Głos w sprawie seminarium - Jarek Bartoszek
Nazywam się Jarek Bartoszek. Pewnie nie wszyscy mnie znają dlatego słowem wstępu pozwolę sobie na parę słów o sobie. Z Kazimierzem Dolnym związany jestem od 12 lat, na stałe mieszkam tu od 5 a sprawami miasta interesuje się od 2. Jestem klasycznym przypadkiem, jak ja to mówię, kazimierskiego paradoksu, kocham to miasto ale i nienawidzę jednocześnie, zachwycam się nim i brzydzę zarazem. Chyba tylko nieliczni potrafią to zrozumieć ale dziś to nie jest ważne. Na co dzień pracuję w Puławach a zaocznie, wieczorowo i weekendowo prowadzę mikro działalność z zakresu aktywnej turystyki i wypoczynku na terenie Kazimierza i okolic. Ostatnio usłyszałem o sobie, że jestem biegowym aktywistą. Może być. Ale tyle o mnie. W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w sympozjum pod przewrotnym tytułem „Kazimierz Dolny stolicą polskiego piękna - rewitalizacja”. Kilka mniej lub bardziej ciekawych eksperckich wykładów. Niektóre wygłoszone takim językiem, że wstyd przyznać – nic nie zrozumiałem. Na koniec mniej lub bardziej rzeczowa dyskusja – standardowe spotkanie naukowców. Było o historii miasta, sposobach finansowania inwestycji, pomysłach na zagospodarowanie miejskiej przestrzeni. Wytykano błędy i przestrzegano. Kłócono się, rozmawiano. Czy wnioski zostały wyciągnięte? Nie wiem.
Ale moim zdaniem zabrakło podstaw do całej tej dyskusji. Pozwólcie Państwo, że przedstawię swój subiektywny pogląd na sprawę. Wiem, nie mam wykształcenia ani doświadczenia w kierunku urbanistyki, architektury ale widzę, patrzę, obserwuję i wyciągam wnioski. Poza tym chyba mam jeszcze coś czego wiele osób związanych z Kazimierzem już nie ma. Po pierwsze jeszcze mi się coś chce a po drugie chyba nadal mam świeże spojrzenie na miasto. Zacznijmy od początku. Dlaczego napisałem, że sympozjum było pod przewrotnym tytułem? Kazimierz Dolny stolicą polskiego piękna? Odważna teza. Dlaczego. Bo co to jest piękno? W dodatku polskie. No właśnie. To jest tak pojemne słowo, że można napisać o jego znaczeniu oddzielny referat. Dlatego dla opisu piękna w Kazimierzu posłużę się pytaniami. Czy Kazimierz jest piękny? No zależy gdzie spojrzeć. To może bardziej szczegółowo: Czy Fara po generalnym remoncie jest piękna? No jest. Ale ja powiem, że kiedyś była piękniejsza. Kiedy? Kiedy jej dach pokrywała dachówka ręcznie wypalana co powodowało, że mieliśmy naturalnie wyglądającą mozaikę kilkunastu odcieni pomarańczowego koloru. Teraz wygląda inaczej. Ładnie ale chyba nie pięknie… Kolejne pytanie. Czy Kamieniołom, który ostatnio budzi takie emocje jest piękny? Ktoś powie, że teraz jest piękny bo jest jesiennie kolorowy. A ja powiem, że był piękniejszy kiedy jego biała jak śnieg ściana rozświetlała okoliczny krajobraz nadając całości specyficznej surowości i dramaturgii… Teraz jest to miejsce zarastające chaszczami. Za pięć lat czy tego chcemy czy nie będzie to zwykła zielona górka… Czy sławny na cały świat Wąwóz Korzeniowy jest piękny? No jest! Przecież to perła w kazimierskiej koronie. Wszyscy wiemy jak tam jest albo… Było. Wąwóz Korzeniowy był piękny. Był piękny 20 lat temu. Teraz jest zniszczony. Zadeptywany i dewastowany każdym następnym meleksem podjeżdżającym pod Korzeniową. Jedno z niewielu w Kazimierzu tak mocno eksploatowanych miejsc, że rodowici Kazimierzacy, którzy odwiedzają go teraz po kilkunastu latach nie bycia w nim po prostu go nie poznają! Proszę mi wierzyć, że za 5 – 10 – 15 lat Korzeniowy przestanie istnieć… Czy świeżo wyremontowana ul. Krakowska jest piękna? No tak! Przecież to obecnie najbardziej reprezentacyjna ulica miasta. Podobno najlepsze pensjonaty i najokazalsze wille są właśnie pod tym adresem. A ja powiem Państwu, że byłaby piękniejsza gdyby jej nawierzchnia była wykonana z prawdziwego bruku a nie losowo przywiezionego kamienia… Od razu widać, że kładli to dyletanci nie mający zielonego pojęcia o brukowanych traktach! I to ulicę Krakowską po prostu szpeci! Pozwólcie, że pierwsze pytanie zadam ponownie. Czy Kazimierz Dolny jest piękny?
Po co zadałem te wszystkie pytania? W pracy zawodowej jestem menadżerem. Podstawową rzeczą z którą musi się zmagać każdy menadżer jest zmiana. Zdanie „Jedyną stałą w życiu jest zmiana.” powinien znać każdy. Co w takim wypadku powinien robić dobry menadżer: zarządzać zmianą. Zmienia się też Kazimierz. Jako miasto, przestrzeń, miejsce, ludzie. Czynniki zmian są różne. Upływający czas, działania przyrody czy eksploatacja przez człowieka. Setki lat temu Kamieniołomu nie było. Jeszcze w XVIIIw. Mały Rynek był placem poza granicami miasta, wiek temu w połowie okien świeciły się szabasowe świece a 20 lat temu nie było wału przeciwpowodziowego nad Wisłą… Na część czynników mamy wpływ na część nie ale musimy zawsze zmianami zarządzać! Również a może w naszym przypadku przede wszystkim w zakresie piękna naszego miasta. Dlaczego? Bo u nas jak na razie jest tak, że Kazimierz Dolny to miasto turystyczne, które żyje z turystów i ze swojego piękna. Ktoś powie: Przecież to oczywista oczywistość. I ma rację. Tylko jak my chcemy rewitalizować nasze miasto, chronić je przed destrukcyjnymi inwestycjami typu Zana Hause? Powyższe przykłady pokazują jasno, że nadal w naszym mieście nikt tym nie zarządza. Organy państwowe nie działają. Brak jest jakiejkolwiek wizji. Nie ma menadżera… Czemu nikt nie przeciwdziała dewastacji Korzeniowego? Kto pozwolił na postawienie architektonicznego koszmaru na wylocie Małachowskiego? Kto odebrał niespełniającą żadnych wymogów nawierzchnię ul. Krakowskiej? Kto pozwolił na wycięcie drzew w jarze na rogu Słonecznej i Czerniaw? Takie przykłady można mnożyć. Miało być pięknie a wyszło jak zwykle. I wiem, zaraz pojawią się głosy, że potrzeba pieniędzy. Czy na pewno? W powyższych przypadkach pieniądze nie były potrzebne. Wystarczy tylko albo aż działanie zgodne z literą prawa i równe traktowanie wszystkich tymi właśnie przepisami. Brakuje narzędzi? Chyba nasza rada jest po to aby dyskutować, szukać rozwiązań i uchwalać uchwały, które będę Burmistrzowi takie narzędzia dawać albo zmuszać go do działania. A co będzie jak pieniądze będą? No właśnie! Bez wizji, planu, dobrego menadżera pieniądze jeszcze bardziej zepsują to miasto! Dlatego spotykajmy się, dyskutujmy, kłócimy się o to co zrobić z Kamieniołomem, co zrobić by taka inwestycja jak Zana Hause nie doszła do skutku, jak chronić miasto przed niekontrolowaną rozbudową. I zmuszajmy władze do działania!
A na koniec zadam ostatnie pytanie. Czy Wąwóz Cmentarny z przerzuconym nad nim największym kazimierskim mostem jest piękny? Jest. To jedno z wielu niesamowicie klimatycznych miejsc w naszym mieście. Tylko, że dziś boję się tam pójść bo właśnie teraz odwiedzający „kazimierską górkę” bawią się w grę kto z grobów swoich bliskich więcej wrzuci śmieci do dołu… A na wiosnę znów grupka wariatów ze mną na czele będzie musiała go posprzątać żeby przywrócić mu blask. Czy do tego aby Cmentarny był piękny potrzebne są pieniądze? Nie. Do tego potrzebna jest edukacja i zmiana nastawienia większej części mieszkańców naszego miasta. Ale to temat na oddzielny artykuł.
Jarek Bartoszek.
Komentarze
Powiem Panu, że jeden z nich byl NIEZWYKLY. Traktowal o Wisle i przynależnych jej miejscach. Referujacy - mieszkaniez Krakowa - skwitował ten fakt: " Kazimierz winien być perełką w organizowaniu masowego aktywnego wypoczynku. Mowil, że jest to miejsce WYJATKOWE pod tym wzgledem. Znając Pana aktywność w tego rodzaju wydarzeniach , jest NIEODZOWNYM nawiązenie kontaktu z referentem.
Pisze Pan o wawozie na cmentarzu. Niedługo SPRAWDZIAN. / 1 listopad/
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.