowej tandety, kiczu i badziewia i przywozić do niego turystów z zagranicy, by zobaczyli coś naprawdę egzotycznego''
-3
#10 grymas50 31-08-2015 08:31
Gdziejsik czytalem, że w centrum Paryża powstało cosik, co sie nawet Królowi " Słońce" nie śniło.
-5
#9 grymas50 30-08-2015 16:10
Cytuję aa:
Jeszcze trochę i pan prof. zaproponuje a prezes zalobbuje za biedronką na rynku... to przecież takie nowoczesne i postępowe...

Naprawdę chcesz GADAĆ o problemie ?
+10
#8 rrrrr 30-08-2015 11:48
Piękny teks ale dlaczego Pani chce wrabiać: "Opole Lubelskie, Poniatową, Karczmiska albo Zwoleń" w manifesty artystyczno-architektoniczne i "język architektury współczesnej" zrozumiały chyba jedynie dla pana prof. KKK i dr. Stelmacha. Czym mieszkańcy tych miejscowości zawinili?
Giganty to może w Nowym Yorku albo w Warszawie? Nie trzeba tam ich budować w formie ukrytych schronów przeciw atomowych.
+7
#7 aa 30-08-2015 07:37
Jeszcze trochę i pan prof. zaproponuje a prezes zalobbuje za biedronką na rynku... to przecież takie nowoczesne i postępowe...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież