Zapiski z codzienności 29 października - 28 listopada 2015

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/68496-mit-demokratycznych-wyborow-w-polsce

29 października -28 listopada 2015

Zapiski z codzienności

23 października 2015-Relacja z seminarium poświęconego rewitalizacji Kazimierza Dolnego.

Mimo, że minęło już ponad miesiąc od tego seminarium, chciałbym jednak wtrącić jeszcze swoje trzy grosze do rozmów na jego temat. Minęło kilka tygodni i nic nowego w naszym sennym miasteczku już się nie zdarzyło.

Idzie zima, a wkrótce święta. Te fakty są teraz dla mieszkańców najważniejsze –przygotować się do walki z zimnem, zebrać kasę na świąteczne zakupy i w spokoju przetrwać ciemny czas. Wojna odgrywa się gdzieś daleko, budowa szkoły postępuje, śniegu jeszcze nie ma, więc co tam jakieś rewitalizacje, albo prace nad wizją na miasteczko, do którego z wiosną i tak tłumnie przyjadą turyści.

„Fit for where” –sterowanie wyprzedzające, przewidujące gdzie obiekt będzie się znajdował, jeśli podejmiemy pewne kroki związane z jego sterowaniem…

W piątek, 23-go października uczestniczyłem w seminarium, które odbyło się z inicjatywy pani dr. Romany Rupiewicz –energicznej, młodej przewodniczącej Samorządu Mieszkańców

w Kazimierzu Dolnym. To wspaniałe spotkanie, które po raz pierwszy od 25 lat poruszyło najbardziej istotne, kazimierskie problemy: brak wizji na miasteczko, na jego funkcjonowaniei wreszcie brak woli na rewitalizację miasta, które na naszych oczach rozsypuje sięi biednieje coraz bardziej.

Seminarium rozpoczęło się kilkanaście minut po 14-ej. Obecnych było w sumie około 70 osób. Sala konferencyjna w „Sarpie” zapełniona była zaledwie trochę więcej niż w połowie, co zważywszy, iż było kilkunastu (10-ciu) prelegentów i kilkoro organizatorów spotkania, stanowi niezbyt imponującą liczbę. Ranga seminarium byłaby zapewne znacznie większa gdyby gości było nieco więcej, zwłaszcza mieszkańców miasteczka.

Powtórzę tutaj za stroną:

http://www.kazimierzdolny.pl/news/kazimierz-dolny-stolica-polskiego-piekna---rewitalizacja/26811.html

jaki był program spotkania:
Godz. 14.00 – Powitanie gości i mieszkańców gminy Kazimierz Dolny -mgr inż. Andrzej Pisula, burmistrz Kazimierza Dolnego.
Godz. 14.10 – Rewitalizacja w XXI wieku czyli proces przemian z aktywnym udziałem społeczności lokalnej -dr Bogumiła Krystek – Kucewicz (Departament Polityki Przestrzennej, Wydział Rozwoju Miast, Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju)
Godz. 14.30 – Społeczne problemy rozwoju Kazimierza Dolnego -dr Waldemar Siemiński (Politechnika Warszawska, Instytut Gospodarki Przestrzennej i Mieszkalnictwa)
Godz. 14.50 – Kazimierz Dolny stolicą polskiego piękna /prof. dr hab. Jeremi Królikowski (SGGW, Katedra Sztuki Krajobrazu)
Godz. 15.10 – Obszar kamieniołomu w Kazimierzu Dolnym – problemem czy wyzwaniem w procesie rewitalizacji /prof. dr hab. Dobrosław Bagiński (KUL, Instytut Architektury Krajobrazu)
Godz. 15.30 – Przestrzeń Małego Rynku w Kazimierzu Dolnym – historia i teraźniejszość/mgr inż. arch. Tadeusz Michalak (Towarzystwo Przyjaciół Miasta Kazimierza Dolnego)
Godz. 15.50 – Przerwa na kawę
Godz. 16.10 – Kazimierz Dolny – miasto szans i zagrożeń/dr Dariusz Kopciowski (Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Lublinie)
Godz. 16.30 – Cyberpolis nad Wisłą/mgr Andrzej Madej (Stowarzyszenie Genius Loci)
Godz. 16.45 - Rewitalizacja starej zabudowy i uzupełnianie nowej w historycznym centrum Kazimierza Dolnego/mgr inż. arch. Barbara Jezierska (Oddział Warszawski SARP)
Godz. 17.00 – Ład wartości podstawą ładu przestrzennego w Kazimierzu Dolnym. Perspektywy i zagrożenia/mgr inż. Waldemar Deska (Stowarzyszenie Genius Loci)
Godz. 17.15 – Zarządzanie przestrzenią publiczną i wartość dodana do obiektów zabytkowych w Kazimierzu Dolnym/mgr Alojzy Kiziniewicz (RICS Polska)
Godz. 17.30 – Podsumowanie seminarium i dyskusji/dr Romana Rupiewicz (Samorząd Mieszkańców w Kazimierzu Dolnym) .

Wszystko przebiegało sprawnie, aczkolwiek prelegenci nie mieścili się w wyznaczonych 15-stu minutach.

Spotkanie prowadził pan z sumiastymi wąsami -Prof. UAP dr hab. inż. arch. Waldemar Wawrzyniak, wykładowca z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, do którego od razu zapałałem sympatią, zwłaszcza, że jego bardzo celne, krytyczne wypowiedzi trafiały w dziesiątkę, torpedując przygotowywaną przez Zana House inwestycję na Krakowskiej. Wspomniał przy tym o Herbercie i jego „Narcyzie”… Szkoda, że spotkania nie zaszczycił swoją obecnością autor projektu inwestycji. Bał się zapewne, a może zbyt był zajęty biznesem?

PRECZ Z ARCHITEKTURĄ „NOWOCZESNĄ”!

Nie będę tutaj rozwodził się nad treścią poszczególnych wypowiedzi –stwierdzę tylko, że całe spotkanie to była to dla mnie ucztą duchowa i za tę ucztę dziękuję szczególnie pani dr Romanie Rupiewicz.

Ucztę tę zawdzięczam głównie wykładom pana Waldemara Siemińskiego, pana Tadeusza Michalaka i pana Jeremiego Królikowskiego. Mimo, iż spotkanie trwało wiele godzin, nie czułem czasu. Nie było nudno.

Skupię się tylko na kilku wykładach:

Na znakomitym wykładzie pana dr Waldemara Siemińskiego (Politechnika Warszawska), który w prosty i jasny sposób nakreślił rys socjologiczny naszego miasteczka.

Kazimierz Dolny się wyludnia, wkrótce pozostaną tutaj sami biedni emeryci.

Pan Siemiński (wzorem amerykańskiego biura Census http://www.census.gov/), pokazał nam, iż stan demograficzny miasta i gminy jest katastrofalny. Przez ostatnie dziesięciolecia kolejne władze gminy nie zrobiły nic, żeby powstrzymać ten trend.

Przytoczę niektóre dane z wykładu pana Siemińskiego:

-Na przestrzeni 2006 -2014 liczba ludności zmniejszyła się o 200 osób +kilkadziesiąt wymeldowanych.

-Stopa umieralności przewyższa wskaźniki urodzeń, które są coraz niższe...

-Społeczeństwo biednieje. 5,3% miejscowej społeczności to ludzie ubodzy (myślę, że cyfra ta jest znacznie, wielokrotnie zaniżona!). Ok. 300 rodzin gdzie miesięczny dochód na osobę nie przekracza 500 zł.

-Duży procent ludzi chorych, alkoholików. Ok. 150 rodzin z członkami niepełnosprawnymi.

-64 biedne rodziny wielodzietne, (które razem posiadają 151 dzieci, co jest więcej niż aktualny stan ilości dzieci w miejscowej szkole).

-Rok 2014 -14% ludzi z wyższym wykształceniem…

Pan dr. Siemiński postuluje by zadbać o dzieci, zwłaszcza o te z biednych rodzin.

I tutaj właściwie mógłbym zakończyć mój wywód:

Gdyby nasze miasteczko było bogatsze, gdyby młodzi ludzie mieli szanse na zakładanie rentownych firm i budowy domów tutaj. Gdyby w ogóle oni byli tutaj, a nie w powiecie, województwie, czy w Anglii, to nie musielibyśmy urządzać takich seminariów...

Minęło już ponad ćwierć wieku od kiedy to nasza Ojczyzna wkroczyła na „jedynie słuszną” drogę „demokracji” i „wolnego rynku”. Od wielu też lat przynależymy do „ekskluzywnego klubu bogatych”, jakim mieni się być Unia Europejska, która na dodatek „ozłaca” III RP niekończącym się potokiem „unijnych dotacji”. Mało tego! III RP nieprzerwanie rządzona jest przez „kompetentnych przywódców”, których to facjaty w większości okraszają dzisiejsze wyborcze bilbordy! I pomimo tego wszystkiego ciągle musimy „naprawiać Polskę” i ciągle biedniejemy!?.Wciąż musimy coś rewitalizować i odbudowywać.

Jak wyliczyli redaktorzy z portalu Piens.pl, statystyczny Polak w latach 2007-13 wydał średnio 1606 zł rocznie tylko po to, aby otrzymać 1368 zł tak zwanych "środków unijnych". Matematyka jest jednak nieubłagana i widać, że po zsumowaniu wszystkich kosztów odzyskania tych wpłaconych w formie składki pieniędzy jesteśmy na takiej operacji średnio 238 zł stratni rocznie...

PRZYCIĄGNĄĆ MŁODYCH!

Nieco o wykładzie pana Tadeusza Michalaka -znakomitego architekta, którego piękne rysunki są kopalnią wiedzy o kazimierskiej architekturze. Lubię te rysunki.

Pan Tadeusz Michalak, uświadomił nam jeszcze raz, że bieda jest malownicza, a aktualny stan urbanistyczny miasteczka zawdzięczamy nie nam samym, ale m.in. porządkowaniu miasta przez Niemców po wywózce Żydów z Kazimierza, którzy przygotowywali miasteczko na kurort dla powracających żołnierzy z frontu wschodniego. Wiosną 1941 r. władze dystryktu lubelskiego podjęły decyzję o stworzeniu w Kazimierzu ośrodka wypoczynkowego dla niemieckich żołnierzy i pracowników administracji, co wiązało się z całkowitym wysiedleniem (wymordowaniem) kazimierskich Żydów, a także z pacyfikacją ruchu partyzanckiego na terenie gminy…

Kolejny wykład, który wzbudził moje ogromne zainteresowanie to wypowiedź pana

dr. Dobrosława Bagińskiego z KUL-u. Proponuje on zabudowę mieszkaniową wyrobiska po kamieniołomach. Absolutnie się z tym zgadzam. Przestrzeń wyrobiska po kamieniołomach jest wspaniałym miejscem by tam budować i mieszkać! By odciążyć Rynek i przyległe uliczki atrakcyjnymi lokalikami, siecią drobnych punktów obsługujących turystów zadeptujących aktualnie miasteczko. Położenie na skale wapiennej sprawia, że miejsce to jest magiczne,

z bardzo korzystnym promieniowaniem dla funkcjonowania człowieka. Nasi przodkowie sprzed setek lat nie zastanawialiby się nad tym czy budować, czy nie –budowaliby tam, gdzie magia miejsca wskazałaby na to. My, teraz, instynktu samozachowawczego już nie mamy. Idziemy jak stado baranów…

-Artur Besarowski

„Kazimierskie reminiscencje”:

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-1

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-2

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-3

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-4

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-5

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-6

zapiski-z-codziennosci-29-pazdziernika-28-listopada-2015-7

Czytany 3500 razy

Komentarze

+3
#8 Antoni 08-01-2016 00:30
Kochany Panie Besarowski,
jest i rzecz druga. Niemców znam na tyle dobrze że mało kto w miasteczku zna ich lepiej. Do kontaktów z niemieckim intetesem (bo tylko takie sa możliwe)z polskiej pozycji słowo zawdzięczamy tragicznie ale też realnie nie nadaje się. Nuczmy się rozumieć język nasz Polski. Gdyby owi Niemcy przyszli do miasteczka z dobrą wolą uporządkowania tego tutejszego bałaganiku dla dogodzenia jego mieszkańcom, ale oni jak to Niemcy wprowadzali tu swoje porządki dla siebie i tylko dla siebie. Jeżeli ktoś ew miałby przy okazji też coś z tego powąchać to tylko jako kolaborant, czyli tak czy owak i tak ktoś gorszy. I ten cały interes niemiecki nie miał nigdy innej motywacji i nawet dzisiaaj widać to i słychać jak mało kiedy od czasu wojny. Jeżeli z tego niemieckiego porządku pookupacyjnego możemy dziś chcieć się odrobinę radować, to prosze to wszystko jeszcze raz dobrze zważyć i prawdziwy wynik podać do wiadomości. Dopiero wtedy zobaczymy czy nie zapłakać. Bo owszem są też tak zwani dobrzy Niemcy ale ich liczba jest niejasna i być może zmienna, a już tzw interes niemiecki zwłaszcza po ich prusyfikaacji przez Bismarka w wieku XIX-ym to są dwa całkiem inne i nieprzytające zjawiska. Proszę więc ich nie mylić.

Pozdrawiam
+3
#7 Antoni 08-01-2016 00:28
Wielce szanowny panie Besarowski,
podoba mi się styl pańskiej wypowiedzi. Jest ukierunkowany bardziej na rzecz co w naszym miejscowym myśleniu i pisaniu jest bardzo, bardzo cenne. Są jednak, kakże by inaczej pewne wątpliwości. Bo z budownictwem mieszkaniowym w martwych kamieniołomach to chyba lepiej się nie śpieszyć. Każde bowiem miasto a zwłaszcza małe ma swoje ramki poza które jeśli już to trzeba się wychylać z duża ostrożniścią. Miasteczko takie jest trochę jak małe pływadło z którego szuka się perły przy rafach. Trzeba uważać bo tą perłę często lepiej zostawić w głebinie marzeń. Decyzja zaiste trudna. Bo bardzo łatwo zakochać się w
idei i stworzyć problem podobny do tego smutnego grzebania spichlerza "Pod Pańską Męką" w oparach bezalternatywnej nowoczesności. Ale tym razem tego my już nie zauważymy i dowiemy się o tym od kogoś innego.

Pozdrawiam
-7
#6 grymas50 05-12-2015 08:42
aha. Pracownikiem BOR u. To faktycznie musiał dużo wiedziec, jak BARANY: " żra, sraja i ogladają telewizje"
+7
#5 mieszkaniec 04-12-2015 20:42
Cytuję grymas50:
Cytuję mieszkaniec:
W pełni zgadza się z autorem artykułu - idziemy jak stado baranów na rzeź... Mój przyjaciel ostatnimi czasy stwierdził brutalnie - że nas Polaków interesują tylko trzy rzeczy - żreć, s...ać i oglądać telewizję. Przykre to, ale niestety prawdziwe.
Trzeba nam jakiegoś kubła lodowatej wody. Może obudzimy się z letargu. A jak nie, to dalej jak stado baranów...

Co proponujesz ? Czym zajmuje sie przyjaciel, ktory twierdzi, że My BARANY ?


Przyjaciel jest byłym komandosem Formozy i pracownikiem BORu, obecnie prowadzi swoją firmę.
-5
#4 grymas50 04-12-2015 15:33
Cytuję mieszkaniec:
W pełni zgadza się z autorem artykułu - idziemy jak stado baranów na rzeź... Mój przyjaciel ostatnimi czasy stwierdził brutalnie - że nas Polaków interesują tylko trzy rzeczy - żreć, s...ać i oglądać telewizję. Przykre to, ale niestety prawdziwe.
Trzeba nam jakiegoś kubła lodowatej wody. Może obudzimy się z letargu. A jak nie, to dalej jak stado baranów...

Co proponujesz ? Czym zajmuje sie przyjaciel, ktory twierdzi, że My BARANY ?
+7
#3 mieszkaniec 04-12-2015 13:45
W pełni zgadza się z autorem artykułu - idziemy jak stado baranów na rzeź... Mój przyjaciel ostatnimi czasy stwierdził brutalnie - że nas Polaków interesują tylko trzy rzeczy - żreć, s...ać i oglądać telewizję. Przykre to, ale niestety prawdziwe.
Trzeba nam jakiegoś kubła lodowatej wody. Może obudzimy się z letargu. A jak nie, to dalej jak stado baranów...
-1
#2 grymas50 04-12-2015 13:34
@ałojec.
Bo te " wybiórcze" dotycza spotkania, a nie
" co było za Niemca"
ps. Sądzisz, że ZDUMIEWAM mieszkańców ?>
Nie moge napisać, że SCHLEBIASZ MI, bo to zakrawałoby na zadufanie z mojej strony , a ja, SKROMNY .
+2
#1 grymas50 04-12-2015 07:04
"

Kolejny wykład, który wzbudził moje ogromne zainteresowanie to wypowiedź pana

dr. Dobrosława Bagińskiego z KUL-u. Proponuje on zabudowę mieszkaniową wyrobiska po kamieniołomach. Absolutnie się z tym zgadzam. Przestrzeń wyrobiska po kamieniołomach jest wspaniałym miejscem by tam budować i mieszkać! By odciążyć Rynek i przyległe uliczki atrakcyjnymi lokalikami, siecią drobnych punktów obsługujących turystów zadeptujących aktualnie miasteczko. Położenie na skale wapiennej sprawia, że miejsce to jest magiczne,

z bardzo korzystnym promieniowaniem dla funkcjonowania człowieka. Nasi przodkowie sprzed setek lat nie zastanawialiby się nad tym czy budować, czy nie –budowaliby tam, gdzie magia miejsca wskazałaby na to. My, teraz, instynktu samozachowawczego już nie mamy. Idziemy jak stado baranów…

-Artur Besarowski
Ooo. Jedyny /spozniony/ głos broniacy ten projekt. Pamietam, jak jedna z pań krzyczała: " kończ pan to gledzenie". Prowqadzacy spotkanie JEDYNIE próbował jedynie złagodzić krytyczne wypowiedzi wobec pana Dobroslawa
Pan Besarowski "zapomniał" powiedzieć, że pan Bagiński wchodzi w sklad zespolu powołanego przez p. Burmistrza w sprawie poprawy atrakcyjności miasteczka. / jakoś tak/

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież